W 2002 roku pani Halina została decyzją lekarza orzecznika ZUS uznana za osobę całkowicie niezdolną do pracy i samodzielnej egzystencji, na stałe, bezterminowo. Miała wtedy więcej niż 25 lat, a to oznaczało, że jej córka, która postanowiła zrezygnować z pracy zawodowej, by opiekować się matką, otrzyma specjalny zasiłek opiekuńczy w wysokości 520 zł, z zastrzeżeniem, że nie może podjąć żadnego zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej. 520 zł miesięcznie powinno jest wystarczyć na życie, opłacenie rachunków, zakup ubrań, a przede wszystkim na jedzenie. Pani Barbara, matka pani Haliny, podjęła się opieki nad matką, bo nie miała innego wyjścia. Matka leży w łóżku, nie wstaje, trzeba zapewnić jej pomoc przy najdrobniejszych czynnościach. – Córka codziennie mnie myje, sprząta w domu, robi zakupy, przygotowuje posiłki. Ja jestem w stanie jedynie pojechać na wózku do kuchni i mogę sobie zrobić herbatę. Pracuje u mnie 7 dni w tygodniu, praktycznie przez całą dobę, bo często wstaje do mnie w nocy. Pracuje u mnie na cały etat, nawet więcej, bo jest dostępna przez cały czas i mogę na nią liczyć. I tylko dlatego, że zachorowałam, mając dużo więcej niż 25 lat, ona otrzymuje zasiłek w wysokości 520 zł. Przecież za to, że się poświęciła, jest skazana na ubóstwo. Nie mogę na to patrzeć. Pukałam już do wszystkich drzwi, dotarłam nawet do Trybunału Konstytucyjnego. Jestem ,,niewidzialna”, jakby mnie nie było. Ale jestem, żyję i moja córka też – mówi zdenerwowana pani Halina. Osoby, które zajmują się dziećmi z niepełnosprawnością, otrzymują świadczenie pielęgnacyjne w wysokości 1406 zł. Nasza czytelniczka korzystała z pomocy różnych opiekunek, aż razem z córką doszły do wniosku, że będzie najlepiej, jeśli to ona rzuci pracę i będzie się przez cały czas zajmować mamą. Zamierzały wystąpić o świadczenie pielęgnacyjne.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze