Ostatnia, 10. kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów elektryzowała wszystkich płockich kibiców. Oto przed zespołem Manolo Cadenasa pojawiła się szansa na pokonanie najlepszej drużyny poprzedniej edycji rozgrywek. I stało się – Orlen Wisła pokonała 31: 29 (14: 13) SG Flensburg Handwitt i awansowała do TOP 16 z III miejsca.
Obie ekipy wystąpiły w meczu osłabione. W barwach płockiego zespołu, obok kontuzjowanego Adama Wiśniewskiego i Miljana Pusicy, nie zagrał także kontuzjowany podczas sobotniego treningu Valentin Ghionea. W barwach zespołu gości nie wystąpili: Jim Gottfridson, Holger Glandorf, Jacob Heinl i Thomas Mogensen.
Już przed pierwszym gwizdkiem sędziów było wiadomo, że w grupie B najlepsza była FC Barcelona, a po zwycięstwie 34: 31 nad Besiktasem, to KIF Kolding zajął II miejsce w tabeli. Mecz w Płocku toczył się więc o III pozycję.
Początek spotkania był wymarzony dla gospodarzy. 3: 0 w 5 min. spotkania dodało skrzydeł podopiecznym trenera Manolo Cadenasa. W 8 min. goście zmniejszyli rozmiary porażki na 3: 2, ale Orlen Wisła pilnowała wyniku, mozolnie powiększając przewagę, w 12 min. prowadziła 6: 4, w 14 min. 8: 5, a potem złapała wiatr w żagle i w 21 min. na tablicy był wynik 13: 6. Wydawało się, że płocczanie wygrali mecz.
Przez te pięć minut spotkania, podczas których płocczanie rzucili pięć goli z rzędu, znakomicie w bramce spisywał się Rodrigo Corrales, a Mattias Andersson był całkowicie bezradny przy atakach piłkarzy Orlen Wisły. Niestety podopieczni Cadenasa uwierzyli chyba, że już wygrali mecz, a chwilę dekoncentracji natychmiast wykorzystali piłkarze z Flensburga, którzy w 27 min. przegrywali tylko 10: 13, a w 29 min. 12: 14, by tę różnicę jeszcze zmniejszyć tuż przed kończącym I połowę gwizdkiem sędziów.
W pierwszej minucie II połowy goście po raz pierwszy w spotkaniu doprowadzili do remisu 14: 14 i była to jedyna równowaga, po której Orlen Wisła znów mozolnie zaczęła powiększać przewagę. W 40 min prowadzili 19: 18, a w 43, po czwartym w tym meczu strzelonym przez Michała Daszka rzucie karnym 22: 18.
W 48 min. po faulu Kamila Syprzaka, za który ujrzał czerwoną kartkę i musiał opuścić parkiet, Marcin Wichary obronił rzut karny Andersa Eggerta, a chwilę później, w 49 min., po golu Mariusza Jurkiewicza było 25: 20.
Ostatnie 10 min. pojedynku to bramka za bramką. W 56 min. po pięknym golu Jurkiewicza płocczanie prowadzili 29: 25, ale goście nadal próbowali doprowadzić do wyrównania. Jak się jednak okazało, to Orlen Wisła była skuteczniejsza w ostatnich minutach, pilnowała wyniku i wygrała po wspaniałej walce, awansując rzutem na taśmę na III miejsce w tabeli grupy B.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze