Zawodniczki Królewskich Płock, piłkarki nożne, same siebie wprawiają w zdumienie. W poprzedniej rundzie Pucharu Polski wyeliminowały z rozgrywek drużynę występującą w I lidze – Zamłynie Radom, a w kolejnej wygrały z KU AZS Warszawa, klubem również wyżej notowanym.
Przed kolejnym meczem w Pucharze Polski z KU AZS Warszawa trener miał do dyspozycji tylko 12 zawodniczek, reszta leczyła kontuzje i choroby. Ale dziewczyny nie przestraszyły się rywalek, wyszły na boisko zmotywowane i skoncentrowane. Od początku przejęły inicjatywę, wymieniały dużo podań, zmieniały często stronę gry, co i raz wygrywając pojedynki jeden na jeden.
7. minuta spotkania okazała się pierwszą szczęśliwą tego popołudnia. Po dobrym wejściu z głębi pola Daria Przybysz zagrała piłkę do niepilnowanej Klaudii Łyzińskiej, a ta uderzyła z 25 metrów, nie dając żadnych szans bramkarce gości. W 21. min będąca pod presją obrończyni AZS-u niecelnie wybiła piłkę, do której dobiegła Angelika Materek i precyzyjnym uderzeniem obok słupka zdobyła drugą bramkę.
W 37. min Marta Majerowska zagrała na skrzydło do Darii Nowak, która w popisowej akcji wygrała pojedynek z przeciwniczką i w efektowny sposób wrzuciła piłkę na głowę Aleksandry Kujawskiej, a ta dopełniła formalności. Do końca pierwszej połowy kolejne bramki próbowały zdobyć Klaudia Łyzińska, Aleksandra Kujawska oraz Daria Nowak, ale nie udało im się pokonać rywalek. Zawodniczki z Płocka schodziły na przerwę z zapasem trzech goli.
W II połowie widać było ogromne zmęczenie płocczanek, które miały świadomość, że muszą grać jeszcze całe 40 minut. Na początku błysnęła jeszcze Paulina Mrówczyńska, która w tańcu z piłką minęła cztery przeciwniczki i dokładnym uderzeniem umieściła piłkę w bramce. Jednak z biegiem czasu zaczynało brakować dokładności i spokoju. Bardzo zmęczone zawodniczki z linii pomocy nie pokazywały się do podań, co utrudniało wyjścia spod własnej bramki.
W 64. minucie trener Adrian Piankowski przeprowadził jedyną zmianę. Za zmęczoną Kingę Lisiewską weszła Alicja Kopacz. Płocczanki wysoko prowadząc i odczuwając trudy tego spotkania, przestały forsować tempo, często utrzymywały się przy piłce na własnej połowie.
Bramka dla gości wisiała w powietrzu. W 73. min skrzydłowa AZS-u dośrodkowała z prawej strony w pole karne do niepilnowanej koleżanki, która nie miała problemów z umieszczeniem piłki w siatce. W 77. min Pomarańczowe wyprowadziły szybki atak od własnej bramki, jednak po zagraniu od Darii Nowak Paulina Mrówczyńska z bliskiej odległości trafiła tylko w bramkarkę.
Minutę później warszawianki zagrały długą piłkę z własnej połowy, a brak komunikacji w zespole miejscowych spowodował, że do futbolówki dobiegła napastniczka gości, która pewnym strzałem zdobyła drugą bramkę. Spotkanie skończyło się wynikiem 4:2, co oznacza, że przygoda KS Królewscy Płock z Pucharem Polski trwa dalej.
W półfinale na szczeblu okręgowym kolejnym przeciwnikiem Pomarańczowych będzie ponownie drużyna I-ligi, MUKS Praga Warszawa. Spotkanie odbędzie się 8 października na stadionie miejskim w Płocku. Zapraszamy sympatyków tej dyscypliny sportu w żeńskim wydaniu na trybuny.
Po meczu skrzydłowa Królewskich Płock Paulina Mrówczyńska powiedziała: – Pierwsza połowa poszła nam bardzo dobrze, wierzyłyśmy, że jesteśmy w stanie pokonać zespół z wyższej ligi i grać dalej w Pucharze. Nasz sukces wynika z ciężkiej pracy i determinacji, by w każdym spotkaniu pokazać się z jak najlepszej strony. Niezależnie od tego czy wygrywamy, czy przegrywamy.
Napastniczka Aleksandra Kujawska dodała: – Mecz poszedł nam doskonale. Takiego wyniku ani przebiegu gry się nie spodziewałam. Zagrałam na nowej dla siebie pozycji w drużynie, wiem, nad czym muszę jeszcze pracować, ale jestem z siebie zadowolona. Przeciwnik po strzeleniu drugiej bramki dostał skrzydeł, co prawda próbowałyśmy dalej kontrolować grę, ale zmęczenie nie pozwoliło nam na więcej.
Zadowolony był także trener Adrian Piankowski: – Dziewczynom należą się ogromne brawa za to, ile serca zostawiły na boisku. Oprócz dziewczyn z AZS-u miały też innego przeciwnika – własny organizm. Przed sezonem nie przypuszczaliśmy, że we wrześniu rozegramy tak dużo meczów. Do tego doszły jeszcze problemy kadrowe, więc każde spotkanie gramy w innym ustawieniu oraz praktycznie bez zmian. Piłkarki odczuwają już trudy uczestniczenia w dwóch rozgrywkach jednocześnie, ale wszyscy głęboko wierzymy w to, że Puchar Polski w Płocku będzie jeszcze trwał. Rozegraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, na początku drugiej strzeliliśmy czwartą bramkę, przez co dziewczyny trochę zwolniły grę. Wiem, że są zmęczone i rozumiem, że proste błędy indywidualne mogą się im przytrafić. Przeanalizowaliśmy to spotkanie i wyciągnęliśmy z niego wnioski. Jednak teraz bardziej niż analiza spotkań dziewczynom potrzebny jest odpoczynek.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze