Reklama

Zwycięstwo w lidze i Pucharze

07/10/2014 11:43
Zawodniczki Królewskich Płock, piłkarki nożne, same siebie wprawiają w zdumienie. W poprzedniej rundzie Pucharu Polski wyeliminowały z rozgrywek drużynę występującą w I lidze – Zamłynie Radom, a w kolejnej wygrały z KU AZS Warszawa, klubem również wyżej notowanym.
Przed kolejnym meczem w Pucharze Polski z KU AZS Warszawa trener miał do dyspozycji tylko 12 zawodniczek, reszta leczyła kontuzje i choroby. Ale dziewczyny nie przestraszyły się rywalek, wyszły na boisko zmotywowane i skoncentrowane. Od początku przejęły inicjatywę, wymieniały dużo podań, zmieniały często stronę gry, co i raz wygrywając pojedynki jeden na jeden.
7. minuta spotkania okazała się pierwszą szczęśliwą tego popołudnia. Po dobrym wejściu z głębi pola Daria Przybysz zagrała piłkę do niepilnowanej Klaudii Łyzińskiej, a ta uderzyła z 25 metrów, nie dając żadnych szans bramkarce gości. W 21. min będąca pod presją obrończyni AZS-u niecelnie wybiła piłkę, do której dobiegła Angelika Materek i precyzyjnym uderzeniem obok słupka zdobyła drugą bramkę.
W 37. min Marta Majerowska zagrała na skrzydło do Darii Nowak, która w popisowej akcji wygrała pojedynek z przeciwniczką i w efektowny sposób wrzuciła piłkę na głowę Aleksandry Kujawskiej, a ta dopełniła formalności. Do końca pierwszej połowy kolejne bramki próbowały zdobyć Klaudia Łyzińska, Aleksandra Kujawska oraz Daria Nowak, ale nie udało im się pokonać rywalek. Zawodniczki z Płocka schodziły na przerwę z zapasem trzech goli.
W II połowie widać było ogromne zmęczenie płocczanek, które miały świadomość, że muszą grać jeszcze całe 40 minut. Na początku błysnęła jeszcze Paulina Mrówczyńska, która w tańcu z piłką minęła cztery przeciwniczki i dokładnym uderzeniem umieściła piłkę w bramce. Jednak z biegiem czasu zaczynało brakować dokładności i spokoju. Bardzo zmęczone zawodniczki z linii pomocy nie pokazywały się do podań, co utrudniało wyjścia spod własnej bramki.
W 64. minucie trener Adrian Piankowski przeprowadził jedyną zmianę. Za zmęczoną Kingę Lisiewską weszła Alicja Kopacz. Płocczanki wysoko prowadząc i odczuwając trudy tego spotkania, przestały forsować tempo, często utrzymywały się przy piłce na własnej połowie.
Bramka dla gości wisiała w powietrzu. W 73. min skrzydłowa AZS-u dośrodkowała z prawej strony w pole karne do niepilnowanej koleżanki, która nie miała problemów z umieszczeniem piłki w siatce. W 77. min Pomarańczowe wyprowadziły szybki atak od własnej bramki, jednak po zagraniu od Darii Nowak Paulina Mrówczyńska z bliskiej odległości trafiła tylko w bramkarkę.
Minutę później warszawianki zagrały długą piłkę z własnej połowy, a brak komunikacji w zespole miejscowych spowodował, że do futbolówki dobiegła napastniczka gości, która pewnym strzałem zdobyła drugą bramkę. Spotkanie skończyło się wynikiem 4:2, co oznacza, że przygoda KS Królewscy Płock z Pucharem Polski trwa dalej.
W półfinale na szczeblu okręgowym kolejnym przeciwnikiem Pomarańczowych będzie ponownie drużyna I-ligi, MUKS Praga Warszawa. Spotkanie odbędzie się 8 października na stadionie miejskim w Płocku. Zapraszamy sympatyków tej dyscypliny sportu w żeńskim wydaniu na trybuny.
Po meczu skrzydłowa Królewskich Płock Paulina Mrówczyńska powiedziała: – Pierwsza połowa poszła nam bardzo dobrze, wierzyłyśmy, że jesteśmy w stanie pokonać zespół z wyższej ligi i grać dalej w Pucharze. Nasz sukces wynika z ciężkiej pracy i determinacji, by w każdym spotkaniu pokazać się z jak najlepszej strony. Niezależnie od tego czy wygrywamy, czy przegrywamy.
Napastniczka Aleksandra Kujawska dodała: – Mecz poszedł nam doskonale. Takiego wyniku ani przebiegu gry się nie spodziewałam. Zagrałam na nowej dla siebie pozycji w drużynie, wiem, nad czym muszę jeszcze pracować, ale jestem z siebie zadowolona. Przeciwnik po strzeleniu drugiej bramki dostał skrzydeł, co prawda próbowałyśmy dalej kontrolować grę, ale zmęczenie nie pozwoliło nam na więcej.
Zadowolony był także trener Adrian Piankowski: – Dziewczynom należą się ogromne brawa za to, ile serca zostawiły na boisku. Oprócz dziewczyn z AZS-u miały też innego przeciwnika – własny organizm. Przed sezonem nie przypuszczaliśmy, że we wrześniu rozegramy tak dużo meczów. Do tego doszły jeszcze problemy kadrowe, więc każde spotkanie gramy w innym ustawieniu oraz praktycznie bez zmian. Piłkarki odczuwają już trudy uczestniczenia w dwóch rozgrywkach jednocześnie, ale wszyscy głęboko wierzymy w to, że Puchar Polski w Płocku będzie jeszcze trwał. Rozegraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, na początku drugiej strzeliliśmy czwartą bramkę, przez co dziewczyny trochę zwolniły grę. Wiem, że są zmęczone i rozumiem, że proste błędy indywidualne mogą się im przytrafić. Przeanalizowaliśmy to spotkanie i wyciągnęliśmy z niego wnioski. Jednak teraz bardziej niż analiza spotkań dziewczynom potrzebny jest odpoczynek.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości