Reklama

Zwolnienia w gostynińskim Elgo

02/06/2010 14:33
Sytuacja w największym zakładzie przemysłowym w Gostyninie Elgo Lighting Industries przypomina wulkan przed erupcją. Pracownicy firmy są przerażeni. Dla nich to życiowa tragedia. Większość straci bowiem pracę. W Elgo zatrudnieni byli przez długie lata, nie są już najmłodsi i boją się, że nie uda im się znaleźć pracy.
Elgo funkcjonuje w Gostyninie od ponad 50 lat. Jest tym dla Gostynina czym Orlen dla Płocka. Do niedawna zatrudniało blisko 550 osób. Zajmuje się produkcją różnego rodzaju opraw oświetleniowych. W 2006 r. zostało sprywatyzowane. Przez trzy lata załoga Elgo miała gwarancję zatrudnienia. Okres ochronny skończył się w sierpniu ub. r. i zaczęły się pierwsze zwolnienia, ale jeszcze na niewielką skalę. Prawdziwa lawina ruszyła w kwietniu. Prezes Elgo Dariusz Kamiński poinformował związki zawodowe, że zamierza do końca listopada zwolnić 250 osób. Powód? Trudna sytuacja zakładu.
– Tak twierdzi pan prezes. Jako związki zażądaliśmy przedstawienia dokumentów, które świadczyłyby o tej trudnej sytuacji i uzasadniały tak dużą redukcję zatrudnienia. Niestety, do dzisiaj ich nie dostaliśmy – mówi Ryszard Chmielecki, szef zakładowej „Solidarności”.
Związki zawodowe chciały ograniczyć tę liczbę do 150 osób. Ale nic z tego nie wyszło. Są w sporze zbiorowym z pracodawcą. Ogłosiły akcję protestacyjną. Ta na razie ogranicza się do wywieszenia transparentów. Czy będzie strajk? Ryszard Chmielecki chciałby tego uniknąć. – Trochę za późno – komentuje kobieta, która wyszła właśnie z pierwszej zmiany i przyglądała się rozwieszaniu transparentów. Nie chce podać swojego nazwiska. Nie zgadza się nawet na podanie imienia. Będziemy ją nazywać Marią. – Tu panuje psychoza strachu – mówi. – Nie wiadomo, kto i za co może się znaleźć na listach do zwolnienia, a każdy chce pracować. Zresztą my prawie od roku żyjemy w stresie. Codziennie jak idziemy do pracy to drżymy, czy to nie jest ostatni dzień. Tak prawdę powiedziawszy to chyba lepiej by było, jakby prezes zwolnił od razu wszystkich. Krócej byśmy to przeżywali.
Pani Maria pracuje w Elgo od ponad 30 lat. Takich jak ona jest w zakładzie większość. – U nas załoga to głównie ludzie z dużym stażem pracy i nie młodzi – mówi. Nie ukrywa, że bardzo boi się przyszłości. – Jak mnie zwolnią, to gdzie ja znajdę pracę? Ludzie po studiach jej nie mają, a mają ją dostać tacy jak ja, przed pięćdziesiątką? – pyta rozgoryczona.
Pan Jan (imię też zmienione) pracuje w Elgo od prawie 30 lat. Zaczynał jak był jeszcze nieletni. I do tej pory pracuje w Elgo. – Nie wyobrażam sobie, co będzie jak mnie zwolnią – mówi. – Jestem jedynym żywicielem rodziny. Nie wiem, czy w wieku 46 lat jeszcze gdzieś znajdę pracę.
Takich jak on pracuje w Elgo znacznie więcej. Tylko oni utrzymują rodziny. Ryszard Chmielecki wspomina o pracowniku, który znalazł się na liście do zwolnienia, utrzymującym żonę i dwoje dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Pan Jan opowiada o swoim koledze, który w ubiegłym roku kupił mieszkanie. – Teraz boi się, że wszystko straci – mówi. – Zresztą nie tylko on. Jest w zakładzie masa ludzi, którzy mają kredyty, jakieś zobowiązania. Jeśli pójdą na bruk, to z czego będą je spłacać? Z zasiłku?
Strach przed zwolnieniem potęguje jeszcze sytuacja z pracą na gostynińskim rynku. Gostynin nie jest przemysłowym potentatem. Znalezienie zatrudnienia nie jest łatwe. Co prawda bezrobocie w powiecie spada, ale nadal stopa bezrobocia to 18,5 proc., przy krajowej średniej nieco ponad 12 proc. – Tak duże zwolnienia to również tragedia dla miasta – uważa Ryszard Chmielecki. – Rynek pracy bardzo się uszczupla.    GSZ
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości