Mężczyzna zginął w pożarze domu w Mijakowie. Dwóch mieszkańców Płocka zostało zranionych nożami przez żony. Miniony weekend nie należał do spokojnych w Płocku i powiecie.
W piątek, 13 sierpnia, rodzina znalazła zwłoki 53-letniego mieszkańca gminy Bodzanów. Mężczyzna pracował na budowie u swojego krewnego. Policja wyjaśnia okoliczności śmierci mężczyzny. Tego samego dnia ludzie spacerujący po wiślanym bulwarze w Płocku zauważyli dryfujące w rzece ciało. Funkcjonariusze muszą ustalić tożsamość zmarłego.
W niedzielę, około godziny 5.00, strażacy gaszący pożar domu w Mijakowie znaleźli w zgliszczach zwęglone zwłoki mężczyzny: – Ze wstępnych informacji wynika, że gospodarz i jego goście spędzili noc na mocno zakrapianej imprezie. Z relacji właściciela budynku wynika, że w środku został jego kolega z Miszewka Strzałkowskiego – informuje dyżurny płockiej policji.
Półtorej godziny później policjanci zostali wezwani do mieszkania w jednym z bloków przy ulicy Dobrzyńskiej. Na balkonie sąsiedzi zobaczyli zakrwawionego mężczyznę. Według mundurowych został on pchnięty nożem przez żonę. Do takiego samego zdarzenia doszło także w niedzielny wieczór: – Do komendy zgłosił się mieszkaniec ulicy Łukasiewicza. Tłumaczył, że razem z żoną zostali napadnięci przez nieznanych sprawców, którzy zranili go nożem. Okazało się jednak, że to kobieta zraniła męża – mówi oficer prasowy płockiej policji mł. asp. Piotr Jeleniewicz. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze