Film w telewizji TVN - pokazujący świnie, które w ubojniach oprawiano żywcem - a potem zajęcie się sprawą przez ogólnopolskie gazety spowodowały natychmiastową reakcję regionalnych służb weterynaryjnych. Podczas kontroli w żadnej z istniejących w powiecie płockim i gostynińskim ubojni nie stwierdzono naruszenia tzw. dobrostanu zwierząt.
Komisja, która kontrolowała ubojnie, stwierdziła, że: - Spełniają one niezbędne kryteria, warunki ochronne są zachowane, zwierzęta przed ubojem nie cierpią, każdy z zakładów posiada kleszcze do elektronarkozy, a czas oszałamiania jest właściwy - a więc oprawiane sztuki są już nieżywe – mówi Jacek Gruszczyński, powiatowy lekarz weterynarii w Płocku.
To ważne, ponieważ istnienie lokalnych zakładów przetwórstwa mięsa wciąż staje pod znakiem zapytania. Największe mają kilka lat na dokonanie modernizacji, dzięki którym będą mogły sprzedawać swoje produkukty w Polsce albo na rynek unijny. Istnienie czterech mniejszych zakładów pozostaje pod wielkim znakiem zapytania.
Zakłady Mięsne w Płocku muszą dostosować się do wymogów do końca 2007 r., jeśli spełnią warunki, znajdą się w grupie zakładów kategorii B (będą mogły sprzedawać na rynku lokalnym) lub A (w krajach Unii). Zakłady otrzymały niedawno spory zastrzyk finansowy (niecałe 6 mln zł) z budżetu państwa, obecnie wdrażają nowy plan technologiczny. Kilka miesięcy temu, już za nowego prezesa, proponowały hodowcom trzody chlewnej zwiększenie produkcji, co miałoby poprawić rachunek ekonomiczny firmy. Czy rolnicy na to pójdą? Nie wiadomo, zwłaszcza że ostatnio znów mówi się o tzw. świńskim dołku (cena za 1 kg mięsa wieprzowego wynosi 3,20 zł). Faktem jest, że o ile w regionie płockim jest już wielu “unijnych” producentów mleka, to jeśli chodzi o trzodę chlewną, na razie mało jest gospodarstw produkujących na odpowiednio wysokim poziomie.
Służby weterynaryjne troszczą się o zwierzęta nie tylko wtedy, kiedy zobaczą film w telewizji. Są już wyniki badań bydła pod kątem białaczki, brucelozy i gruźlicy, jakie były przeprowadzane wśród bydła w ostatnim czasie. W dwóch powiatach w grupie ponad 33 tys. sztuk bydła po 2 roku życia (100 %) stwierdzono, że na białaczkę chorują 92 sztuki. Gruźlicę wykryto u 3 sztuk (przebadano 1/3 pogłowia - 21 tys. sztuk od 6 tygodnia życia), nigdzie nie stwierdzono brucelozy (również 1/3 pogłowia - ponad 17 tys. sztuk od 1 roku życia). Do tej pory udało się wykupić i zutylizować 11 sztuk zwierząt chorych na białaczkę i 2 sztuki z gruźlicą - na więcej na razie nie ma środków. Zadowolić może fakt, że od kilku lat w regionie nie ma brucelozy, która przenosi się na ludzi
Wracając do produkcji mięsa, trzeba stwierdzić, że z lepszej pozycji niż Zakłady Mięsne startuje lokalny potentat produkujący tzw. mięso białe. Płockie Zakłady Drobiarskie “Sadrob” SA dostały środki na modernizację m.in. z funduszu SAPARD, są w lepszej sytuacji technologicznej i sanitarnej, mają czas do końca 2006 r., żeby dokonać usprawnień, które usatysfakcjonują unijnych komisarzy.
Modernizacje czekają także dwóch dużych podpłockich producentów: firmy Olewnik i Peklimar. Olewnik musi się rozbudować i zmodernizować do końca 2007 r., natomiast Peklimar - do końca stycznia 2005. Podobnie gostyniński Dubimex, którego sklepy od jakiegoś czasu zaczęły wyrastać w Płocku i okolicach niczym grzyby po deszczu.
Na lokalnym rynku tylko te zakłady praktycznie mają szansę przetrwać, czterem najmniejszym grozi likwidacja z dniem 30 kwietnia 2004 r. Oczywiście okres przejściowy dotyczy wszystkich działających jeszcze zakładów przetwarzających mięso, ale jeśli nie uda im się podjąć działań naprawczych, już teraz mogą szukać swojej szansy w innej branży.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze