Reklama

„Znachor” jest nasz! Bez podpłockich Radotek, majątku w Sikorzu, rzeki Skrwy nie byłoby słynnej książki i filmu

Okres przed i po święcie Wszystkich Świętych to specyficzny czas, w którym Polacy uwielbiają oglądać... „Znachora”. Niedawno powstała kolejna jego ekranizacja, która dość nieoczekiwanie stała się wielkim przebojem w wielu krajach świata. A czy wiecie, że ślady „Znachora” znajdziecie całkiem niedaleko, bo nad rzeką Skrwą, w okolicach podpłockich miejscowości Sikórz i Radotki?

„Znachora” zna w Polsce chyba każdy. Historia Antoniego Kosiby/profesora Wilczura – opisana w kolejnych rozdziałach powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, a przeniesiona na ekrany już trzykrotnie – łączy całe pokolenia i wciąż zjednuje sobie serca kolejnych wielbicieli.
Najsłynniejszą dotąd ekranizacją „Znachora” jest film w reżyserii Jerzego Hoffmana z niezapomnianą rolą Jerzego Bińczyckiego. Do tego filmu lubimy wracać jak do niewielu innych, a stacje telewizyjne powtarzają go wyjątkowo często – zwłaszcza w okresie przed i po święcie Wszystkich Świętych. Oglądanie tej właśnie wersji „Znachora” stało się dla wielu widzów niemal tradycją.
Wieść o tym, iż globalny gigant na rynku usług video na życzenie, czyli Netflix, zamierza pod swoim logo nakręcić nową wersję „Znachora”, wielu miłośników filmu Hoffmana przyjęło sceptycznie. Pojawiały się głosy, że ten film nie dorówna wersji z Bińczyckim, Dymną i Stockingerem, a Netflix jedynie zniszczy książkowy pierwowzór, wprowadzając do fabuły zbyt wiele unowocześnień. 
Tymczasem nowy „Znachor” - tym razem z Leszkiem Lichotą w głównej roli – nieoczekiwanie stał się hitem i to nie tylko wśród polskiej widowni. Film pod anglojęzycznym (a przy tym nieco banalnym) tytułem „Forgotten Love” zaczął szturmem podbijać świat, wskakując na listy najchętniej oglądanych na Netflixie filmów w krajach takich jak m.in. Argentyna, Austria, Chorwacja, Francja, Peru, Hiszpania, Maroko, a nawet Dominikana czy Jamajka.
„Znachora” w reżyserii Michała Gazdy polubili nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy ponownego przenoszenia na ekran słynnej powieści i robienia remake'u uwielbianego, kultowego wręcz filmu z lat 80. Ale czy wszyscy z was wiedzą, gdzie w ogóle narodził się pomysł powieści o tajemniczym wiejskim uzdrowicielu? Gdzie została napisana książka „Znachor”, i gdzie nakręcono część scen do pierwszej, powstałej tuż przed II wojną światową adaptacji powieści? Otóż śmiało można rzec, że „Znachor” jest nasz! Bo to właśnie w dzisiejszym powiecie płockim Tadeusz Dołęga-Mostowicz stworzył jedno ze swych najsłynniejszych dzieł. A gdzie konkretnie?

U Piwnickich w Sikorzu

Położony w gminie Brudzeń Duży Sikórz jeszcze przed stu laty był majątkiem ziemskim należącym do rodziny Piwnickich. Klasycystyczny dwór wybudowany ok. 1850 r. przez Eugeniusza Piwnickiego częściowo spłonął w czasie I wojny światowej. Następnie został odbudowany, przez co utracił w znacznym stopniu cechy stylowe. Ok. 1930 r. wybudowano przy nim oficyny, w których pomieszkiwali znani wówczas przedstawiciele polskiej literatury, znajomi członków rodziny Piwnickich. Ich gośćmi bywali m.in. Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Kazimiera Iłłakowiczówna, Janusz Minkiewicz czy Tadeusz Dołęga-Mostowicz.

Reklama

Dwór w Sikorzu


Pobyt Dołęgi-Mostowicza w Sikorzu został opisany m.in. w jednym z rozdziałów książki „Kwietnik w Sikorzu. Szkice z historii wsi” autorstwa Marcina Skowrońskiego, wydanej nakładem Książnicy Płockiej, a także w artykule „Artyści w Sikorzu” (tego samego autora), który ukazał się w czasopiśmie Nasze Korzenie (t. 5, 2013 r.). Jak podaje autor obu publikacji, pisarz pojawił się u Piwnickich za sprawą Janusza Minkiewicza – młodego poety, który odwiedzał sikorzański dwór ze względu na Elizę Piwnicką, o której względy zabiegał. Sam zaś Dołęga-Mostowicz zakochał się w drugiej z sióstr Piwnickich – Katarzynie. „(...) szybko okazało się, że to Katarzyna stać się miała obiektem jego wielkiej fascynacji, która z czasem przerodziła się w głębsze uczucie. Z racji młodego wieku dziewczyny nie mogło być wtedy mowy o małżeństwie, podobno też rodzice niezbyt przychylnie patrzyli na możliwość takiego mariażu. Pisarz miał jednak poważne zamiary wobec swej wybranki i w niedalekiej przyszłości zamierzał tego dowieść. O tym, jaki był stosunek samej zainteresowanej do znacznie od niej starszego adoratora nie wiadomo” - czytamy w artykule Skowrońskiego.
Będzie to dość wyświechtane porównanie, jednak wydaje się ono najbardziej trafione – Tadeusz Dołęga-Mostowicz był w swoim czasie kimś w rodzaju Remigiusza Mroza – poczytnym autorem literatury popularnej i dostarczycielem czytelniczej rozrywki, która miała na celu przede wszystkim przynieść zarobek autorowi. Może nie był pisarzem aż tak płodnym, co obecny król polskiego kryminału, aczkolwiek pisane przez niego historie cieszyły się wzięciem wśród „zwykłych” czytelników, z kolei wśród osób o bardziej wysublimowanych gustach czytelniczych jego dzieła nie cieszyły się szczególnym uznaniem czy po prostu nie były znane. Jak opisuje Marcin Skowroński w „Kwietniku w Sikorzu”, „gdy Minkiewicz zapowiedział w Sikorzu wizytę swojego przyjaciela, okazało się, że nikt we dworze nie zna jego książek. Postanowiono pobieżnie przynajmniej zapoznać się z twórczością gościa, tak, by mieć choćby ogólne o niej pojęcie. Ubłagany przez córki Stanisław udał się do Płocka celem zakupienia kilku książek Dołęgi-Mostowicza. Wrócił z tylnym siedzeniem auta wyładowanym powieściami i wszyscy członkowie rodziny zasiedli do lektury”. Jak się okazało, rodzinie Piwnickich przypadły do gustu historie pisane przez ich gościa, ponieważ ich akcja była wartka i wciągająca.
Co najważniejsze, to właśnie podczas pobytu w Sikorzu Dołęga-Mostowicz napisał obszerne fragmenty powieści „Znachor”. Jako że pisarz publikował swoje historie w prasie – w odcinkach – swego rodzaju podziw budzi jego podejście do pracy i systematyczność. Dołęga-Mostowicz musiał bowiem na bieżąco pisać i oddawać swoje teksty każdego dnia, tak aby kolejne rozdziały mogły ukazywać się w gazecie. Jak czytamy w artykule w Naszych Korzeniach, „podobno pisarz codziennie wstawał o godzinie siódmej, zjadał obfite śniadanie z nieodłączną pięćdziesiątką wódki, następnie od ósmej do dwunastej pisał, by napisany tekst o dwunastej trzydzieści przekazać przychodzącemu do dworu listonoszowi. Tekst z Płocka przesyłano do Warszawy, a następnego dnia ukazywał się on w prasie”.

Reklama

Znachor z Radotek

Ale skąd wziął się pomysł na „Znachora”? Otóż podczas jednej z przechadzek po okolicy pisarz dotarł do położonej niedaleko od Sikorza miejscowości Radotki. Stał tam na rzece Skrwie młyn wodny, którego jednym z pracowników był mężczyzna o nazwisku Różycki. Schodzili się do niego liczni ludzie trapieni różnymi dolegliwościami. Różycki znany był bowiem jako zielarz i znachor. Cieszył się powodzeniem, ponieważ mając wiedzę na temat ziołolecznictwa, potrafił sporządzać mieszanki ziół skutecznie działające na daną dolegliwość. Był przy tym zwyczajnie „tańszy” niż medycy z papierami, nie dziwi więc fakt, że prości ludzie z okolicy woleli udać się do niego, niż do lekarzy przyjmujących w mieście.
Postać ta zainspirowała pisarza do tego stopnia, iż na jej podstawie wykreował Antoniego Kosibę / profesora Wilczura, który został głównym bohaterem powieści w odcinkach, wydanej później jako książka pt. „Znachor”. Należy jednak nadmienić, iż znachor z Radotek nie był jedyną inspiracją dla Dołęgi-Mostowicza. Drugą prawdziwą postacią, której historia zaintrygowała pisarza, był przypadek opisany w czasopiśmie ABC. Była to notatka z 1935 r. o lekarzu, doktorze Ferdynandzie Dolanim, absolwencie uczelni medycznej w Brukseli, który w małopolskiej wsi Borek został aresztowany za znachorstwo. Z kolei amnezja głównego bohatera, doznana na skutek pobicia, mogła być zainspirowana sytuacją z życia pisarza, który sam został dotkliwie pobity przez nieznanych sprawców w 1927 r. (ze względów politycznych – pisarz był także publicystą krytykującym drażliwe polityczne sprawy, przeciwnikiem obozu Józefa Piłsudskiego).

Filmowcy pod Płockiem

Powieść bardzo szybko została zekranizowana. Warto dodać, iż nie poprzestano na jednej części, bowiem w 1938 roku nakręcono kontynuację perypetii znachora pt. „Profesor Wilczur” (dopiero na podstawie scenariusza tego filmu powstała powieść o tym samym tytule), a rok później, częściowo już w wojennej zawierusze, kręcono jeszcze część trzecią (pt. „Testament profesora Wilczura”, której wszystkie kopie zaginęły tuż po II wojnie światowej). Część zdjęć do „Profesora Wilczura” z 1938 r. kręcona była w Sikorzu oraz słynnym, choć nieistniejącym już w tej chwili drewnianym młynie wodnym w Radotkach, w którym niegdyś przyjmował swoich pacjentów znachor Różycki. Był to jednokondygnacyjny, drewniany młyn, który pochodził z końca XIX wieku i prosperował do późnych lat 40. XX wieku. Gdy po II wojnie światowej właściciele porzucili majątek i wyemigrowali za granicę, młyn zaczął podupadać, budynki się rozpadły. Dziś po młynie pozostały maleńkie jazy oraz pale utrzymujące kiedyś koło młyńskie.

Reklama

 


O filmie i wizycie ekipy filmowej ekranizującej dzieło Dołęgi-Mostowicza na Ziemi Płockiej pisze również w swoich publikacjach Marcin Skowroński. Jak czytamy, „w roku 1938 podpłocką wieś odwiedziła realizująca kinową wersję „Profesora Wilczura” ekipa filmowa z reżyserem Michałem Waszyńskim i aktorem Kazimierzem Junoszą-Stępowskim na czele. Nietrudno zgadnąć, że miejsce realizacji zdjęć wybrano z inspiracji nie kogo innego jak samego autora powieści będącej podstawą scenariusza. Fakt, że w filmie uwieczniony został nie tylko Sikórz, ale i pobliskie Radotki, wydaje się być dodatkowym potwierdzeniem hipotezy, iż to właśnie tu mógł narodzić się pomysł postaci legendarnego znachora”.
Co prawda w Radotkach drewnianego młyna wodnego już nie ma, ale jest za to... znachor. Szukając informacji do tego artykułu, natrafiłam na bardzo ciekawy wątek na jednym z forów internetowych. Mianowicie po wpisaniu w okienku wyszukiwarki hasła „znachor Radotki” pojawia się odnośnik do forum, na którym wiele osób wymienia się swoimi doświadczeniami na temat wizyt u niejakiego Różyckiego, przyjmującego pacjentów w Radotkach. Zdaniem wielu udzielających się na tym forum ludzi Różycki pomaga w licznych dolegliwościach, m.in. alergiach, przeziębieniach czy kolkach u dzieci. Jego nazwisko oraz miejscowość, do której przyjeżdżają szukający pomocy ludzie, w nieprzypadkowy sposób łączą się z historią człowieka, który niemal sto lat temu zainspirował słynnego pisarza. Dar uzdrawiania niekonwencjonalnymi sposobami przekazywany jest, jak widać, z pokolenia na pokolenie. Jednak jak podkreślają użytkownicy forum, Różycki nie szuka sławy i bardzo ceni sobie prywatność. Dlatego też nie będę w nią ingerować.
W najbliższym czasie „Znachor” Hoffmana pojawi się na ekranach telewizorów wielokrotnie, a ci, którzy mają dostęp do Netflixa, w każdej chwili mogą włączyć najnowszą ekranizację jednej z najpopularniejszych powieści przedwojnia. Tym razem jednak, oglądając którąś z wersji tej dobrze nam znanej historii, miejmy już świadomość, że być może nie byłoby „Znachora” bez gościnnych progów dworu Piwnickich w Sikorzu, bez młyna w Radotkach i bez tamtejszego zielarza.

Reklama

Fot. M. Majczyna

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/09/2024 09:45
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Blondzia - niezalogowany 2023-11-01 11:26:48

    Bardzo ciekawy artykuł! Nowa wersja obejrzana, jest dobrze, ale nie przebił poprzednika. Nie miałam świadomości "wątku okołopłockiego", to duże zaskoczenie i z pewnością ciekawostka, którą można zabłysnąć w towarzystwie. Kawał dobrej roboty - niezły research. Warto było pobrać apkę by przeczytać całość

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Red. Naczelny - niezalogowany 2023-11-01 15:04:41

    Bardzo dziękuję, w imieniu autorki i swoim - szefa redakcji za miłe słowa. Też pochwaliłem autorkę, że solidnie zgłębiła temat. Tomasz Szatkowski

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości