Reklama

Zmęczeni, ale szczęśliwi

23/04/2014 08:02
Warszawski Orlen Marathon był niewątpliwie ogromnym świętem biegaczy. Płock reprezentowało w rywalizacji na 10 km i 42,195 km ponad 400 zawodniczek i zawodników. Wielu z nich debiutowało i na tak dużych zawodach, i na takich dystansach.
Bieganie, przynajmniej w Płocku, zrobiło się bardzo modne, a dla wielu stało się sposobem na życie. Można powiedzieć, że wszystko zaczęło się w ubiegłym roku, choć to nie do końca jest prawdą, bo przecież każdy z nas zna przynajmniej kilka osób, które już wcześniej biegały na dłuższych i krótszych dystansach oraz brały udział w ogólnopolskich i w regionalnych zawodach.
Dla Sebastiana Dymka, który wiele lat temu poszedł w ślady swojego taty Stanisława, prawdziwy boom na bieganie zaczął się właśnie w sierpniu ubiegłego roku. – Miesiąc przed ubiegłorocznym Półmaratonem Dwóch Mostów na liście zapisów było tylko 50 osób, z czego połowa z Płocka. I nagle, w ciągu dwóch tygodni, limit 500 startujących osób był wypełniony i nadal wśród nich była połowa płocczan. To było coś niesamowitego, fenomen, że tak wiele osób zdecydowało się wystartować i sprawdzić swoje możliwości. Najważniejsze, że to nie był tylko zryw, bo kilka miesięcy później, w I Orlen Warsaw Marathon wystartowało wielu mieszkańców z Płocka, wśród których było sporo debiutantów.
W tym roku tylko biegacze z Orlenu pojechali do Warszawy trzema autokarami, a udział w biegu wziął m.in. prezes firmy Jacek Krawiec, reprezentant organizatora. Do Warszawy wielu biegaczy pojechało także prywatnymi samochodami.
Najlepszy wynik w maratonie wśród płocczan osiągnął Mariusz Giżyński, którego marzeniem było zrobienie minimum na mistrzostwa Europy do Zurychu. Uzyskał bardzo dobry czas 2 godz. 19 min, ale niestety to było za mało, by znaleźć się w reprezentacji Polski. Konkurencja w tej dyscyplinie sportu jest ogromna i z roku na rok coraz większa.
W biegu na 10 km najlepszym płocczaninem był Przemysław Giżyński, brat Mariusza, który biega już od 12 lat, a zaczynał w wieku 23 lat. Regularne treningi przyniosły rezultat.
Obok grupy startującej w barwach TKKF Orlen druga duża grupa, która zameldowała się na warszawskiej imprezie, to Night Runners. Po raz pierwszy spotkali się w lutym ubiegłego roku, w czwartek o godz. 21.00 na molo i od tamtej pory, bez względu na pogodę, regularnie trenują i startują w zawodach w kraju i za granicą.
W warszawskim maratonie zadebiutowała Joanna Pęsik, która regularnie trenuje od dwóch lat, ale bieganie zawsze było obecne w jej życiu. – Ogromny udział w moim sukcesie miał kolega, Aleksander Piechowicz, który mi pomagał w przygotowaniach, rozpisał plan treningów i pilnował jego realizacji. Pewnie nigdy bym się nie zdecydowała na taki trudny start, gdyby nie ogromne wsparcie grupy płockich Night Runnersów, którzy mobilizują mnie do wspólnego, regularnego biegania.
Joanna trenuje cztery razy w tygodniu, od 45 min do 1,5, a nawet 2,5 godzin dziennie. Dodatkowo bierze udział w niedzielnych wybieganiach, crossach w lasach Grabiny, których pomysłodawcą jest Maciej Grabowski. Po takich treningach może spokojnie startować w zawodach. Jeszcze w tym roku, we wrześniu, zamierza pokonać trasę maratonu berlińskiego i poprawić swój rezultat. W Warszawie uzyskała znakomity czas 3 godz. 38 min i jak powiedział Sebastian Dymek, jeśli nadal będzie poprawiała swoje wyniki, a wszystko na to wskazuje, to może już wkrótce przyćmić gwiazdę Mariusza Giżyńskiego.
Joanna zaprasza wszystkich chętnych na płockie molo. – Spotykamy się w każdy czwartek, niezależnie od pogody. Mamy grupę marszobiegową, w której mogą spróbować swoich sił początkujący, którzy boją się, że 5 km biegu to dla nich za dużo. Zapewniamy wsparcie, dzielenie się doświadczeniami. Nic nie potrafi opisać radości, jaką czułam po przebiegnięciu maratonu. Jeśli ktoś chce doświadczyć takich uczuć, zapraszam na najbliższe zajęcia.
W Warszawie wystartowali także ludzie, których mało kto podejrzewałby o taką pasję. Zanany z zamiłowania do rocka Michał Kublik tak wciągnął się w bieganie, że również pokonał trasę maratonu, ale jeszcze mu mało. Wraz z Sebastianem Dymkiem ma zamiar zrobić to po raz drugi, już za miesiąc w Krakowie.
Maraton nie mógł się odbyć bez Roberta Czwartka, dyrektora Wydziału Sportu i Turystyki UMP. To, że on pobiegł, nie było żadną niespodzianką, ale obok niego zadebiutował w tak dużych zawodach Łukasz Jankowski z Orlen Areny, który po biegu powiedział, że to jego pierwszy, ale na pewno nie ostatni maraton.
Podziwiać należy Adama Blidzewskiego, który po raz trzeci w życiu pokonał trasę maratonu, a postawił sobie za cel przełamanie bariery 3 godzin. I w Warszawie mu się to udało. Jest wspaniałym wzorem dla swoich podopiecznych, młodych piłkarzy nożnych z Królewskich Płock, którzy go dopingowali.
Trasę maratonu ukończył także Stefan Piekut, 60-letni biegacz, który na mecie pojawił się 3 godz. 30 minut po starcie. – W ubiegłym roku robiłem ranking płockich biegaczy. I na tej liście, na X miejscu był właśnie Stefan Piekut. Sam chciałbym mieć taką formę w wieku 60 lat – zazdrości starszemu koledze Sebastian Dymek.
Po 3 godz. i 48 min na mecie pojawił się nauczyciel SP nr 3 Rafał Podolewski, który także debiutował w maratonie. To jego ogromny sukces, gdyż przygotowując się do startu, bardzo schudł i teraz czuje się znakomicie. Ma sylwetkę sportowca, a na dodatek ukończył maraton i na pewno nie był to jego ostatni start w ponad 42-kilometrowym biegu.
Nie można nie wspomnieć o kierowcy rajdowym Michale Bąkiewiczu, podopiecznym Sebastiana Dymka, który zaczął od poziomu zero, a już notuje przyzwoite wyniki. W Warszawie pokonał dystans 10 km, zamierza także wystartować w Krakowie.
Wystartowały również żony znanych płockich biegaczy, które także wciągnęły się w regularne treningi i zaczęły odnosić swoje pierwsze sukcesy. Zadebiutowały w biegu na 10 km żony Romana Jaroszewskiego oraz Sebastiana Dymka. – Iza by mi nie wybaczyła, gdybym nie wspomniał o jej starcie. Nie miała innego wyjścia, jak rozpocząć regularne treningi. Na co dzień w domu stale słyszy o bieganiu, więc sama też postanowiła spróbować – powiedział Dymek.
Bieganie w Płocku staje się coraz bardziej popularne, regularnie trenuje coraz więcej osób. Rozpoczęły się zapisy do wrześniowego Półmaratonu Dwóch Mostów, a w długi weekend odbędzie się Duathlon po Szwajcarii Mazowieckiej. Weźmie w nim udział m.in. 10. zawodnik mistrzostw świata 2013 Daniel Formela. O tych biegach napiszemy więcej w następnym numerze TP.
Jola Marciniak
fot. Archiwum
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości