Pisaliśmy przed tygodniem, że piłkarze ręczni Wisły Płock, podopieczni trenera Bogdana Janiszewskiego, podczas finałów Mistrzostw Polski w Wolsztynie, pokonali gospodarzy 34:33 i zdobyli złote medale. Tym samym potwierdzili, że mistrzostwo wywalczone w ubiegłym roku nie było przypadkowe. Płocczanie w kolejnych etapach eliminacji spisywali się znakomicie, wygrywając, zwykle wysoko, z kolejnymi rywalami. Wreszcie w Wolsztynie spotkało się najlepszych osiem zespołów, które zostały podzielone na dwie grupy. W grupie z Wisłą znalazły się: MKS Truso Elbląg, KMS Sokół Gdańsk i KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski. Nafciarze rozpoczęli turniej od pokonania drużyny z Gdańska 38:35, ale w następnym meczu miała miejsce ogromna niespodzianka, kiedy podopieczni trenera Bogdana Janiszewskiego ulegli 37:39 Ostrovii Ostrów Wlkp. Jak się później okazało, ta porażka miała zbawienny wpływ na zespół. Dzięki niej zawodnicy wiedzieli, że limit błędów już się wyczerpał i jeśli mają walczyć o najwyższe cele, to po prostu teraz trzeba już wszystko wygrać. I tak się stało. Kolejne spotkanie z Truso Elbląg zakończyło się wysokim zwycięstwem 40:27, a drużyna zajęła II miejsce w grupie. To było jednak mniej ważne, najważniejsze, że ekipa pozostała w grze i nadal miała szanse na zdobycie złotego medalu. W półfinale płocczanie spotkali się z faworytem imprezy, MOSiR Zabrze. Na szczęście trudny rywal tylko zmobilizował Nafciarzy, którzy zagrali bardzo dobrze, walczyli od pierwszej do ostatniej minuty spotkania, nie pozwalając sobie nawet na najmniejszy błąd. I to się opłaciło, bo po końcowym gwizdku sędziów okazało się, że Wisła była lepsza o jedną bramkę, wygrywając 35:34, co dało jej walkę w finale o złoty medal. W finale Wisła spotkała się z drużyną gospodarzy Wolsztyniakiem. Dla rywali i ich kibiców było to wielkie święto, wierzyli, że ich zawodnicy muszą wygrać, by zdobyć złoto. Płocczanie też nastawieni byli na złoty medal. Przecież ta drużyna w swojej historii zdobywała złote medale w młodzikach i juniorach młodszych, a przed rokiem, także w juniorach. Dziś zespół Wisły to część piłkarzy z ubiegłego roku, obecni maturzyści oraz młodsi, uczniowie II klas szkół średnich, którzy jeszcze w przyszłym roku walczyć będą w tej kategorii wiekowej. Niemal połowa z nich poznała smak tytułu Mistrza, chcieli sukces powtórzyć, młodsi chcieli poczuć, jakie to uczucie być w najlepszej drużynie w kraju. Ale mecz z gospodarzami był bardzo trudny. Rywale prowadzili przez większą część spotkania. Do przerwy wygrywali 20:17, a i w II połowie nie chcieli dać sobie wydrzeć zwycięstwa. Na dodatek płocczanie grali jak w transie, niemal nie słysząc poleceń z ławki. Zresztą hałas w szczelnie wypełnionej hali uniemożliwiał jakiekolwiek porozumiewanie się między sobą. A widzowie zajmowali wszystkie dostępne miejsca, nie tylko na trybunach, także przeszkadzając płockim bramkarzom. Wszyscy byli nastawieni przeciwko Wiśle. I to najprawdopodobniej zmobilizowało piłkarzy, którzy doprowadzili do wyrównania, a potem wyszli nawet na 2-bramkowe prowadzenie. Ostatecznie Wisła pokonała Wolsztyniaka 34:33 i za chwilę, ku niezadowoleniu kibiców, odbierała złote medale Mistrzostw Polski. To ewenement w skali kraju, że drużyna od młodzika do juniora starszego staje na najwyższym podium Mistrzostw Polski. Ogromna w tym zasługa trenera Bogdana Janiszewskiego. – Nie, to wcale nie jest tylko moja zasługa, bo ci chłopcy stawiali swoje pierwsze kroki pod kierunkiem innych trenerów: Cezarego Raczkowskiego, Waldemara Wiśniewskiego i Tadeusza Wiśniewskiego – mówi. – Od IV klasy, czyli od młodszego młodzika trenują ze mną. Dziś są w II i III klasach szkół średnich, ale przez te wszystkie lata, kiedy razem pracowaliśmy, ci którzy się dobrze zapowiadali, trenowali przez cały czas. Odpadali ci, którzy nie wytrzymywali naszego tempa. Trener nie ukrywa, że do Wolsztyna jechał po złoty medal. – Każdy inny wynik byłby przez nas traktowany jak porażka – tłumaczy. – Nie ukrywam, że trudno gra się z takim brzemieniem, ale z tą drużyną można zdobyć wszystko. Drużyna juniorów Wisły startowała w rozgrywkach ligi wojewódzkiej, skąd awansowała do ćwierćfinałów Mistrzostw Polski, ale nie tam zdobywała doświadczenie. Wisła II występuje w II lidze i ma jeszcze szanse na awans do I ligi, a do rozegrania trzy pojedynki. Na dodatek znakomicie prezentowała się w Pucharze Polski, skąd odpadła dopiero w ćwierćfinale, przegrywając z liderem ekstraklasy, Zagłębiem Lubin. Wcześniej wyeliminowała Traveland Olsztyn. Na pytanie, co dalej będzie z tą drużyną, która z Wolsztyna przyjechała nie tylko ze złotym medalem, ale także z nagrodami indywidualnymi dla piłkarzy, trener nie chce teraz rozmawiać. – Możemy do tego wrócić za miesiąc, po zakończeniu naszych rozgrywek ligowych – dodaje. Jak udało nam się ustalić, najlepsi znajdą miejsce w zespole seniorów, reszta będzie kontynuować karierę w Wiśle II i w innych drużynach. Tytuł Mistrzów Polski juniorów w piłkę ręczną wywalczyli: bramkarze – Daniel Skowron, Tomasz Rybicki, Łukasz Skowron, Adrian Fiodor oraz zawodnicy z pola – Szymon Nowaliński, Damian Piórkowski, Piotr Masłowski, Jarosław Suski, Marcin Kacprzak, Paweł Krawczyk, Piotr Pakulski, Radosław Turbak, Mateusz Wuszter, Jakub Skowron, Łukasz Starzyński, Artur Cieślak, Ariel Garwacki i Tomasz Zaręba. W siódemce mistrzostw znalazło się dwóch piłkarzy Wisły. Najlepszym obrotowym został Piotr Pakulski, a zawodnikiem ze środka rozegrania – Damian Piórkowski. Trenerem najlepszego polskiego zespołu piłki ręcznej wśród juniorów jest Bogdan Janiszewski, zaś kierownikiem – Eugeniusz Gałecki. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze