Reklama

Złota Płyta dla płocczanina

19/01/2005 14:10
Andrzej Smolczewski zdobył Złotą Płytę oraz Mistrzostwo Polski w wielkim finale finałów Grand Prix Polski Prezenterów Dyskotekowych 2004 roku. W duecie z Krzysztofem Adamkowskim nie mieli sobie równych. O tym jak doszło do zwycięstwa oraz niewątpliwych sukcesach DJ Andrew, „Tygodnik Płocki” rozmawia z samym Mistrzem, dyplomowanym prezenterem dyskotekowym, radiowym i telewizyjnym. Jak się czujesz jako Mistrz Polski?
– Generalnie tak samo, może tylko świadomość zwycięstwa uświadamia mi, jak ciężkie zadanie stoi przede mną w 2005 roku, ponieważ moja poprzeczka została podniesiona bardzo wysoko.
Po cyklu imprez letnich zawędrowałeś do wielkiego finału w...
– Bełchatowie. Finał odbył się dokładnie 11 grudnia ubiegłego roku w jednej z najpopularniejszych dyskotek w Polsce, Klubie Manhatan.
Wygrałeś z najlepszymi w Polsce. Czy było trudno?
– Nie ma łatwych zwycięstw, tym bardziej w tak znanym gronie dj-ów. Wielki finał składał się z pięciu etapów, które wyłoniły najlepszych 16 zawodników. Z tej grupy do ścisłego finału zakwalifikowało się tylko ośmiu wybitnych specjalistów wśród prezenterów dyskotekowych. Zagrałem wraz z DJ Adi. Myślę, że daliśmy z siebie wszystko i jeszcze więcej. Złota Płyta uhonorowała pewien okres mojej przygody z muzyką, prowadzenia wielkich imprez dyskotekowych oraz nagrania własnej płyty.
Skąd u Ciebie taki talent i zainteresowanie tym rodzajem muzyki? Przecież wszystko rozpoczęło się od pracy w radiu?
– Stało się to jeszcze w szkole podstawowej, kiedy byliśmy na wycieczce w Katolickim Radiu Płock. Braliśmy udział w bardzo popularnym programie Wiktora Dąbkowskiego „Top Smok”. Wtedy po raz pierwszy zapowiedziałem na antenie radiowej utwór muzyczny. Dzięki przychylności Wiktora miałem później do dyspozycji na antenie 5 min, 15 i 30. Tak wyglądały moje pierwsze kroki w radiu, a wędrówka ta zaprowadziła mnie do Radia BOSS, gdzie przepracowałem jako prezenter autorskiej audycji 2 lata. Jako zodiakalny Koziorożec (urodzony 26. 12. 1979 w Łęczycy), jestem uparty i dążę do celu, ale nie po trupach. Za cel postawiłem sobie jednak pracę radiowca i muzyka, już po trosze myśląc o karierze DJ-a.
O ile dobrze sobie przypominam, w międzyczasie pracowałeś już jako prezenter muzyki w dyskotece, doskonaląc swoje umiejętności DJ-a...
– Od 1994 roku prowadziłem dyskoteki przy boku Don Wiktorio, czyli Wiktora Dąbkowskiego, natomiast od 1996 roku zacząłem samodzielnie prowadzić dyskoteki, najpierw w lokalu BLUE Staroźreby, później w CRAZY Płock. Obecnie jestem wolnym strzelcem i gram dyskoteki tylko i wyłącznie na zamówienie, zaś teren pracy obejmuje całą Polskę.
Zacząłeś prowadzić dyskoteki, ale przecież nie można być DJ-em bez specjalnych uprawnień?
– To prawda, bo po prostu jest się wtedy piratem. Ja ukończyłem Studium dla Prezenterów Dyskotekowych, Radiowych i tv. Uzyskałem specjalne zaświadczenie prezentera, które wystawił mi Janusz Kondratowicz. No i co najważniejsze – bycie DJ-em przychodzi samo z siebie, a receptą na sukces jest granie, ćwiczenie i granie – 100 razy to powtórzę.
Jesteś najlepszy w Polsce. Jaka jest recepta na sukces?
– Dobry DJ potrafi zauważyć, kiedy ludzie się dobrze bawią, a kiedy nie. Trzeba umieć zmienić płynnie klimaty muzyczne i poddać się woli, ale nie do końca – bawiących się. Ponadto dobry DJ nie tylko gra muzykę i bawi ludzi w dyskotece, ale przede wszystkim sam się świetnie bawi, ma frajdę z tego co robi, bo inaczej ta praca nie miałaby głębszego sensu.
Przypomnijmy Czytelnikom jeszcze jeden bardzo ważny fakt z Twojej kariery. W ubiegłym roku wydałeś płytę w duecie z DJ Cactusem. Skąd wziął się pomysł na własną muzykę i nagranie płyty?
– Wszystko zaczęło się od zabawy z komputerem i wycinania sampli. Dzięki temu, że kupiłem sprzęt muzyczny, łączymy klawisze z komputerem i tak od pomysłu przeszliśmy do realizacji. Powstały pierwsze próbki muzyczne, które z biegiem przerodziły się w utwór „O, Yeah”. Najpierw powstała wersja radiowa utworu, która w bardzo szybkim tempie podbiła listy przebojów. Sukces zainspirował nas do nagrania wersji klubowej tego samego utworu i zaprezentowania go w klubach.
Z jakim efektem?
– Przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Jako pierwsi na rynku muzycznym w Polsce stworzyliśmy muzykę, która króluje na zachodnich parkietach. Jeśli znacie klimaty DJ Valium, DJ Valium Axel Konrad czy Club Hits, to wiecie o czym mówię. Utwór „O, Yeah” ukazał się na singlu z DEE JAY Mix Club. Podobnie drugi kawałek „3 – 2 – 1”, który stanowi też tytuł całego albumu. Tak, albumu, bo jako pierwsi w historii Płocka i Polski wydaliśmy płytę z muzyką, która obecnie króluje na parkietach Zachodniej Europy i przebojowo wdziera się do dyskotek w Polsce. Nie bez kozery tytuł sugeruje końcowe odliczanie, bo od momentu wydania płyty polska scena muzyczna zmieniła się nie do poznania, a mnie zaprowadziło to do uzyskania tytułu Mistrza Polski.
Dziękuję za rozmowę i życzę Ci sukcesów na polu muzycznym.
Rozmawiał:
Radosław Mustwiłło

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości