Andrzej Smolczewski zdobył Złotą Płytę oraz Mistrzostwo Polski w wielkim finale finałów Grand Prix Polski Prezenterów Dyskotekowych 2004 roku. W duecie z Krzysztofem Adamkowskim nie mieli sobie równych. O tym jak doszło do zwycięstwa oraz niewątpliwych sukcesach DJ Andrew, „Tygodnik Płocki” rozmawia z samym Mistrzem, dyplomowanym prezenterem dyskotekowym, radiowym i telewizyjnym. Jak się czujesz jako Mistrz Polski?
– Generalnie tak samo, może tylko świadomość zwycięstwa uświadamia mi, jak ciężkie zadanie stoi przede mną w 2005 roku, ponieważ moja poprzeczka została podniesiona bardzo wysoko.
Po cyklu imprez letnich zawędrowałeś do wielkiego finału w...
– Bełchatowie. Finał odbył się dokładnie 11 grudnia ubiegłego roku w jednej z najpopularniejszych dyskotek w Polsce, Klubie Manhatan.
Wygrałeś z najlepszymi w Polsce. Czy było trudno?
– Nie ma łatwych zwycięstw, tym bardziej w tak znanym gronie dj-ów. Wielki finał składał się z pięciu etapów, które wyłoniły najlepszych 16 zawodników. Z tej grupy do ścisłego finału zakwalifikowało się tylko ośmiu wybitnych specjalistów wśród prezenterów dyskotekowych. Zagrałem wraz z DJ Adi. Myślę, że daliśmy z siebie wszystko i jeszcze więcej. Złota Płyta uhonorowała pewien okres mojej przygody z muzyką, prowadzenia wielkich imprez dyskotekowych oraz nagrania własnej płyty.
Skąd u Ciebie taki talent i zainteresowanie tym rodzajem muzyki? Przecież wszystko rozpoczęło się od pracy w radiu?
– Stało się to jeszcze w szkole podstawowej, kiedy byliśmy na wycieczce w Katolickim Radiu Płock. Braliśmy udział w bardzo popularnym programie Wiktora Dąbkowskiego „Top Smok”. Wtedy po raz pierwszy zapowiedziałem na antenie radiowej utwór muzyczny. Dzięki przychylności Wiktora miałem później do dyspozycji na antenie 5 min, 15 i 30. Tak wyglądały moje pierwsze kroki w radiu, a wędrówka ta zaprowadziła mnie do Radia BOSS, gdzie przepracowałem jako prezenter autorskiej audycji 2 lata. Jako zodiakalny Koziorożec (urodzony 26. 12. 1979 w Łęczycy), jestem uparty i dążę do celu, ale nie po trupach. Za cel postawiłem sobie jednak pracę radiowca i muzyka, już po trosze myśląc o karierze DJ-a.
O ile dobrze sobie przypominam, w międzyczasie pracowałeś już jako prezenter muzyki w dyskotece, doskonaląc swoje umiejętności DJ-a...
– Od 1994 roku prowadziłem dyskoteki przy boku Don Wiktorio, czyli Wiktora Dąbkowskiego, natomiast od 1996 roku zacząłem samodzielnie prowadzić dyskoteki, najpierw w lokalu BLUE Staroźreby, później w CRAZY Płock. Obecnie jestem wolnym strzelcem i gram dyskoteki tylko i wyłącznie na zamówienie, zaś teren pracy obejmuje całą Polskę.
Zacząłeś prowadzić dyskoteki, ale przecież nie można być DJ-em bez specjalnych uprawnień?
– To prawda, bo po prostu jest się wtedy piratem. Ja ukończyłem Studium dla Prezenterów Dyskotekowych, Radiowych i tv. Uzyskałem specjalne zaświadczenie prezentera, które wystawił mi Janusz Kondratowicz. No i co najważniejsze – bycie DJ-em przychodzi samo z siebie, a receptą na sukces jest granie, ćwiczenie i granie – 100 razy to powtórzę.
Jesteś najlepszy w Polsce. Jaka jest recepta na sukces?
– Dobry DJ potrafi zauważyć, kiedy ludzie się dobrze bawią, a kiedy nie. Trzeba umieć zmienić płynnie klimaty muzyczne i poddać się woli, ale nie do końca – bawiących się. Ponadto dobry DJ nie tylko gra muzykę i bawi ludzi w dyskotece, ale przede wszystkim sam się świetnie bawi, ma frajdę z tego co robi, bo inaczej ta praca nie miałaby głębszego sensu.
Przypomnijmy Czytelnikom jeszcze jeden bardzo ważny fakt z Twojej kariery. W ubiegłym roku wydałeś płytę w duecie z DJ Cactusem. Skąd wziął się pomysł na własną muzykę i nagranie płyty?
– Wszystko zaczęło się od zabawy z komputerem i wycinania sampli. Dzięki temu, że kupiłem sprzęt muzyczny, łączymy klawisze z komputerem i tak od pomysłu przeszliśmy do realizacji. Powstały pierwsze próbki muzyczne, które z biegiem przerodziły się w utwór „O, Yeah”. Najpierw powstała wersja radiowa utworu, która w bardzo szybkim tempie podbiła listy przebojów. Sukces zainspirował nas do nagrania wersji klubowej tego samego utworu i zaprezentowania go w klubach.
Z jakim efektem?
– Przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Jako pierwsi na rynku muzycznym w Polsce stworzyliśmy muzykę, która króluje na zachodnich parkietach. Jeśli znacie klimaty DJ Valium, DJ Valium Axel Konrad czy Club Hits, to wiecie o czym mówię. Utwór „O, Yeah” ukazał się na singlu z DEE JAY Mix Club. Podobnie drugi kawałek „3 – 2 – 1”, który stanowi też tytuł całego albumu. Tak, albumu, bo jako pierwsi w historii Płocka i Polski wydaliśmy płytę z muzyką, która obecnie króluje na parkietach Zachodniej Europy i przebojowo wdziera się do dyskotek w Polsce. Nie bez kozery tytuł sugeruje końcowe odliczanie, bo od momentu wydania płyty polska scena muzyczna zmieniła się nie do poznania, a mnie zaprowadziło to do uzyskania tytułu Mistrza Polski.
Dziękuję za rozmowę i życzę Ci sukcesów na polu muzycznym.
Rozmawiał:
Radosław Mustwiłło
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze