Reklama

Zimy się nie boimy?

10/12/2003 13:44
Pesymiści twierdzą, że nie ma takiej możliwości, aby zima nie zaskoczyła drogowców. Zwykle przychodzi znienacka, nad ranem, w dni wolne od pracy, nie tylko drogowcy wtedy smacznie śpią. Jest podstępna, sypnie śniegiem, zmrozi lodem i to wystarczy, by pół miasta narzekało, że ta pora roku rozpoczęła się wtedy, gdy nikt się tego nie spodziewał. Zdaniem drogowców, zima nas nie zaskoczy, a drogi będą przejezdne. Tyle, że to musi trochę potrwać.
Firma Muniserwis, która od wielu lat zajmuje się zimowym utrzymaniem dróg w Płocku, jest przygotowana na przyjęcie zimy od kilku tygodni. Żartując twierdzą nawet, że chcieliby, żeby zima już była, bo są tylko koszty, sprzęt stoi nieużywany, a przydałoby się zarabiać.- Pod względem ilości sprzętu jesteśmy nawet lepiej przygotowani niż przed rokiem - mówi Andrzej Gryszpanowicz, z-ca dyrektora ds. technicznych Muniserwis. - Dysponujemy 5 solarko - piaskarkami, 4 piaskarkami i 15 pługami odśnieżnymi, a wśród nich 2 ciężkimi na gąsienicach, 5 średnimi i 8 lekkimi. Przybyły nam 2 piaskarki i średni pług. Mamy także odpowiednie zapasy soli. Na składzie jest 300 ton, a przy intensywnej zimie zużywamy od 80 do 100 ton na dobę. Ten zapas wystarczy nam na około 3-4 dni. W tym czasie możemy na bieżąco robić uzupełnienia, wysyłać samochody do Kłodawy i przywozić potrzebną ilość soli do odśnieżania. Z naszych doświadczeń wynika, że jest to najlepsze rozwiązanie.
W mieście używa się przede wszystkim soli do odśnieżania ulic. Sól ma trzy podstawowe zalety: daje szybki efekt, nie zostawia po sobie bałaganu, a samochód wyjeżdżający na trasę zabiera solanki na 20-30 km, czyli na cały rejon. Nie musi wracać do bazy, by uzupełnić zapasy. Na dodatek w zależności od potrzeb solanka może być słabsza, gdy mróz jest niewielki, do bardzo mocnej.
- Dziś o ilości soli wysypywanej na drogę decyduje elektronika, a reguluje kierowca z samochodu za pomocą przycisku, oceniając, ile jest błota i lodu na drodze - dodaje A. Gryszpanowicz. - Może więc na każdym odcinku drogi regulować stężenie soli. I muszę wszystkich uspokoić. Nie są to dawki zabójcze, takich się nie stosuje przy posypywaniu dróg.
Tradycyjnie jak to było w ostatnich latach, zima przychodzi do nas nad ranem. Najgorzej jest wówczas, gdy śnieg zaczyna sypać około 6.00., wtedy gdy ludzie jadą do pracy. Około godziny potrzeba, by załadować samochody i wysłać je w trasę.
Najpierw wysyłany jest samochód na most przez Wisłę i ul. Kutnowską, by ten odcinek nie został sparaliżowany, potem na kolejne drogi, według ich ważności. W pierwszej kolejności są to drogi krajowe, nr 60 i 61, potem wojewódzkie, powiatowe i na koniec miejsko - gminne. Są nawet specjalne kolory na określenie dróg, które mają być odśnieżane. Najważniejszy to kolor czerwony, który znaczy tyle, co SOS.
Podstawowe zadanie drogowców, to nie dopuścić do zatrzymania ruchu, bo gdy powstanie korek, wtedy zaczynają się poważne kłopoty. Piaskarka nie dojedzie do celu, bo nie jest to pojazd uprzywilejowany. Bywa i tak, że nie może dojechać, bo na poboczu stoją inne pojazdy, co przy wąskiej drodze uniemożliwia dojazd samochodu z solą. Tak jest między innymi na ul. Kolegialnej, Kwiatka i Sienkiewicza. Niby pług przejedzie, a nadal jest ona zasypana.
Odeprzemy atak
Najważniejsze dla drogowców są drogi krajowe oraz wszystkie wiadukty. Nie oznacza to wcale, że reszta dróg nie jest ważna. Ale kierowcy muszą sobie zdawać sprawę, że wyjazd specjalistycznego sprzętu na ulice miasta musi trwać. Minimum są to 4 godziny. Jeśli po tym czasie drogi nie będą przejezdne, mieszkańcy miasta mają prawo do twierdzenia, że znów drogowcy zaspali i zima ich zaskoczyła.
- Ja nie mogę na sto procent zapewnić, że zima nas nie zaskoczy - tłumaczy A. Gryszpanowicz. - Wszystkiego nie da się przewidzieć, ale jesteśmy gotowi na atak i mamy nadzieję go odeprzeć, a potem pilnować, by nie było niespodzianek.
Optymistycznie na utrzymanie zimowe Płocka patrzy też Andrzej Niewczas, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg, który twierdzi, że mało jest takich miast w Polsce, które zimą wyglądają tak jak latem. - Miałem wiele sygnałów podczas poprzedniej zimy, że Płock zawyża poziom, a na ulicach miasta zimy się nie widziało. Mam nadzieję, że w tym roku wcale nie będzie gorzej, że Muniserwis zadba o to, by w Płocku wszystkie drogi były przejezdne.

Tyle, jeśli chodzi o Płock. Natomiast w powiecie płockim jest 822 km dróg, z tego zimą posypuje się 61,5 km. Plan zimowego utrzymania dróg na sezon 2003/2004 powstaje już we wrześniu. Kolejność odśnieżania zależy od standardu, w jakim sklasyfikowano drogę. Powiat ma drogi w 4, 5 i 6 standardzie oraz drogi pozastandardowe (gruntowe, bez zabudowań, biegnące przez pola). W pierwszym z wymienionych standardów na usunięcie skutków zimy służby drogowe mają 8 godzin, zaspy mogą zalegać nawet dłużej, nie musi się odśnieżać całej szerokości jezdni.
W ZDP na bieżąco zimą śledzi się szczegółową prognozę pogody z internetu: - W pierwszej kolejności odśnieża i posypuje się piaskiem (uszarstnia) drogi do Sierpca (przez Zągoty, Lelice), Bodzanowa, Małej Wsi, także strome podjazdy - na przykład most w Białej, podjazd w Słupnie do Bodzanowa oraz drogi, które są jakby obwodnicą Płocka: od Imielnicy do Rogozina, do Boryszewa, do Srebrnej, do terminalu w Orlenie - wymienia dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Płocku Bogumił Sobieski. - Najpierw posypujemy również spadki, odcinki o dużym natężeniu ruchu, szczególnie niebezpieczne zakręty, niektóre skrzyżowania i niektóre przejazdy kolejowe. Likwidacja gołoledzi de facto nie jest możliwa, bo nie można podgrzać jezdni, można tylko zareagować już po wystąpieniu opadów atmosferycznych. Stosując mieszkanki piaskowo-solne ułatwiamy jedynie poruszanie się pojazdów.
Jeśli jakaś droga ma pierwszeństwo odśnieżania, ale na innej ugrzązł autobus z dziećmi, to najpierw pługi jedzie do dzieci.
Stajnia z pługami
Do usuwania skutków zimy na drogach powiatowych służy 8 piaskarek, 9 pługów lekkich, 17 średnich i 1 pług ciężki. Sprzęt obsługują firmy, które wcześniej wygrały przetarg na te usługi. Dyrektor Sobieski nie kryje, że dzięki dużej konkurencji na rynku udaje się wybrać te najtańsze. Jednym słowem - recesja drogom powiatowym służy. Dyspozycje wydają bazy w Sikorzu, Bodzanowie i Gąbinie. Zgromadzono w nich ponad 4 tys. ton piasku (12 zł za tonę) i ponad 300 ton soli (200 zł za tonę). To musi wystarczyć. Gdyby powiat przekroczył przeznaczoną na zimowy sezon kwotę 350 tys. zł, wiosną i latem nie wystarczy na bieżące naprawy: - W ubiegłym sezonie zdarzały się dni, kiedy było zero wydatków, ale na przykład 7 lutego tego roku jednego dnia trzeba było wydać na akcję 19 tys. zł. Tyle wyniosła praca pługów, piaskarek, równiarek, ładowarek - żeby prace wykonać jak najszybciej, wypożycza się dodatkowy sprzęt . Jeśli sroga zima trwałaby 100 dni, to przy 19 tys. zł dziennie w ciągu całego sezon potrzebowalibyśmy 1 mln 900 tys. zł, a tyle wynosi cały roczny powiatowy budżet na utrzymanie dróg.
W Mazowieckim Zarządzie Dróg Wojewódzkich w Warszawie - Rejon Drogowy Płock z siedzibą w Gostyninie, dowiadujemy się, że na akcję “zima” w sezonie przeznacza się 650 tys. zł. Do ewentualnego odśnieżenia jest 371 km dróg, najwięcej, bo 287 km w standardzie 4. W tym roku udało się kupić dwie nowe piaskarki i dwa nowe pługi oraz wyremontować 40-letni pług wirnikowy. Dyrektor Mirosław Kaczmarek przekonuje, że zima na drogach wojewódzkich to długi temat do rozmowy: - W pierwszej kolejności odśnieża się przystanki, wzniesienia, skrzyżowania i bardziej niebezpieczne łuki. Wynajęte zostały do tego sprawdzone firmy: na północy rejonu pracuje Przedsiębiorstwo Robót Drogowych w Płocku, na południu Przedsiębiorstwo Robót Drogowych w Gostyninie. Wszystkim kierują bazy w Bielsku, Sannikach i Gostyninie. Godzina pracy piaskarki kosztuje 60 zł, więc koszty są niemałe.
“Drogi wojewódzkie” dysponują obecnie 700 tonami mieszanki piasku i soli oraz 52 tonami soli. Materiał jest dowożony na bieżąco: - Ziemia nigdy nas nie zaskakiwała. Nieraz nie udało się zadziałać w czasie, bo nie wszystkie odcinki uda się odśnieżyć jednocześnie. Opad nie jest groźny, ale jak się połączy z wiatrem... - kończy dyrektor M. Kaczmarek.
Sól, piasek i ... opony
W lepszej sytuacji są “drogi krajowe”. Wojciech Celmer - kierownik Rejonu w Ślepkowie Szlacheckim należącym do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad - Oddział w Warszawie mówi, że do odśnieżenia i nawiezienia odpowiednimi mieszankami ma łącznie 165 km w trzech powiatach: płockim, gostynińskim i sierpeckim: drogę nr 10 Sierpc-Blinno-Drobin - Krzywanice (do granicy woj. kujawsko-pomorskiego), nr 60 Sieraków-Gostynin-Płock-Drobin i nr 62 Skoki-Płock-Wyszogród. Wszystkie znajdują się w 2 standardzie: są odśnieżane i posypywane na całych ciągach. Kryte bazy materiałowe (żaden mróz piaskowi i soli niegroźny) znajdują się w Gostyninie, Ślepkowie Szlacheckim i Sierpcu. Na czwarty kwartał roku pieniędzy na pewno wystarczy: - Stosujemy głównie sól drogową, bo chlorek wapnia jest bardzo drogi. Stosuje się go, gdy temperatura powietrza jest niższa od minus 10 st. C. Na stanie mamy obecnie ok. 600 ton soli, ponad 600 ton piasku, 35 ton chlorku wapnia - wylicza kierownik, przekonując, podobnie jak jego przedmówcy, że podczas wigilii 2002 roku na jego drogach żaden samochód nie tkwił długo w śnieżnej zaspie.
Drogowcy nie narzekają na śnieg, ale na wiatr: - Lokalna zawieja sprawia, że na drodze nie ma śladu po przejechanym pługu. Trzeba uprzedzać kierowców, że to przede wszystkim do nich należy przygotowanie się do zimy na drodze. Opony zimowe to konieczność. Potrzebny jest rozsądek, ponieważ zimą jeździ się inaczej. Przygotowanie się do trudnych warunków na drodze to rzecz święta - stwierdza Bogumił Sobieski. A pogoda zimą to rzecz bardzo nieprzewidywalna.
J. Marciniak
Elżbieta Grzybowska
Fot. D. Ossowski


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości