Prognozy co do pogody w grudniu, styczniu i lutym sprawdziły się w stu procentach. Zima była (i wciąż jest) sroga, była też bardzo mroźna i wciąż bywa śnieżna. W związku z powyższym samorządy gminne łamią głowy, skąd wziąć kolejne pieniądze na usuwanie jej skutków i przepowiadają fatalny stan dróg wiosną, gdy oczom użytkowników dróg ukaże się jezdnia pełna dziur, wyłomów i wybojów. Wójt gminy Szczawin Kościelny Jerzy Sochacki: – Na akcję zima u jej początków przeznaczyliśmy 10 tys. zł, a do chwili obecnej wydaliśmy już 40 tys. zł. Ale nie można było zrobić inaczej, ponieważ utrzymanie dróg to priorytet. Z tego powodu w trakcie zimy musieliśmy dokupić jeszcze jeden pług, ponieważ jeden przez nas posiadany nie wystarczył do obsługi dróg gminnych.
Wtóruje mu Krzysztof Woźniak, wójt z Pacyny – Jesteśmy w podobnej sytuacji jak inne gminy. Na odśnieżanie wydaliśmy już ponad 30 tys. zł. Na nasze warunki to niesamowita ilość pieniędzy. Najwięcej kosztowało nas wynajmowanie sprzętu.
Znacznie lepiej ocenia sytuację Stefan Jakubowski, wójt gminy Słupno. W gminie nie określono limitów na odśnieżanie. Akcję prowadzi się jednak do skutku, choć bez rozrzutności: – Środki na letnie utrzymanie dróg gminnych pewnie będą trochę pomniejszone, ale nad tym problemem zastanowimy się po upływie zimy. Bo zima pogodowo to ciągła loteria, a jeśli chodzi o środki jest zazwyczaj kapitałochłonna.
Podobno w najgorszej sytuacji są Zarządy Dróg Powiatowych. Po reformie administracyjnej przejęły schedę po drogach wojewódzkich, wówczas zazwyczaj od lat nie remontowanych. Włodzimierz Rejniewicz, kierownik Zarządu Dróg Powiatowych w Gostyninie mówi, że limitu mu jeszcze wystarcza, ale pewnie zabraknie pieniędzy na drogi w listopadzie i grudniu 2006 roku: – Nie da rady, samorządy będą musiały jeszcze coś „wycisnąć” – twierdzi. – Nic na to nie poradzimy, że jednego dnia drogi się odśnieży, a za dwa dni znowu trzeba to robić.
Powiaty w depresji
Jeszcze gorzej ma się rzecz w przypadku powiatu sierpeckiego. Na cały rok na utrzymanie dróg przeznaczono tu 120 tys. zł, a do tej pory wydano już 150 tys. zł. Co po tak surowej zimie ujrzą kierowcy? – Już widać przełomy i dziury. Przez ostatnie kilkanaście lat drogi nie były remontowane, za to systematycznie się degradowały. Samorządy sobie z drogami powiatowymi nie radzą. Co możemy, łatamy od razu, ale niewiele możemy – twierdzi Piotr Pakieła, kierownik Zarządu Dróg Powiatowych w Sierpcu, który zarządza 440 km dróg.
Im większy powiat, tym gorzej. Bogumił Sobieski, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Płocku na razie rąk nie załamuje, ale szczerze informuje, że roczne limity na utrzymanie dróg w powiecie płockim już zostały przekroczone: – Od początku powstania powiatu pługi nigdy nie pracowały tyle, co w tym roku. Na drogi musieliśmy wysłać pługi ciężkie i specjalistyczne koparki, co ostatnio w naszym regionie zdarzyło się w 1982 roku, dlatego wydatki są ponadprzeciętne. Ludzie pracują po 15-16 godzin. Ogólnie rzecz biorąc, koszty znacznie przekroczyły plany, a to bardzo ograniczy zakres robót w lecie – ubolewa B. Sobieski.
W płockim rejonie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nastroje również pesymistyczne. Do ubiegłego tygodnia wykorzystano już 2 tys. ton soli, a w zeszłym roku tyle potrzebowano na cały sezon. O 40 % przekroczono też wysokość środków finansowych na akcje zimową: – Musimy dostać więcej środków, inaczej radykalnie odbije się to na letnim utrzymaniu dróg. Będziemy na przykład w stanie wykonać tylko niezbędne minimum: pasy na jezdni odnowimy tylko na skrzyżowaniu, nie postawimy nowych znaków, tylko uzupełnimy je po kradzieżach, nie będziemy mieli za co odtwarzać rowów... – wymienia kierownik Wojciech Celmer.
W. Celmer dodaje, że drogowcy już teraz rwą sobie włosy z głowy, gdy patrzą na drogi po zimie. Postęp w ubytkach jest znaczny. Za najbardziej newralgiczne odcinki dróg krajowych uznać można drogę nr 60 z Bielska do Drobina i drogę nr 62 w okolicach Czerwińska. Jeżeli GDDKiA nie przydzieli dodatkowych środków (co jest wysoce prawdopodobne, ponieważ w nowym budżecie sejm ujął pieniędzy drogowcom), nie będzie można także w dalszym ciągu realizować programu podwyższenia jakości. Polega on m.in. na tym, że przy drogach sytuuje się tablice lepszej jakości, bardziej widoczne i bardziej czytelne.
Województwo
się nie martwi
Drogowcy przez całą zimę najbardziej obawiają się tzw. przejścia przez zero: gdy nad ranem jest mróz, a w ciągu dnia ustępuje. Lód i woda rozsadzają wtedy jezdnię od wewnątrz. Infiltracja wody w jezdni powoduje nieodwracalne szkody. Bardzo szkodliwe jest nagłe rozmarznięcie pokrywy lodowej, zniszczeniu ulegają wtedy całe korpusy i przepusty drogowe. Drogom bowiem nie służą nagłe zmiany temperatury, dlatego roztopy spowodowałyby katastrofę. W rozmowach z fachowcami przewija się też pamiętane z lekcji fizyki w szkole podstawowej hasło, że „czarne przyciąga, białe odpycha”. I tak oto odśnieżona, czarna jezdnia, przyciąga słońce. Ono roztapia lód, ale powstała wtedy woda nie ma gdzie spływać, ponieważ białe pobocza są wciąż zlodowaciałe. I jest poważny problem.
O niuansach zimowego utrzymania dróg mówi m.in. Mirosław Kaczmarek, dyrektor Rejonu Drogowego Gostynin-Płock Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Warszawie. Wprawdzie tylko w styczniu jednostka wydała 480 tys. zł (faktury za luty dopiero będą podliczane), ale w końcu chodzi o to, żeby kierowcy byli zadowoleni: – Każdy oczekuje dobrego komfortu jazdy, podobnego jak w lecie. Pieniędzy na usuwanie skutków zimy więc nie zabraknie, ale pewnie będzie mniej środków na utrzymanie dróg latem i inwestycje – mówi dyrektor.
Sytuacja nie jest jednak beznadziejna: – Pewnie będzie jakieś przegrupowanie środków. W przypadku dróg wojewódzkich zarząd województwa zazwyczaj dokładał pieniędzy. Myślę, że dziury naprawimy od razu, ale w okresie wiosenno-letnim trzeba będzie przeprowadzić konkretną naprawę – wyjaśnia M. Kaczmarek.
Miasto uzupełnia zapasy
Płock wydał już ponad 1 mln zł na utrzymanie dróg. Zakładano, że na całą zimę wystarczy 1 mln 100 tys. zł. Nie wystarczy, bo trzeba uzupełniać zapasy: – To niespodziewana zima. Zużyliśmy już 2 tys. 100 ton soli, 20 ton chlorku wapnia i 3 tys. ton piasku, a sezon się jeszcze nie skończył. Dochodzi jeszcze do tego wywóz śniegu. Do tej pory wywieźliśmy 4,5 tys. metrów sześc. śniegu, a w Płocku spadło go o 50 % więcej niż w Warszawie – mówi Ireneusz Drozdowski, prezes Zakładu Usług Miejskich Muniserwis w Płocku. I zapowiada, że choć zima się łamie, to kilkanaście posypań jeszcze będzie.
Muniserwis wykonuje prace zlecone przez miasto. Teraz odśnieża, a wiosną będzie remontował miejskie drogi. Za jakie środki?: – Dziury stanowią nieodłączną pozostałość po zimie. Najwięcej pojawi się ich na przełomie zimy i wiosny. Teraz odśnieżamy, potem będziemy łatać dziury – mówi I. Drozdowski.
O remonty nie obawia się dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg: – Środki na zimowe utrzymanie dróg zostały już wyczerpane, ale może znajdą się inne środki z rezerwy budżetowej? – zastanawia się Małgorzata Witczewska. – Remonty nie są zagrożone, pieniądze na nie muszą się znaleźć w budżecie miasta – przekonuje.
Co mówią w gminach? J. Sochacki: – Pieniądze trzeba będzie jakoś znaleźć... K. Woźniak: – Będzie mniej środków na bieżące utrzymanie dróg latem. W. Rejniewicz: – Remonty musimy zrobić, bo inaczej będziemy płacić odszkodowania za uszkodzone samochody. B. Sobieski: – Najpierw załatamy dziury, na to musi wystarczyć. Pieniądze zamiast na odnowy zapobiegawcze, pójdą na remonty. Musimy je wykonać, ponieważ najważniejsze jest bezpieczeństwo.
Nie da się ukryć, że zima 2005/2006 dała w kość, a jej skutki użytkownicy dróg odczuwać będą przez cały rok.
Elżbieta Grzybowska
Fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze