Ogólnopolskie media lotem błyskawicy obiegła wiadomość, że nasze ziemniaki robią karierę w Unii Europejskiej, a dokładniej u południowego sąsiada – Słowacji. Najwięcej ziemniaków eksportujemy jednak na Węgry.Polskie ziemniaki są dwa razy tańsze od słowackich. Nic więc dziwnego, że rzeka eksportu płynie nieprzerwanie. Zgodnie z unijnymi przepisami, każda sprzedawana partia ziemniaków powinna posiadać dokument, który poświadczy zdrowotność i pochodzenie ziemniaków (certyfikat, atest). Zaświadczenia takie w chwili obecnej posiadają wszyscy hurtowi producenci czy sprzedawcy. Mimo tego w Słowacji, która dawno nie importowała ziemniaków z Polski, głośno przestrzega się przed bakteriozą – chorobą grzybową, na którą mogą cierpieć nasze ziemniaki i zarazić słowackie odmiany. Polacy tłumaczą, że chodzi nie o chorobę, ale o konkurencję, bo polskie ziemniaki nie tylko są tanie, ale i bardzo dobre jakościowo.
W przypadku zbytu ziemniaków polscy producenci mogą być zadowoleni z zasad działania wolnego rynku europejskiego, na którym każdy członek może sprzedać i kupić gdzie i co może, byleby tylko z zyskiem.
W regionie płockim nie ma producentów, którzy zajmowaliby się eksportem ziemniaków do UE (ilość partii jest różna, wynosi 25-50 ton), ale są tacy na terenie działania płockiej Delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, najwięcej w powiatach żyrardowskim, grodziskim, pruszkowskim i warszawsko-zachodnim. W płockiej Delegaturze WIIORiN dowiadujemy się, że eksport może być utrudniony z powodu bakteriozy, ale z drugiej strony pola, na których ona występuje, objęte są 3-letnią kwarantanną: – Bakteriozą może być dotknięte nawet 20 % produkcji ziemniaków, dlatego Unia broni się przed zakupem u nas zarażonych ziemniaków. Tym bardziej, że Polska jest potentatem, jeśli chodzi o sprzedaż ziemniaków w Unii. Z roku na rok zmniejsza się jednak ilość produkcji, ponieważ w przeszłości bywały problemy ze zbytem.
Jeśli stwierdzi się, że jakaś plantacja porażona jest bakteriozą, ziemniaków nie można też sadzić na sąsiadujących z nią polach. Okres kwarantanny jest kontrolowany przez Inspekcję, fakt, że pole jest wolne od choroby wykazuje badanie gleby.
W przypadku innej z chorób tzw. raka ziemniaka, kontrole pól trwają aż 10 lat. Powiaty płocki i sierpecki są wolne od raka, a więc producenci ziemniaka mogą go bez przeszkód sprzedawać do UE. W okolicach Płocka największe plantacje liczą 5-6 ha, ich właściciele o eksporcie jednak na razie nie myślą. Póki co jednak dbają o spełnienie wymogów fitosanitarnych
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze