eszcze nie zdołaliśmy nawet dotknąć nowej książki Papieża (piękny tytuł: „Pamięć i tożsamość”), a już pojawili się wnikliwi recenzenci, którzy pod wieczór w dniu oficjalnej premiery we Włoszech mieli gotowe opinie i były to w zasadzie opinie negatywne, dzięki czemu zostaliśmy w porę przestrzeżeni przed okropieństwem, jakie przygotował Papież na podsumowanie swego długiego pontyfikatu. Miło też zachował się TVN i nie omieszkał zaprezentować tych „złych” opinii, wśród których prym wiodły opinie zachodnich środowisk żydowskich (czy to już antysemityzm?) oraz dzielnie im sekundujących przedstawicieli z niemieckiej Partii Zielonych. Jedni recenzenci zresztą warci drugich, czyli generalnie dosyć mocno zieloni, ale wypowiedzieli się autorytatywnie na temat niektórych „kontrowersyjnych” sformułowań obecnych w myśleniu Papieża o kondycji współczesnego świata, która, jak powszechnie wiadomo, ma się dosyć źle.
Ale do rzeczy. Po pierwsze nie spodobało się, że Papież na równi postawił dwa zbrodnicze systemy polityczne XX wieku – nazizm i komunizm – i obarczył je odpowiedzialnością za potworne zbrodnie eksterminacji ogromnych rzesz ludzkich. Dlaczego takie spostrzeżenie, nie nowe zresztą, ale ugruntowane mocą wielkiego autorytetu, nie spodobało się zarówno zachodnim Żydom, jak i ich dzielnym Zielonym sekundantom? Nazizm dziesięć razy częściej niż komunizm mordował Żydów, dlatego z pewnością był wielokrotnie paskudniejszy od niego. Kto by dziś odważył się czcić z taką nabożnością ofiary pomordowane przez reżimy komunistyczne, jak czyni się to z ofiarami holocaustu, ten pewnie naraziłby się na poważne kłopoty. Może dlatego nikt nie puścił nawet pary z ust w 65 rocznicę pierwszej wielkiej deportacji Polaków z Kresów w głąb Sowietów, która minęła parę dni temu. A wyzwolenie trudno byłoby tu czcić, bo niektórzy pozostali niewyzwoleni do dziś.
Poza tym w niejednym tzw. naukowym opracowaniu można przeczytać, jak wielu było wśród Żydów (na równi z nie-Żydami) miłośników tego pięknego ustroju i jak wielu czynnie się angażowało w uszczęśliwianie nim ludzi na obu półkulach. Gorzej nawet. Wciąż żyje przecież wielu potomków tamtych idealistów, którzy bynajmniej nie odczuwają potrzeby okazania skruchy za czyny swoich rodzicieli i idą w ich ślady, i te piękne ideały w nowych sterylnych kształtach nadal aplikują coraz bardziej ogłupiałej ludzkości.
A Papież stwierdza odważnie, że to zbrodnicze zjawisko eksterminacji wielkich rzesz ludzkich bynajmniej się nie skończyło wraz z politycznym uwiądem tych historycznych reżimów, ale rozwija się nadal, przybierając rozmiary przekraczające osiągnięcia tamtych. Dotyczy oczywiście kategorii ludzi poczętych, ale jeszcze nieurodzonych i znajduje akceptację prawną i moralną społeczeństw wychowanych w nowoczesnej demokracji liberalnej, sugerowanej przez teoretyków ustroju jako szczyt myśli politycznej ludzkości.
Tymczasem już wcześniej wielokrotnie Papież miał odwagę przestrzegać przed zakamuflowanym totalitaryzmem, przybierającym zgrabne szatki demokracji i tzw. społeczeństwa otwartego. Jego zwolennicy usiłują cofnąć rozwój moralny ludzkości do epoki kamienia łupanego o czaszki płodów ludzkich. Dlatego jakiś mądry bardzo Żyd w komentarzu do tych strasznie kontrowersyjnych kwestii nie omieszkał zauważyć, że nie wyobraża sobie, by odebrać współczesnym parlamentom prawo rozstrzygania o tym, jakie i komu prawa ludzkie się należą. Powinien sobie zatem wyobrazić, że to samo prawo musi przysługiwać owym parlamentom (a powstają już parlamenty międzynarodowe) także w zakresie decyzji o wysłaniu wszystkich jego ziomków znad Jordanu na przykład na księżyc, co zapewne z punktu widzenia polityki bliskowschodniej byłoby rozwiązaniem o niewyobrażalnie pozytywnych skutkach.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze