W Teatrze Dramatycznym znów grana jest „Zemsta” Aleksandra Fredry. Komedia w czterech aktach, choć powstała blisko 200 lat temu, cały czas bawi i niczym bumerang powraca na teatralne deski, także w Płocku. Po raz czwarty w „Zemście” gra też Piotr Bała. To w pewnym sensie jego sztuka, która wyjątkową klamrą spina jego aktorską drogę.
- Pierwszy raz w „Zemście” zagrałem 30 lat temu w teatrze w moim rodzinnym Wałbrzychu. Wcieliłem się wtedy w rolę Mularza – wspomina aktor płockiej sceny.
Zagrał też w „Zemście” i 25 lat temu. Tym razem płocka widownia zobaczyła go w roli Wacława w Teatrze Dramatycznym. Obecnie „Zemsta” znów jest na płockim afiszu i jest też Piotr Bała obsadzony w roli Rejenta. A do kompletu dodajmy jeszcze udział w „Zemście” w 1998 roku w olsztyńskim teatrze. Wtedy przypadła mu rola Majstra. Piotr Bała z „Zemstą” zaznajomiony jest więc bardzo dobrze. Jak sam zdradza, bardzo lubi te sztukę.
- Uważam, że mimo upływu lat „Zemsta” jest tekstem dowcipnym. Słowotwórstwo i ornamentyka stosowana przez autora, jest w stanie bawić inteligentnego widza także w naszych czasach – tłumaczy Piotr Bała.
A jak jest z drugiej strony sceny? Jak występuje się w takiej sztuce za pierwszym razem, a jak za czwartym, do tego w różnych rolach? Czy przy takiej klamrze, można poczuć, jak się dojrzewało i zmieniało na scenie w ciągu 30 lat?
- Dojrzewanie na scenie jest nieuchronne, jedynie żal, że czas tak szybko płynie. Jestem jednak pewien, że mógłbym i dziś zagrać Wacława. Wiekowo – nie pasowałbym, ale zagrałbym go lepiej niż 25 lat temu – przekonuje aktor.
Reklama
Wielokrotnie w swojej karierze wystąpił też w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego. Do tej pory wziął udział w 3 realizacjach tej również kultowej, polskiej sztuki.
Ponadto na swoim koncie ma setki ról teatralnych. W teatrze ostatnio mogliśmy go zobaczyć w rolach Inspektora w ,,Gdzie jest garnitur?’’, Dragana w ,,Sam, czyli przygotowanie do życia w rodzinie’’, Konstantego w ,,Lekkoduchu’’, Grzegorza w ,,Damach i huzarach’’ oraz jako Walentego Boscika w wyreżyserowanej przeze niego samego sztuce ,,Rabenthal, albo jak przyrządzić rybę fugu’’.
Piotr Bała występował też w wielu serialach telewizyjnych i filmach. Zagrał m.in. w “Klanie”, “Na dobre i na złe”, “W imieniu prawa”. Wnikliwy obserwator zauważy go też w “Quo vadis”, w “Panu Tadeuszu”, “Ogniem i mieczem”, a także w “Przedwiośniu”.
Aktor miał bardzo pracowite ostatnie wakacje. Dzięki przerwie w sezonie teatralnym mógł zagrać w serialach „Uroczysko”, „Sprawiedliwi – Wydział Kryminalny”, ,,Dzielnica Strachu”, ,,24h – Zaginieni”. Miał okazję wykazać się aktorsko w wielu zadaniach. To daje satysfakcję, jednak nie zapewnia roli wymarzonej.
- W teatrze niebezpiecznie jest marzyć o konkretnej roli. Nieczęsto takie pragnienia mogą się spełniać. Ja miałem szczęście zagrać Stanleya w „Mayday” i „Mayday 2” u Stefana Friedmanna i była to rola, o której marzyłem. Myślałem kiedyś także o sobie jako o Rejencie w ,,Zemście’’ i właśnie to się wydarzyło – mówi z zadowoleniem Piotr Bała, już od 25 lat związany z Teatrem Dramatycznym w Płocku, a ogólnie ze sceną 32 lata.
W listopadzie 2022 roku z okazji 30-lecia pracy scenicznej otrzymał nagrodę Rajmunda Rembielińskiego przyznaną przez Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru.
Przez cały ten czas był niespokojnym duchem, poszukującym własnego wyrazu artystycznego. Poza grą w teatrze i w filmach, tworzył własne przedstawienia, filmy, a nawet teledyski. Stworzył np. film pt. „Wydział Teatralny". W jego produkcji zgodzili się wystąpić m. in. prezydent miasta i marszałek województwa mazowieckiego. Film pokazany został podczas otwarcia teatru, oddanego do użytku po remoncie. Piotr Bała pracuje obecnie nad kolejnym obrazem. Tym razem będzie to film wspominający spektakle i ludzi związanych z płocką sceną na przestrzeni ostatnich 50 lat.
- To, że poza sceną grywam w serialach, reżyseruję, albo realizuję projekty filmowe jest jakby naturalną koleją rzeczy, ponieważ od zawsze mój zawód był moją pasją i przyjemnością, a jeżeli przy okazji można zrobić dla kogoś coś ważnego, to tylko należy się z tego cieszyć – zaznacza aktor.
Reklama
Przy okazji aktorskiej drogi Piotra Bały warto wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Ma idealne warunki, by grać czarne charaktery. Jest też specjalistą od ról charakterystycznych. Nawet dzieci odwiedzające płocki teatr zapamiętują go na długo jako słynnego czarnego kota.
- Czarne charaktery w serialach są fajne, nie narzekam. Ostatnio w serialu ,,Dzielnica strachu” grałem strasznego zwyrola, postać nie do obrony… W teatrze również gram najróżniejsze postaci. Lubię swoje role, inaczej trudno je grać. A granie dla najmłodszych to wielka satysfakcja. Czarny kot nadal jest! Pamiętam też, kiedy w 2002 roku w ,,Królewnie Śnieżce’’ dostałem rolę Królewicza, a moi koledzy grali krasnoludki. Bardzo chciałem być jednym z nich. Stało się to niedawno (przy wymianie pokoleniowej) - kolega zagrał Królewicza a ja krasnoludka Śpioszka. I paradoksalnie, było mi szkoda roli granej przez osiemnaście lat! - opowiada Piotr Bała, który pomimo upływu czasu wciąż ma chęci i zapał do tego, by na scenie, czy na ekranie wcielać się w kolejne role.
Reklama
Aktorstwo wciąż go pochłania i fascynuje.
- Jest to możliwość bycia kimś innym i świadome kontrolowanie tego. To granie na własnych emocjach. Czasem człowiek jest z natury spokojny, a przypadnie mu zagrać ekscentryka. I albo musi go odnaleźć w sobie, albo podpatrywać życie codzienne, żeby później wiarygodnie wypaść na scenie – zdradza tajniki swojego warsztatu.
W teatrze nie tylko gra na scenie. Często też zasiada na widowni. Ostatnio po raz drugi był na „Nędznikach” w Teatrze Muzycznym w Łodzi.
- Odkąd pamiętam lubiłem ten tytuł, a ten spektakl jest naprawdę dobry – przekonuje aktor.
Reklama
Przede wszystkim zaprasza jednak do Teatru Dramatycznego w Płocku na „Zemstę”, którą koniecznie trzeba zobaczyć.
fot. Waldemar Lawendowski i arch. Piotra Bały
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze