Reklama

Zbuntowana c?rka pastora

29/11/2001 13:19
Kariera Tori Amos – c?rki Indianki z plemienia Cherokee i pastora metodyst?w – jest kolejnym dowodem na to, ?e stary, poczciwy ?wiat, tak wychwalany przez zwolennik?w tradycji i dawnego porz?dku, naprawd? staje na g?owie.Bo czy? Indianki nie powinny pozostawa? w swoich namiotach ze sk?r, a c?rki pastor?w nie powinny pokornie modli? si? i pracowa? w domu, pozostawiaj?c losy ?wiata w r?kach silniejszych i m?drzejszych bia?ych m??czyzn? Ot?? wydaje si?, ?e nie powinny. Pewnie, ?e coraz trudniej si? po?apa? w zalewie sprzecznych warto?ci, mieszaj?cych si? kultur, kruszej?cych zasad, kt?re wydawa?y si? ?wi?te i nienaruszalne. Ale czy mo?na, bez piek?cego uczucia wstydu, przypomnie? sobie, co sta?o kiedy? na ich stra?y? Przecie? wcale nie zgodnie akceptowane normy, tylko zwyczajna, brutalna si?a i wyzysk: ekonomiczny (tak samo bezwzgl?dny jako feudalizm i jako XIX-wieczna rewolucja przemys?owa), spo?eczny (z ksi??yca wzi?ty podzia? na lepiej i gorzej urodzonych oraz dominuj?cy patriarchat), religijno-kulturowy (ca?e wieki kolonizacji, niewolnictwa, nawracania za pomoc? miecza i p?on?cych stos?w). Zawsze ciep?o, sucho i pewnie, owszem, bywa?o, ale tylko nielicznym, wybranym, kt?rzy gotowi byli broni? tego stanu rzeczy, cho?by oddzielaj?c si? od reszty grubym murem pogardy i fos? pe?n? krwi. Wol? piek?o chaosu od piek?a porz?dku powiada Szymborska. Dla wszystkich, kt?rzy tak my?l?, zmieniaj?cy si? coraz szybciej ?wiat, z wymykaj?cym si? spod kontroli przep?ywem ludzi, towar?w, informacji – ale przecie? tak?e narkotyk?w, broni, terroryst?w w samolotach i zarazk?w w kopertach – nie przestaje by? mimo wszystko ?wiatem lepszym i pi?kniejszym, ni? jaki? precyzyjny, totalitarny mechanizm pod specjalnym, ideologicznym nadzorem. Stary, poczciwy ?wiat - gorzko op?akiwany przez naiwnych albo przez ob?udnik?w – zbyt cz?sto bywa? wi?zieniem, obozem pracy lub gettem, by z czystym sumieniem chcie? jego powrotu. Tym bardziej, ?e fanatyczni obro?cy dawnego porz?dku rzeczy pokazuj?, i? tamta historia wcale si? nie sko?czy?a. Egzotyczna twarz Tori Amos na teledysku albo ok?adce p?yty – a nie w zapomnianym przez Boga i ludzi rezerwacie lub pod czujnym okiem surowego ojca, a p??niej m??a – i jej podszyta tajemnic? inno?ci muzyka przypominaj?, ?e rewolucja, jakiej jeste?my ?wiadkami, jest by? mo?e pierwsz?, kt?ra cokolwiek zmieni i kogokolwiek wyzwoli. Z ko?cielnego ch?ru do MTV D?ug? drog? przesz?a Tori Amos, urodzona jako Myra Ellen Amos w 1963r. w Karolinie P??nocnej, na dalekiej prowincji Stan?w Zjednoczonych, zanim jej ostatnia p?yta trafi?a do tysi?cy odtwarzaczy na ca?ym ?wiecie, w tym tak?e do mojego. Wychowywa?a si? w domu pastora, w surowej, puryta?skiej atmosferze, kt?rej ch?odny cie? b?dzie przywo?ywany po latach w wielu piosenkach. Od najm?odszych lat ?piewa?a w ko?cielnym ch?rze i bra?a lekcje gry na fortepianie, kt?re do?? szybko ujawni?y jej talent. Uzyska?a artystyczne stypendium, co pozwoli?o kontynuowa? nauk? muzyki w Baltimore. Nied?ugo potem zacz??a zarobkowa?, przygrywaj?c w barach. W 1984r. ju? pod pseudonimem Tori Amos zacz??a wyst?powa? regularnie jako wokalistka grupy Y Kant Tori Read (kt?rej perkusist? by? Matt Sorum, p??niejszy muzyk The Cult i Guns N’ Roses). Przez kilka lat udziela?a si? te? jako wokalistka sesyjna. Wszystko to by?o jednak tylko ponurym, dusznym przedsionkiem prawdziwej kariery. Aby karta mog?a si? odwr?ci?, musia?a najpierw dojrze? sama Tori. Zbieg?o si? to z przeprowadzk? do Londynu w 1990r., wyst?pami w tamtejszych klubach i poznaniem brytyjskich artyst?w. Stworzy?a w?wczas szereg nowych piosenek, o wiele subtelniejszych, ciekawie opracowanych, zdradzaj?cych wp?yw Kate Bush i Suzanne Vega, z poetyckimi tekstami, czasem lirycznymi, ale cz?sto bardzo gwa?townymi w wyrazie. To w?a?nie niezwyk?a szczero?? i bezpo?rednio?? Tori, kt?ra nie waha?a si? ?piewa? o sprawach trudnych, bolesnych i wstydliwych: o odrazie do m??czyzn (w „Leather” i „Me And The Gun”; ten drugi utw?r to oparty na osobistych prze?yciach drastyczny opis gwa?tu), o psychicznym osaczeniu przez religi? („Crucify”), o bolesnych do?wiadczeniach z ?ycia rodzinnego („Icicle”), zwr?ci?y na ni? uwag? wytw?rni p?ytowych, a wkr?tce tak?e publiczno?ci. Po sukcesie pierwszych solowych p?yt „Little Earthquakes” z 1992r. i dwa lata p??niejszej „Under The Pink”, okaza?o si? tego typu brutalna szczero?? zaczyna mie? coraz lepsze rynkowe wzi?cie (mesjasz nowej religii Kurt Cobain dopiero co umar?), a na scenie pojawiaj? si? kolejne dziewcz?ta, ?piewaj?ce o swoich prze?yciach w zdominowanym przez aroganckich m??czyzn ?wiecie (kanadyjka Alanis Morrisette, angielka P. J. Harvey). Ale Tori Amos nie da?a si? uwie?? modzie. Odm?wi?a wykorzystania dw?ch swoich kompozycji w s?ynnym filmie „Urodzeni mordercy”, zdaj?c sobie spraw? z moralnej dwuznaczno?ci obrazu, kt?ry zbyt mocno epatowa? tym, przeciw czemu chcia? zaprotestowa?. Za? na albumach z drugiej po?owy lat 90-tych „Boys For Pele” i „From The Choigirl Hotel” znacznie z?agodzi?a ?rodki wyrazu. Brzmieniow? gwa?towno?? zast?pi?a kameraln? prostot? opracowa? (zredukowanych niekiedy do akompaniamentu fortepianu b?d? klawesynu), za? drapie?no?? tekst?w poruszaj?cymi wyobra?ni? metaforycznymi odniesieniami (utw?r „Talula” opisuj?cy posta? Henryka VIII, mordercy swoich kolejnych ?on) lub obrazoburcz? ironi?. Okres buntu wyra?nie min??, egzorcyzmy zosta?y odczynione, a traumy i urazy dzi?ki sztuce odreagowane, czego ukoronowaniem by? ?lub artystki z in?ynierem d?wi?ku Markiem Hawleyem. Szcz??liwie nie ca?y ?wiat okaza? si? pado?em kobiecych ?ez, za? nie wszyscy m??czy?ni wytresowanymi przez kultur? i tradycj? psychopatami. Symbolem przemiany sta?a si? p?yta „To Venus And Black” z 1999r., w kt?rej repertuarze znalaz?a si? wiele utwor?w niejako zamykaj?cych wiele czarnych stronic z ?ycia Tori („Bliss” podsumowuj?ce z?o?one zwi?zki z ojcem, czy „Datura” o prze?yciach zwi?zanych z narkotykami). Teraz wszystko mo?na by?o zacz?? od nowa. Nowe, czyli stare troch? inaczej Tymczasem najnowszy album Tori Amos „Strange Little Girls” wcale nie przynosi premierowego repertuaru, nie wytycza nowych ?cie?ek w jej karierze. Wr?cz przeciwnie, wydaje si?, ?e wokalistka postanowi?a raz jeszcze spojrze? wstecz, ale tym razem nie na w?asne ?ycie prywatne, tylko na to, co ukszta?towa?o j? jako artystk?, co towarzyszy?o jej przez ca?y czas na zasadzie zbawiennego kontrapunktu, zio?owego ok?adu na bolesn?, odnawiaj?c? si? co dzie? ran? ?wiata: na ulubion? muzyk?. Jej nowa p?yta to wi?c same covery, czyli w?asne wersje starych, dobrze znanych kompozycji. Wyb?r dokonany zosta? tyle? odwa?nie, co ryzykownie, bo z tak r??norodnego materia?u trudno by?o skleci? w miar? sk?adn? ca?o??. Album jest na pewno interesuj?cy, ale bardzo, bardzo nier?wny. Obok ?wie?o brzmi?cego „New Age” Lou Reeda czy intryguj?cego „Hapiness Is A Warm Gun” (z wplecionymi g?osami prezydent?w George’a Busha i George’a W. Busha oraz ojca wokalistki), mamy tu cokolwiek zaskakuj?ce wersje „I Don’t Like Mondays” Boba Geldofa (czy aby nie nazbyt liryczna to interpretacja, w ko?cu utw?r opowiada o masakrze w szkole uczynionej r?koma sfrustrowanego nastolatka, ale z drugiej strony, ironiczny tytu? m?g? sprowokowa? r?wnie ironiczne podej?cie do ca?o?ci), „Time” Toma Waitsa (zn?w ta subtelno?? i g?adko??, jak?e daleka od szorstkiej jak pumeks czu?o?ci orygina?u) albo „Enjoy The Silence” Depeche Mode (tu z kolei zaakcentowana melodyjno?? i lekko?? wychodz? raczej na plus). Ale sporo te? zdecydowanych wpadek: nieporozumieniem wydaje si? banalna, poprockowa wersja wyrafinowanego walczyka „Strange Little Girl” The Stranglers, nijakie „Heart Of Gold” Neila Younga, a tym bardziej toporne, stanowczo nazbyt surowe opracowanie „po?cielowego” klasyka „I’m Not In Love” 10 CC (chocia? sam g?os Tori brzmi tu wyj?tkowo zmys?owo i apetycznie). Nie jest to z pewno?ci? kompletny muzyczny elementarz Tori Amos, w zestawie brak nagra? cho?by Kate Bush czy Joni Mitchel, patronuj?cych jej dojrza?ej tw?rczo?ci. Albumu nie polecam wytrawnym badaczom historii rocka, poluj?cym na interpretacyjne rarytasy, bo te wersje jego klasyki niczego nowego nie wnosz?. Natomiast dla zdeklarowanych wielbicieli Tori oka?e si? on na pewno ciekawym do?wiadczeniem, bo utalentowana dziewczyna o india?skiej krwi jawi si? tu jako kto? bardzo odmieniony, dojrza?y, inny ni? kilka lat i p?yt wcze?niej. Ale r??ni?cy si? od samej siebie sprzed lat - i od nas, kt?rzy jej s?uchamy - wyj?tkowo pi?knie. Maciej Wo?niak *Za p?yty i ?yczliwo?? dzi?kujemy stoisku muzycznemu „Swing” w Domu Handlowym TSS na I pi?trze.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości