Reklama

Zbrodnia sprzed 20 lat

14/10/2004 17:22

“Myśmy wszystko zapomnieli” – skarżą się inteligenci w arcydramacie Wyspiańskiego, który od stu lat z niespotykaną wiarygodnością prześwietla różnorodne miazmaty naszej polskiej narodowej mentalności i nic nie wskazuje na to, by musiał tego zaniechać – „Mego dziadka piłą rżnęli, …mego ojca gdzieś zadźgali, gdzieś zatłukli, spopychali; kijakami, motykami krwawiącego przez lód gnali... Myśmy wszystko zapomnieli”. Czy nie jesteśmy w podobnej sytuacji, kiedy po Okrągłym Stole trochę z poduszczenia nowej władzy, a trochę ze zwykłego braku wrażliwości puściliśmy w niepamięć okrutne zbrodnie systemu, czego wymownym świadectwem było łatwe dopuszczenie do władzy ludzi odpowiedzialnych za „błędy i wypaczenia” epoki. I te w ogromnej skali z katowni UB, z sowieckich łagrów, z deportacji, i te, których ofiarami padały konkretne, dobrze znane nam osoby. Wydawać by się mogło, że jedne i drugie wystawiły jednoznaczną ocenę systemowi, ale niespodziewanie po roku 1990 już nie dla wszystkich tak oczywistą, czego najlepszym wyrazem stały się przeróżne „grube kreski” czy matactwa w procedurze sądowej z udziałem przedstawicieli byłego aparatu, które miały proces należytego osądu sprowadzić na właściwy, wygodny dla sprawców, grunt. Do tego stopnia, że chyba dużo wygodniej przychodziło się znaleźć w nowej rzeczywistości katom aniżeli ofiarom, a większość z nas mogła się znowu poczuć przez władzę wodzona za nos.W tych dniach mija dwudziesta rocznica porwania, torturowania i bestialskiego zamordowania przez funkcjonariuszy peerelowskich służb specjalnych kapelana „Solidarności” księdza Jerzego Popiełuszki. Czy przetrwała w naszej pamięci ta zbrodnia, skutecznie przez aparat władzy komunistycznej zakłamana, do tego stopnia, że do dziś nie są znani ani polityczni inspiratorzy, ani faktyczni kierownicy, ani też rzeczywisty cel porwania i zamordowania księdza. W dwadzieścia lat po zbrodni wiemy mniej więcej tyle, ile wiedzieliśmy w czasie osławionego procesu toruńskiego, co do wyniku którego nikt z grubsza nie miał złudzeń ani przed, ani w czasie jego trwania. Ten fakt wystawia znowu niepochlebne świadectwo Najjaśniejszej Trzeciej Rzeczpospolitej i jej aparatowi władzy. Dlaczego nie można dokopać się prawdy? Czyżby nadal brakowało „woli politycznej” do jej ujawnienia? Czyżby nadal ktoś powątpiewał w to, że jest nam jeszcze potrzebna albo czekał na moment, kiedy rzeczywiście potrzebna nie będzie, bo przyjdą pokolenia, które obejdzie tyle, ile obchodzi zeszłoroczny śnieg? Dla mojego pokolenia tamta zbrodnia była czytelnym osądem władzy, która za wroga miała swoje społeczeństwo i uderzyła w człowieka, który był wyrazicielem racji tego społeczeństwa, który upominał się o jego godność, o jego prawo do szacunku, wolności, prawdy, o prawo do samostanowienia o sobie. Cios wymierzony w księdza Jerzego Popiełuszkę odbieraliśmy jako cios wymierzony w nas. Dlatego z takim obrzydzeniem patrzyliśmy na proces toruński, postrzegając go jako bezczelną manipulację, policzek wymierzony społeczeństwu przez władzę.
A potem? Potem był Okrągły Stół i spadkobiercy nie wykrytych do dziś architektów tamtego mordu, a może oni sami, powrócili butnie do władzy i, niezbyt już chciani, dzierżą ją do dziś, właśnie teraz w dwudziestą rocznicę zbrodni, już z dobrowolnego wyboru poniewieranego wcześniej narodu. Śmiać się czy płakać? Kląć na ironię losu, na przewrotne prawa Historii, której scenariusze pisze jakiś złośliwy demon i śmieje się w sztok, gdy wszystko tak łatwo mu się udaje. Szukamy wciąż prawdy o zdarzeniach sprzed dwudziestu lat. Czy znajdziemy ją w książkach Krzysztofa Kąkolewskiego oraz Ewy Czaczkowskiej i Tomasza Wiślickiego, wydanych teraz w XX rocznicę zbrodni? Czy znajdziemy ją w sympozjum zorganizowanym przez płocki KIK? Czy tkwi w ujawnionej przez prof. Andrzeja Paczkowskiego notatce? Kim pan jest kapitanie Piotrkowski i kto pociągał za sznureczki, które pan dzierżył w dłoniach? Jak długo przyjdzie nam jeszcze czekać na poznanie prawdy? Niezbędnej, bo tylko na jej gruncie można budować dojrzałe społeczeństwo obywatelskie, świadome swej przeszłości i gotowe w sposób odważny i odpowiedzialny kształtować swą przyszłość.

Wiesław Kopeć

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości