Chrześcijanie na całym świecie z wielką ulgą przyjęli wiadomość, że papież Franciszek w dniu 25 marca poświęci Rosję i Ukrainę Niepokalanemu Sercu Maryi, zgodnie z życzeniem Matki Bożej wyrażonym podczas objawień w Fatimie w roku 1917 (życzenie dotyczyło tylko Rosji). Pewnie znajdą się i tym razem tacy, którzy będą szemrać przeciw temu i może nawet oskarżać Niebo o mieszanie się do polityki. Tak, księdzu nie wolno mieszać się do polityki, ale co począć, kiedy do „polityki” miesza się Niebo i to tak konkretnie, jak czyni to Matka Boża? Z wypełnieniem życzenia Maryi z Fatimy były problemy przez ostatnie 105 lat. Najbliższy spełnienia prośby był papież Jan Paweł II, który 25 marca 1984 r. zawierzył „świat” (a pewnie i w myślach „Rosję”). Wtedy układ sił politycznych na świecie sprawił (jak i za innym razem, bo próby dopełnienia tego aktu były podejmowane już wcześniej), że nie pozwolono papieżowi na wypowiedzenie w modlitwie zawierzenia słowa „Rosja”. Niemniej tamto zawierzenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi, jak potwierdziła to później siostra Łucja, żyjąca wtedy wciąż widząca z Fatimy, uchroniło świat od wojny nuklearnej. Znawcy problemu wskazują w związku z tym na ukrywany potem przez ZSRR fakt „katastrofy w Siewieromorsku”, która miała miejsce 13 maja 1984 roku, o dziwo dokładnie w kolejną rocznicę objawień w Fatimie. Tu nie może być mowy o przypadku. Niebo znowu wmieszało się do „polityki”.
Ta niesamowita ingerencja sił niebieskich w politykę światową polegała wtedy na tym, że w wyniku tej katastrofy, a pisze się o niej już nawet w Wikipedii, ZSRR stracił ogromne zasoby amunicji znajdującej się na wyposażeniu Floty Północnej. W tejże Wikipedii czytamy: „13 maja 1984 roku w magazynach radzieckiej Floty Północnej w Siewieromorsku koło Murmańska wybuchł pożar, którego nie udało się opanować. Cztery dni później pożar ten spowodował serię eksplozji uzbrojenia przetrzymywanego w magazynach, w wyniku której zniszczeniu uległa połowa zapasów amunicji strategicznej, m.in. 580 z 900 rakiet ziemia-powietrze SA-1 i SA-3 (S-125 Newa), 320 z 400 rakiet woda-woda SS-3 i GS-12, wszystkie 80 rakiet nośnych dla głowic nuklearnych SS-20, a z prowadzonego w Norwegii monitoringu skażenia promieniotwórczego wynika, że uszkodzeniu musiała ulec także część ładunków atomowych”. Tyle mówią fakty. Warto jeszcze dodać, że „przyczyna katastrofy nie została do końca wyjaśniona; za najbardziej prawdopodobną uznano niedopałek papierosa rzucony przez jednego z marynarzy”. O powadze sytuacji świadczy jeszcze fakt, że w wyniku katastrofy „zginęło ok. 200-300 osób” (ach ta sowiecka dokładność).
Ludzie wierzący widzą w tym wydarzeniu następstwo zawierzenia świata z 25 marca 1984 r. i z wielką nadzieją oczekują zawierzenia Rosji w bieżącym roku, wspierając je gorącymi modlitwami. Znowu to, co najważniejsze, robione jest za późno, ale chyba lepsze to niż nic. Maryja w Fatimie prosiła, aby tego zawierzenia dokonał papież „w łączności z wszystkimi biskupami świata” (papież w Rzymie, biskupi w diecezjach). Czy ten warunek zostanie teraz spełniony, czy do takiej łączności dojdzie? Oby, świat dziś stoi znowu na skraju katastrofy. Groźba wybuchu wojny światowej z każdym dniem staje się coraz bardziej realna. Niektórzy otwarcie mówią, że wojna na Ukrainie w tej chwili to tylko „wojna zastępcza”, prawdziwa wojna, która już toczy się w jej tle, to wojna Rosja – NATO (lub Rosja – USA), a w pogotowiu czekają Chiny. Oby powagę tej sytuacji zrozumieli pasterze całego świata i nie ociągali się w dopełnieniu tego niezwykłego Aktu według zasad, które podało Niebo.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze