Piłkarze ręczni Orlen Wisły przegrali w Paryżu z Paris Saint Germain 30:33 (15:15) w meczu 2. kolejki grupy A Ligi Mistrzów. To druga porażka w tym sezonie polskiego zespołu w rozgrywkach europejskich, ale płocczanie nie muszą się wstydzić swojej postawy w tym meczu.
Przed meczem 2. kolejki Ligi Mistrzów obydwa zespoły miały zerowy dorobek punktowy. Przed tygodniem płocczanie ulegli Barcelonie 23:28, a PSG przegrało z THW Kiel 27:28. Do Paryża płocka drużyna pojechała bez Dana Racotei, który w meczu z Barceloną odniósł w pierwszej minucie spotkania kontuzję. 21-letni piłkarz jest już po operacji łydki, a teraz czeka go długa rehabilitacja. W tym roku zawodnik już na boisko nie wróci. W ostatniej chwili z listy pasażerów został skreślony również Marcin Wichary, który narzekał na poważne bóle w kolanach, uniemożliwiające mu występ w Paryżu.
Płocczanie weszli znakomicie w mecz, prowadząc od pierwszej minuty, po rzucie Dmitry Żytnikowa. Dzięki świetnej postawie Rodrigo Corralesa w bramce Orlen Wisła w 10. min wygrywała 6:3, a przez kolejne minuty utrzymywała przewagę. Pierwszy remis w paryskiej hali zanotowano w 19. min, po rzucie karnym wykorzystanym przez Uwe Gensheimera. Choć PSG nie pozwalało odskoczyć gościom na większą przewagę, to nie potrafiło utrzymać remisu. W 28. min Orlen Wisła była lepsza od rywala o 2 gole (15:13), ale w końcówce pierwszej połowy francuska ekipa doprowadziła do wyrównania.
W 16. min, po starciu Marko Tarabochii i Nikoli Karabatica, Francuz zszedł z boiska i już nie wrócił na parkiet. W tej części spotkania płocczanie zadziwiali nieszablonowymi zagraniami, a po ich golach kibicom PSG ręce same składały się do oklasków. Kiepskie spotkanie zanotował Thierry Omeyer – jeszcze przed przerwą zastąpił go między słupkami Gorad Skof.
Po przewie na prowadzenie szybko wyszli gospodarze. Po golu Luki Karabatica wyrównał Tiago Rocha, ale PSG nie oddało już prowadzenia. W 35. min była już 2-bramkowa przewaga. Trener Piotr Przybecki poprosił o przerwę, po której bramkę kontaktową zdobył Dmitri Żytnikow.
Szybko okazało się, że zmiana Omeyera na Skofa to była dobra decyzja, bo drugi bramkarz PSG potrafił zatrzymać płocczan, a po jego interwencjach zamienianych przez kolegów w gole, w 41. min gospodarze prowadzili 23:20. Zmiana odbyła się także w płockiej bramce – za Corralesa wszedł Adam Morawski i w 43. min na tablicy był wynik 23:22, ale płocczanie nie utrzymali niewielkiej różnicy. W 44. min znów trzema golami prowadzili piłkarze PSG.
Do bramki PSG na ostatni kwadrans wrócił Omeyer, a do płockiej na ostatnie 3 min Corrales, ale Orlen Wiśle nie udało się zmniejszyć rozmiarów porażki. Płocczanie choć przegrali, to zaliczyli dobre spotkanie, zabrakło jednak doświadczenia w starciu z francuskimi gwiazdami. Orlen Wisła mimo tego, że nadal jest bez punktu, udowodniła, że słusznie gra w Lidze Mistrzów.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze