Reklama

Zasłużyli na więcej

06/10/2016 07:53
Piłkarze ręczni Orlen Wisły przegrali w Paryżu z Paris Saint Germain 30:33 (15:15) w meczu 2. kolejki grupy A Ligi Mistrzów. To druga porażka w tym sezonie polskiego zespołu w rozgrywkach europejskich, ale płocczanie nie muszą się wstydzić swojej postawy w tym meczu.
Przed meczem 2. kolejki Ligi Mistrzów obydwa zespoły miały zerowy dorobek punktowy. Przed tygodniem płocczanie ulegli Barcelonie 23:28, a PSG przegrało z THW Kiel 27:28. Do Paryża płocka drużyna pojechała bez Dana Racotei, który w meczu z Barceloną odniósł w pierwszej minucie spotkania kontuzję. 21-letni piłkarz jest już po operacji łydki, a teraz czeka go długa rehabilitacja. W tym roku zawodnik już na boisko nie wróci. W ostatniej chwili z listy pasażerów został skreślony również Marcin Wichary, który narzekał na poważne bóle w kolanach, uniemożliwiające mu występ w Paryżu.
Płocczanie weszli znakomicie w mecz, prowadząc od pierwszej minuty, po rzucie Dmitry Żytnikowa. Dzięki świetnej postawie Rodrigo Corralesa w bramce Orlen Wisła w 10. min wygrywała 6:3, a przez kolejne minuty utrzymywała przewagę. Pierwszy remis w paryskiej hali zanotowano w 19. min, po rzucie karnym wykorzystanym przez Uwe Gensheimera. Choć PSG nie pozwalało odskoczyć gościom na większą przewagę, to nie potrafiło utrzymać remisu. W 28. min Orlen Wisła była lepsza od rywala o 2 gole (15:13), ale w końcówce pierwszej połowy francuska ekipa doprowadziła do wyrównania.
W 16. min, po starciu Marko Tarabochii i Nikoli Karabatica, Francuz zszedł z boiska i już nie wrócił na parkiet. W tej części spotkania płocczanie zadziwiali nieszablonowymi zagraniami, a po ich golach kibicom PSG ręce same składały się do oklasków. Kiepskie spotkanie zanotował Thierry Omeyer – jeszcze przed przerwą zastąpił go między słupkami Gorad Skof.
Po przewie na prowadzenie szybko wyszli gospodarze. Po golu Luki Karabatica wyrównał Tiago Rocha, ale PSG nie oddało już prowadzenia. W 35. min była już 2-bramkowa przewaga. Trener Piotr Przybecki poprosił o przerwę, po której bramkę kontaktową zdobył Dmitri Żytnikow.
Szybko okazało się, że zmiana Omeyera na Skofa to była dobra decyzja, bo drugi bramkarz PSG potrafił zatrzymać płocczan, a po jego interwencjach zamienianych przez kolegów w gole, w 41. min gospodarze prowadzili 23:20. Zmiana odbyła się także w płockiej bramce – za Corralesa wszedł Adam Morawski i w 43. min na tablicy był wynik 23:22, ale płocczanie nie utrzymali niewielkiej różnicy. W 44. min znów trzema golami prowadzili piłkarze PSG.
Do bramki PSG na ostatni kwadrans wrócił Omeyer, a do płockiej na ostatnie 3 min Corrales, ale Orlen Wiśle nie udało się zmniejszyć rozmiarów porażki. Płocczanie choć przegrali, to zaliczyli dobre spotkanie, zabrakło jednak doświadczenia w starciu z francuskimi gwiazdami. Orlen Wisła mimo tego, że nadal jest bez punktu, udowodniła, że słusznie gra w Lidze Mistrzów.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości