„Zapusty” to tradycyjnie ostatnie dni karnawału. Rozpoczyna je tłusty czwartek, a kończą ostatki. W polskiej tradycji był to czas zabawy i szaleństw przed rozpoczynającym się w środę popielcową postem. Ta piękna polska tradycja oraz zwyczaje z nią związane odeszły w zapomnienie. Dziś mało kto o niej pamięta. O tym, że warto wracać do swoich korzeni i zwyczajów, bo są ciekawe i inspirujące, przypomnieli mieszkańcy gminy Szczawin Kościelny, którzy postanowili odświeżyć ten zwyczaj i wspólnie przygotowali „Szczawińskie zapusty”.
Każdy z nas kojarzy karnawał, tłusty czwartek oraz ostatki. Na myśl przychodzą nam bale, pączki i faworki, ale mało kto zastanawia się nad tym, skąd się to wszystko wzięło. Gdy ktoś mówi o chodzeniu od domu do domu w przebraniach i zbieraniu słodyczy, to bardziej kojarzy się nam to z amerykańskim Halloween niż z polską tradycją karnawałową. Jednak to właśnie barwne korowody przebierańców przemierzające wsie były bardzo popularnym sposobem świętowania karnawału w naszym kraju.
Parada i spektakl W Szczawinie Kościelnym zapusty zorganizowano po raz pierwszy. W zabawę włączyły się całe rodziny. Przez wieś przeszedł barwny korowód, w którym można było spotkać m.in. anioły, diabły, księdza, policjanta, parę młodą, a nawet śmierć. Było kolorowo i wesoło. Temu radosnemu pochodowi towarzyszył śpiew – tego dnia ludowe przyśpiewki zyskały nowe życie. Był powóz z koniem i woźnicą. Pochód poprowadziła Barbara Stępniak – wójt gminy Szczawin Kościelny. Po radosnym korowodzie przyszedł czas na sztukę teatralną prezentującą polskie obyczaje związanie z zapustami. Zanim jednak aktorzy wkroczyli na scenę, kilka słów o tym, czym są zapusty i jak wyglądały dawniej przygotowała wójt – Barbara Stępniak.
tekst i fot. Eliza Kinalska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze