Proch wynaleźli Chińczycy, odkrywszy miotające właściwości saletry, a zmieszawszy ją z siarką, sprawili, że odtąd broń palna wyparła wcześniejszą – białą, czyli: miecze, szpady, szable i pałasze. Te dwa rodzaje broni można oglądać na wystawie czasowej w Muzeum Mazowieckim Od miecza do pepeszy.Obiekty pochodzą ze zbiorów własnych Muzeum Mazowieckiego. Kolekcja jest w zasadzie zamknięta, aczkolwiek powiększają ją czasami dary. Ostatnie nabytki – dwa mausery pochodzą z 1998 r., pozyskano je dzięki przychylności Komendy Policji w Płocku.
Autorkami ekspozycji są dwie panie: Elżbieta Popiołek i Krystyna Suchanecka. Wbrew zasadzie, że kobieta prochu nie wymyśli, jedna – fechtuje, a druga strzela. Obiektów do fechtunku jest więcej, bo aż 143 okazy broni białej. Najstarszym obiektem jest miecz z XI wieku. Szczególną uwagę w kolekcji zwracają dwa średniowieczne miecze, wydobyte w 1914 r. z Wisły, w okolicach Płocka, a także XVI-wieczny miecz, pochodzący ze znaleziska w Czerwińsku. Z przełomu XV i VI w. zachowały się szable węgierskie i polska szabla kawaleryjska. Po wyprawie Napoleona do Egiptu modne stały się szable typu mameluk. Nosili je oficerowie francuscy i oficerowie Księstwa Warszawskiego. Zwraca uwagę polska szabla legionowa (około 1915 r.) z orzełkiem przy rękojeści.
Jeśli chodzi o broń palną, na wystawie są 33 obiekty. Z oczywistych względów nie ma ciężkiej broni palnej, która pojawiła się najpierw – moździerze i armaty, są natomiast przykłady lekkiej, ręcznej – karabiny. Oglądamy pistolety kieszonkowe (krócice), podróżne i pojedynkowe. Przypomnijmy, że do XVIII w. w pojedynkach była jedynie broń biała, później zaczęto używać palnej. Broń biała pozostała tylko jako element stroju wojskowego w elitarnych formacjach.
– Pod względem technicznym uwagę zwraca odtylcowy karabin systemu Dreyse, prototyp broni powtarzalnej oraz dwa sztucery Mausera, konstruktora, którego przynajmniej jeden wzór lub kopię miała na uzbrojeniu prawie każda armia świata – powiedziała Krystyna Suchanecka. Emocje budzi Winchester z 1866 r. Nazwa pochodzi tym razem od właściciela fabryki, a nie konstruktora.
Wystawę uzupełniają grafiki i pocztówki, przedstawiające sceny batalistyczne i myśliwskie, a więc pokazujące też uzbrojenie i umundurowanie różnych europejskich formacji wojskowych.
(lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze