Reklama

Zamknięte szkoły, puste ulice. Płocczanin w Chinach

29/01/2020 14:41

Temperatura na lotniskach mierzona cztery razy. Tak samo ścisła kontrola przed wejściem do osiedlowego sklepu spożywczego. Zamknięte szkoły, dzieciaki otrzymują lekcje i instrukcje sms-ami. Ludzie w domach z zapasami jedzenia.

O codziennym życiu w Chinach po ataku koronawirusa pisze nam płocczanin, Wiktor Dąbkowski, podróżnik, dziennikarz, fotoreporter mieszkający na co dzień w Pekinie. – Z tego, co wiem, część osób zdecydowała się wyjechać do Polski, żeby przeczekać kryzys. Najwięcej Polaków mieszka w Szanghaju i Kantonie, gdzie znajdują się duże firmy, w których są zatrudnieni. Pekin jest podobnie jak reszta miast wyludniony. Jedynie część sklepów, restauracji jest otwarta, ale jest w nich niewiele osób. Zamknięte są także wszystkie rynki warzywne. W związku z tym także ze sklepów zniknęły warzywa, bo nie ma nowych dostaw. Przed wejściem do mojego osiedlowego spożywczego jest kontrola temperatury – relacjonuje sytuację Wiktor Dąbkowski.
Na ulicach rzadko zdarza się widzieć osobę bez maseczki. Wszyscy Chińczycy przed świętami dostali instrukcję zachowania smsem. Należy unikać miejsc, gdzie jest dużo osób, chodzić w maseczkach, często myć ręce. Więcej informacji o tym, czy Polacy chcą wracać do kraju i o sytuacji po ataku koronawirusa we wtorkowym wydaniu Tygodnika Płockiego.

rad

Reklama

fot. archiwum prywatne W. Dąbkowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości