Reklama

Zakończył się Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych. Nasze domy, nasze historie

25/07/2023 15:00

Goszczący w Muzeum Mazowieckim artyści z dziewiętnastu krajów zamienili Płock w światową stolicę performance'u. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych trwał cztery dni i był częścią polsko-norweskiego projektu pn. „Opowieści”, realizowanego przez płockie muzeum w partnerstwie z Kunstbanken Hedmark Kunstsenter w Hamar, inspirowanego twórczością Franciszki i Stefana Themersonów. 

Sztukę performance'u, czyli występy czy przedstawienia łączące różne gatunki (happening, instalacja video, teatr, taniec) oglądaliśmy w Płocku po raz pierwszy w tak szerokim wymiarze. Według definicji słownikowych performance trwa w określonym czasie i miejscu, w przestrzeni zamkniętej albo otwartej. Jego podstawowe cechy to jednorazowość i ulotność. Wykonawca nie musi uczyć się roli jak w teatrze. Ma wykonać konkretne zadanie na żywo, w obecności widzów. 
W Płocku performerzy prezentowali się na muzealnym patio w budynku Secesji, sali wystaw czasowych i łączniku przy Kolegialnej 6 (który okazał się znakomitą przestrzenią do działań artystycznych), a także przed muzeum na Tumskiej i podwórku Art Déco. W swoich działaniach wykorzystywali nie tylko ciało czy głos. Towarzyszyły im rozmaite przedmioty: piasek, farba, wiadro, kwiaty, włosy, szablony liter. W niektórych performance’ach uczestniczyła nawet sztuczna inteligencja. 
Co przywieźli do Płocka artyści? Wiele z pokazów nawiązywało do toczącej się na Ukrainie wojny. Pytano o granice wolności, prawdę, patriotyzm, cierpienie, ważne zagadnienia społeczne. Każdy z widzów mógł dostrzec coś innego, ponieważ sztuka performance'u wymyka się interpretacjom. 

Free from fear
Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych trwał od 19 do 22 lipca. Otworzyli go: dyrektorka artystyczna Kunstbanken Hedmark Kunstsenter w Hamar Ingrid Blekastad, dyrektor Muzeum Mazowieckiego Leonard Sobieraj i kuratorka wydarzenia Małgorzata Sady. 
Leonard Sobieraj podkreślił, że dzięki oddanemu trzy lata temu oddziałowi Muzeum przy Kolegialnej 6 z ekspozycją poświęconą sztuce art déco i nowymi salami wystaw czasowych Muzeum Mazowieckie może realizować duże wydarzenia. - Mam nadzieję, że wszyscy zakończymy festiwal z wielkim uśmiechem, i że wszyscy, również artyści, będą wracali do Płocka na kolejne edycje – powiedział Sobieraj. Ingrid Blekastad przekonywała, że najważniejszy w sztuce performance’u jest bezpośredni kontakt widza z artystą. Spotkania performer-uczestnik tworzą niepowtarzalną wartość. 
Podczas Festiwalu wystąpiło blisko pięćdziesięciu artystów, najwięcej z Polski i Ukrainy. Rozpoczęli uczestnicy warsztatów „Prawdy o domu”, które jeszcze przed oficjalnym otwarciem poprowadził uznany niemiecko-włoski duet VestAndPage (Verena Stenke i Andrea Pagnes). W świetle toczącej się wojny, angażującej Europę i Amerykę, pytania o dom, jego trwałość, bezpieczeństwo wybrzmiały szczególnie poruszająco. Co jest domem, gdy nie ma domu? Widzowie zastanawiali się nad tym razem z artystami. - Każdy człowiek ma o czym opowiadać, o czym rozmawiać. Nie zawsze mamy kogoś, kto by chciał nas wysłuchać. I dzisiaj to jest bardzo ważny temat, żeby rozmawiać, słuchać i też słyszeć. Ważne, żeby nie odwracać głowy i mieć otwarte serce – powiedziała uczestnicząca w warsztatach Yaryna Szumska ze Lwowa. Zbyszek Augustyński, jedyny na warsztatach płocczanin, chciał powtórzyć doświadczenia wyniesione z teatru Grotowskiego. - Pomimo że mamy te proweniencje bardzo różne, to się w swoim gronie znakomicie czujemy. Te warsztaty pozwalają na tworzenie takiej wspólnoty i nasz rozwój – podkreślał w zapowiadającym prezentacje filmie. Echa wojny pobrzmiewały u Volodymyra Topyi, który do Płocka przyjechał ze Lwowa. „I see myself only from the side… leaving” pokazał w przestrzeni ulicy Tumskiej. 
W sali wystaw czasowych przy Kolegialnej 6 swoje opowieści prezentowali: Gamze Öztürk – badająca symbole i motywy używane przez anatolijskie kobiety oraz mieszkający w Irlandii Nigel Rolfe, jeden z pionierów sztuki performance’u. Dzięki niemu na chwilę poczuliśmy się „wolni od strachu” („free from fear”) – taki symboliczny napis ułożył na podwórku, na którym zakończył bardzo aktualną w dzisiejszych realiach wypowiedź artystyczną).  
Podczas pierwszego dnia Festiwalu wystąpili m.in. Hana Umeda, Ronald Bal, Dorothea Schurch i Tanja Brüggemann. Wieczór zakończył wyświetlony na ścianie budynku Art Déco film Joanny Rajkowskiej „Mój ojciec nigdy mnie tak nie dotykał”. 

Reklama

Opowieści imbryka
Zapamiętamy pieczołowicie przechowywany imbryk ze starego kredensu, który drugiego dnia Festiwalu, kilkadziesiąt razy powiększony, pojawił się na patio Kamienicy Secesyjnej. Herbatka, którą częstowała gości Maya Gordon, smakowała wybornie, popijana podczas opowieści snutej w dialogu z Tadeuszem Bolewskim o polskim dzieciństwie artystki, jej studiach w Jerozolimie i życiu w Amsterdamie. Performance norweskiego artysty Kjetila Skoyena „Paris Walks” połączył taniec i video nakręcone podczas rezydencji w Paryżu. Wieczorem w katedrze odbył się koncert Johna Kameela Faraha, łączący muzykę organową i elektronikę. Na ścianie budynku Art Déco oglądaliśmy film mieszkającej w Nowym Jorku legendarnej artystki multimedialnej Laurie Anderson. 
Wśród polskich performerów uwagę zwróciła Ewa Zarzycka, proponując dowcipny „Performance mówiony”. Autoironiczny tekst związanej z wrocławską Akademią Sztuk Pięknych artystki to właściwie gotowy „przepis” na to, jak przygotować performance i jednocześnie podsumowanie tego, co w Płocku oglądaliśmy: rozebrać się, używać jedzenia, ułożyć przedmioty w kręgu na podłodze, zdjąć buty, założyć buty, cytować pisarzy. Pomiędzy pozornie błahą narracją pojawiły się zdania: „jaka publiczność taki poziom performance’u” i „tęsknię za błędami w sztuce”. 
Absolwent płockiej „Jagiellonki” i szkoły muzycznej w klasie wiolonczeli Robert Jędrzejewski kontynuował studia muzyczne w Krakowie i Warszawie. Podczas Festiwalu zaproponował kreatywną improwizację na wiolonczeli z elementami elektroniki. A pisarka Irena Wiszniewska przed budynkiem Secesji wymyślała i opowiadała historie według zaproponowanych przez przechodniów słów. 
Bogaty w wydarzenia, bardzo intensywny Festiwal (codziennie od godz. 10.00 do 22.00) zakończył rysowany performance Caroline Bagnall: - Byłam cały czas z wami i to jest moja interpretacja waszych historii, która stała się moją historią – powiedziała artystka. Na finał obejrzeliśmy duet VestAndPage („19 Monolog”), który pozostawił widzów z pytaniem: jaka jest twoja prawda? 
Podsumowując Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych kuratorka Małgorzata Sady powiedziała: - Jesteśmy wszyscy bardzo szczęśliwi, że spędziliśmy te cztery dni razem, że wydarzyło się wiele niezwykłych rzeczy. Wysłuchaliśmy waszych opowieści i my też trochę opowiedzieliśmy – naszymi sercami, oczami – swoją własną opowieść. Agnieszka Kaniewska-Płocieniak z Muzeum dodała, że ma nadzieję kolejny raz spotkać się w Płocku z artystami sztuki performance. 

Lena Szatkowska

Reklama

Fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości