Reklama

Zagrałem 100 mecz w Superlidze

17/02/2015 09:49
W meczu 15. kolejki PGNiG Superligi Orlen Wisła – MMTS Kwidzyn, na boisku kibice zobaczyli Michała Daszka, zawodnika, który jest w Orlen Wiśle od lipca 2014 roku. Środowy pojedynek był dla zawodnika wyjątkowy. – Był to setny mecz w karierze – powiedział po meczu skrzydłowy Orlen Wisły Michał Daszek.
– Kiedy 10 miesięcy temu zdecydowałem się na zmianę barw klubowych, nawet w najśmielszych marzeniach nie spodziewałem się, że czeka mnie taki wspaniały sezon. W marcu 2014 roku odebrałem telefon z propozycją przejścia do Płocka. Szybko podjąłem decyzję, załatwiłem formalności i byłem gotowy do przeprowadzki. Miałem 22 lata i tylko marzyłem, by taka oferta się pojawiła. Orlen Wisła grała w Lidze Mistrzów, walczyła co roku o złoty medal Mistrzostw Polski, dla mnie to był ogromny krok do przodu i znacznie większe możliwości, że dostrzeże mnie trener kadry narodowej – tłumaczy Michał Daszek.
Trener Michael Biegler docenił możliwości młodego zawodnika, powołał go do szerokiej kadry, a gdy okazało się, że Jakub Łucak jest kontuzjowany, a Robert Orzechowski nie jest w pełni sił po leczonej kontuzji, znalazł się w szesnastce zawodników, którzy pojechali na Mistrzostwa Świata do Kataru i wchodził w podstawowym składzie na parkiet.
Ostatecznie do 20 meczów rozegranych wcześniej w barwach kadry Polski dodał 9 z mistrzostw świata, podczas których spędził na boisku ponad 7,5 godziny. Strzelił 18 goli zaliczając 58-procentową skuteczność. Zyskał też ogromną sympatię za swoje szybkie, zakończone golami akcje.
– Lubię podpatrywać różnych graczy, nie zamierzam ograniczać się do jednej osoby, by czerpać inspiracje. Na pewno najwięcej mogę skorzystać podpatrując na żywo Valentina Ghioneę, który jest kompletnym piłkarzem i mogę się od niego wiele nauczyć – tłumaczył zapytany o wzór piłkarza ręcznego.
Marzeniem młodego zawodnika jest oczywiście występ na Igrzyskach. – Będę walczył o miejsce w podstawowym składzie, bo mimo dobrze ocenianego startu w Katarze, wcale nie mam pewnego miejsca w drużynie. Mogłem, a nawet musiałem debiutować w podstawowym składzie, bo Kuba Łucak był kontuzjowany, a Robert Orzechowski po dłuższej przerwie w grze. Wykorzystałem tę możliwość i mam nadzieję, że moja pozycja się umocniła, ale zdaję sobie sprawę, że będę musiał dużo trenować, by trener nadal widział mnie wśród swoich wybrańców – dodaje. Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości