Anna Bąkowska „Hanka”, Sabina Gąsiorowska „Busia”, Katarzyna Nowakowska „Kasia”, Hanna Zielińska „Cyranka”, Marek Gajewski „Aramis” – Zgrupowanie AK „Kampinos”, Tadeusz Paczkowski – Zgrupowanie Gurt – to mieszkający w Płocku żołnierze Powstania Warszawskiego. Po 60 latach spełniły się ich marzenia. Doczekali się prawdziwego hołdu i otwarcia Muzeum Powstania Warszawskiego. Anna Bąkowska, Katarzyna Nowakowska i Tadeusz Paczkowski na zaproszenie prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego uczestniczyli w trzydniowych uroczystościach obchodzonej jak nigdy dotąd rocznicy wybuchu powstania. Odwiedzili miejsca, w których walczyli i gdzie ginęli ich koledzy. Zapalili znicze w kwaterach powstańczych na Warszawskich Powązkach.
Katarzyna Nowakowska – zgrupowanie AK „Golski”.
– Byłam tylko jedna z naszego plutonu, moje koleżanki, wówczas sanitariuszki odeszły już na wieczną wartę. Pomilczałam przed tablicą pamiątkową na domu przy ul. Noakowskiego, gdzie kwaterowało nasze zgrupowanie. Tam, w rejonie Politechniki ratowałyśmy na pierwszej linii rannego kolegę. „Teresa” Wanda Gromulska zginęła, ja, ciężko ranna w nogę byłam dalej w plutonie przygotowując opatrunki. Po kapitulacji, z całym szpitalem maltańskim, w którym mnie operowano, znalazłam się w obozie jenieckim w Zeithein.
Jestem bardzo wzruszona i szczęśliwa. Po 60 latach została nareszcie powiedziana prawda o powstaniu. Bardzo powściągliwie mówił kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, ale ważne, że przyjechał. To wielki gest w stosunku do powstańców. Na pewno pozostaną w pamięci całej Europy jego słowa o miejscu niemieckiej hańby i polskiej dumy, jak określił walczącą Warszawę. Największą radość sprawił mi fakt, że świat wreszcie dowiedział się o naszym wielkim, patriotycznym i romantycznym zrywie. W wydawnictwach jubileuszowych znalazły się listy ambasadorów wielu państw do uczestników Powstania Warszawskiego z wyrazami najwyższego szacunku. Jestem tym bardzo poruszona.
Ogromną wdzięczność wyrazić trzeba historykowi Normanowi Daviesowi za jego pomnikową, cenną książkę „Powstanie 44”.
Anna Bąkowska
– batalion AK „Gurt”
– To były trzy dni nieustannych wzruszeń. Wszyscy byli serdeczni, podchodzili do nas, rozmawiali. Harcerze bez chwili wytchnienia czuwali nad naszym zdrowiem, a spotykani na ulicy ludzie okazywali przybyłym na uroczystość powstańcom dużo sympatii. Wstawaliśmy śpiewając pieśni patriotyczne i dawne powstańcze melodie. Kiedy o 17.00 rozległy się wystrzały armatnie i zawyły syreny, stałam na baczność ze łzami w oczach. Wzruszające były wszystkie rozmowy z moimi rówieśnikami. To przecież nasze pokolenie, ciągle zachowujące się z klasą, wychowane w międzywojniu, wykształcone w wolnej Polsce i nie wyobrażające sobie, że można tę z trudem odzyskaną niepodległość utracić.
Urodzona w Płocku w czasie wojny znalazłam się w Warszawie. Chodziłam do tajnego gimnazjum na ul. Moniuszki a później studiowałam farmację na uniwersytecie. Chemii fizycznej uczył nas prof. Jerzy Pniewski, znakomity pedagog, ze sławnej płockiej rodziny nauczycielskiej. 1 sierpnia byłam ze swoim zgrupowaniem jako sanitariuszka w Śródmieściu, w rejonie Złotej, Sosnowej, Chmielnej. Ostatnie pięć tygodni – w Astorii. Razem ze mną był mój późniejszy mąż Leon Bąkowski, wówczas w plutonie porucznik „Bąk”.
Z naszego zgrupowania zostało 160 osób. Gurt urządził uroczysty obiad. Ale najpierw byliśmy jak zwykle na mszy w kościele Wszystkich Świętych na Placu Grzybowskim. Tu jest wmurowana tablica „Gurta”.
Jestem wzruszona organizacją spotkania rocznicowego powstańców. Organizatorzy o wszystko zadbali. Każdy z nas otrzymał pamiątki, które przypominały dni sprzed 60 lat. W torbie przypominającej moją torbę sanitariuszki były menażka i kubek, poruszający tomik powstańczej poezji oraz srebrna 2 złotówka wybita przez Narodowy Bank Polski na rocznicę powstania.
Przepiękne słowa skierował do nas Jan Paweł II.
Muszę powiedzieć, że do czasu choroby męża nie opuściliśmy żadnego ze spotkań. Początkowo, prawie konspiracyjnie paliliśmy świece na powstańczych grobach na Powązkach. Zaraz po wojnie przyjeżdżał do nas do Płocka dowódca mojego męża. Marzyliśmy, że przyjdzie czas, gdy będzie można przekazać całą prawdę o walce i o ofierze. Teraz o Powstaniu Warszawskim dowiedział się cały świat.
Lena Szatkowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze