Nasza akcja ratowania kasztanowców przed szrotówkiem przyniosła efekty. Zgłosiły się szkoły i przedszkola, którym bliska jest ochrona otaczającej przyrody. Obecnie rozszerzamy działalność. Już w sierpniu przyjmujemy zgłoszenia do projektu „Zaadoptuj kasztanowca”. Chcielibyśmy, aby nasi czytelnicy także się do niej przyłączyli. Inaczej te piękne drzewa, wpisane w nasz krajobraz, zginą. Szrotówek kasztanowcowiaczek to nie tylko problem płocki, ale również europejski. Przybył do nas w latach 90-tych aż z Bałkanów. Jest to przykład tzw. inwazji biologicznej. Mógł być przeniesiony przez wiatr, lub ludzi, dzięki ich międzynarodowym podróżom samochodowym. Teoria ta potwierdza się w związku z faktem, że najwięcej zakażonych drzew znajdziemy przy drogach. Nikt nie potrafi poradzić sobie ze szkodnikiem na tyle skutecznie, by uratować drzewa. A sprawca umierania kasztanowców to motylek, dorastający ledwie do czterech milimetrów. Jego gąsienice żerują w liściach. Drążą w nich tunele, doskonale widoczne gołym okiem. Jedno drzewo może zaatakować nawet milion larw. Taka żarłoczność sprawia, że liście tracą zdolność do fotosyntezy, charakterystycznie brązowieją i schną. Co ciekawe, kasztanowce, zamieszkałe przez szrotówka, zakwitają jesienią, budząc zdziwienie ludzi i pytania, czy przyroda zapomniała o swoim naturalnym cyklu. Tymczasem jest to obrona drzew przed szkodnikami. Przez powtórkę kwitnienia, chcą wytworzyć proces wegetacji i odrodzić się dzięki młodym liściom.
Umierającymi kasztanami martwią się wszyscy. Specjaliści szczepią drzewa. W pnie wprowadzają żel, który skutecznie zniechęca pasożyta do zjadania liści. Taki zabieg przynosi efekty, jednak jest kosztowny. Znacznie łatwiej jest zbierać liście, do czego wszystkich zachęcamy. Szkoda byłoby stracić piękny symbol jesieni. Kwitnące wiosną kasztanowce przypominają o maturze, poza tym wyjątkowo urokliwie zdobią choćby płockie Tumy.
Metody walki ze szkodnikiem są bardzo proste. Żeby ratować kasztanowce przed szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem, wystarczy zbierać opadłe liście spod kasztanowców, palić je lub kompostować. Jeden kilogram zniszczonych w ten sposób liści może zabić nawet 4,5 tysiąca larw tych motylków. Zanim podejmiemy działania, warto przygotować plan. Najlepiej zacząć od inwentaryzacji drzew w swoim najbliższym otoczeniu, albo w miejscu gdzie chcielibyśmy ratować kasztanowce i ustalić ich właściciela. Po uzyskaniu zgody na opiekę nad drzewem, możemy zacząć zbierać liście. Zachęcamy wszystkich, którzy zaopiekują się kasztanowcami do relacjonowania nam swoich działań. Na łamach gazety chętnie pokażemy drzewa, ich opiekunów i efekty pracy.
Do akcji mogą przyłączyć się nie tylko szkoły i przedszkola, ale też firmy, instytucje oraz osoby prywatne. W kolejnych numerach pojawią się kupony, które pomogą nam liczyć objęte ochroną drzewa. Każdy zaadoptowany kasztanowiec będzie też oznaczony tabliczką.
Dodatkowo dzieci będą miały okazję wziąć udział w konkursie plastycznym na najciekawsze prace wykonane z owoców kasztanowców lub w których kasztany i kasztanowce będą tematem przewodnim. Natomiast młodzież i dorośli zastanowią się, w jaki sposób można wykorzystać kasztany, korę czy też drewno kasztanowców. I etap konkursu przeprowadzony zostanie od sierpnia do października (grabienie i palenie porażonych przez larwy liści). II etap, trwający od listopada do grudnia, to wspomniane konkursy plastyczne. Dla najbardziej aktywnych zespołów, uczestniczących w akcji „Zaadoptuj kasztanowca” przewidzieliśmy nagrody pieniężne.
Obok akcji „Ratujemy i odnawiamy las” oraz „Zostań przyjacielem ptaków” to już trzecie przedsięwzięcie związane z ochroną przyrody. Wspólnie organizują je „Tygodnik Płocki”, „Tygodnik Siedlecki”, „Tygodnik Radomski”, „Życie Żyrardowa” przy współpracy z samorządami lokalnymi oraz organizacjami pozarządowymi i innymi instytucjami Mazowsza, przy finansowym wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie
BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze