Noclegownia – nikt nie chce tam trafić, bo to ucieczka przed bezdomnością. To najgorsze, co może się zdarzyć w życiu kobiety, zwłaszcza gdy jest to matka z dziećmi. Życie jednak nie zawsze płynie zgodnie z marzeniami. Dla 13 kobiet, które w sumie mają 12 dzieci, jest to jedyny ratunek przed jeszcze gorszym losem. Historie tych kobiet to scenariusze, jakich wszyscy chcieliby uniknąć. Pani A. nie układało się w życiu, los nigdy nie obchodził się z nią łaskawie. Pierwszy wniosek o mieszkanie socjalne od miasta złożyła w 2004 roku. – Byłam wtedy w ciąży i razem z partnerem tułaliśmy się po stancjach. Nie miałam meldunku, matka wyrzuciła mnie z mieszkania, a kiedy nie stać mnie było na wynajęcie stancji, byłam zmuszona przyjść do noclegowni – rozpoczyna swoją opowieść. W 2011 roku zachorowała na cukrzycę. Ojciec dziecka pił coraz więcej, ona była chora, a dziecko trafiło do rodziny zastępczej. Byli to bliscy jej partnera, co oznaczało, że coraz rzadziej widywała córkę i miała z nią coraz gorszy kontakt. O każde spotkanie musiała prosić, a i tak nie zawsze udawało się je zorganizować. Dopóki była zdrowa, pracowała, najczęściej dorywczo. Po pobycie w szpitalu i diagnozie wszystko się zepsuło. Cukrzycę trzeba było leczyć, lekarstwa kosztowały i nie było mowy o pracy, a przyznany stały zasiłek w wysokości 604 zł nie wystarczał na potrzeby.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze