Dla wielu ludzi wakacje to początek problemów. Bo przecież należałoby gdzieś wyjechać. Najlepiej za granicę, ale może w góry czy nad polskie morze. Bez względu na to, gdzie postanowimy spędzić urlop, na pewno potrzebujemy na to pieniędzy. Bez nich nie uda się nigdzie wyruszyć i co najważniejsze, dobrze odpocząć. Warto jednak pamiętać, zwłaszcza gdy planujemy urlop na kredyt, by po powrocie nie żałować. Bo kredyt trzeba spłacać.
Nie będziemy czytelnikom pisać o ofertach wakacyjnych płockich biur podróży, bo jest ich dużo, a propozycji jeszcze więcej. Każdy może znaleźć coś dla siebie, pod warunkiem że dysponuje gotówką. Niekoniecznie dużą, bo oferty są różne, standard wypoczynku bardzo zróżnicowany i zwykle najdroższy jest dojazd do celu. Ale na wszystko trzeba mieć pieniądze.Nie ma tanich kredytów
Bardzo wiele osób, tuż przed rozpoczęciem wakacji, rozgląda się za tanim kredytem bankowym. I tu pierwsza uwaga, tanich kredytów bankowych nie ma, a banki to takie instytucje, które muszą zarabiać. Zarabiają na nas, czyli na swoich klientach i nie ma co wierzyć w reklamy, że kredyty są bardzo atrakcyjne. Bo nawet jeśli bank obiecuje nam odsetkowe upusty, to zwykle bierze sobie w to miejsce wyższą prowizję. A poza tym, kredyt niestety trzeba spłacić, co nie zawsze jest łatwe.
- Ja pokusiłem się na kredyt wakacyjny przed rokiem - opowiada nam Piotr K., czytelnik TP. - Owszem, wakacje były wspaniałe, pojechaliśmy z żoną za granicę, dwa tygodnie minęły jak sen, a po powrocie czekały nas blankiety do spłaty kredytu. Zdecydowałem się wziąć pieniądze na rok, nadal spłacam kredyt, a tu trzeba pomyśleć o następnych wakacjach. Dziś, mając doświadczenia ubiegłoroczne, nie zdecyduję się na taki krok. Już wymyśliłem inną formę zdobycia pieniędzy na wakacje.
Ta inna forma, to comiesięczne odkładanie niewielkiej sumy pieniędzy, najlepiej na stworzone w tym celu subkonto przy naszym koncie, albo przygotowanie specjalnej wakacyjnej „skarpety”. Za rok, przed wakacjami okaże się, że jest solidna podstawa gotówkowa do tego, by wyjechać z rodziną, a nie korzystać z kredytu bankowego. Ale znacznie łatwiej zaplanować taki krok, niż potem go zrealizować.
Jaki bank
najlepszy?
Jak wyglądają te znakomite okazje? Owszem, są niżej oprocentowane niż zwykłe kredyty konsumpcyjne, są też bardziej dostępne dzięki uproszczonej procedurze ich zaciągania. Zwykle potrzebny jest tylko wniosek kredytowy i zaświadczenie o dochodach. Decyzja jest wydawana w ciągu kilku dni, a nawet w ciągu kilku godzin. Warto też pamiętać, że od swoich stałych klientów banki nie wymagają zabezpieczeń.
W Kredyt Banku można pożyczyć nawet 15 tys. zł, ale wcześniej bank musi ocenić zdolność kredytową klienta. Pożyczone pieniądze trzeba spłacić w ciągu roku, oprocentowanie wynosi 17 %, ale nie obejdzie się bez poręczenia. Może to być weksel własny in blanco, zastaw rejestrowy na rzeczach ruchowych lub inna forma, za którą trzeba zapłacić dodatkowo.
W PEKAO SA można otrzymać od 500 do 2500 zł, cała procedura załatwiana jest w ciągu jednego dnia. Spłacić go trzeba w ciągu roku, a do kwoty pożyczonej należy dodać 17,5 % rocznych odsetek.
Bank Śląski najlepsze warunki oferuje swoim klientom i to tym, którzy są w nim minimum rok. Można pożyczyć na 12 miesięcy 1 lub 5 tysięcy złotych, prowizja „dla swoich” wynosi 2,5 %, a dla pozostałych 5,5%. Stali klienci poręczają kredyt wekslem, pozostali muszą przyjść do banku z żyrantem. Oprocentowanie wynosi 13,9 % w skali roku.
Aby wziąć kredyt w Banku Gospodarki Żywnościowej SA, trzeba mieć tam rachunek. Oprocentowanie wynosi 17,5 %, bank pobiera prowizję 0,5%, a maksymalnie 3 tys. zł trzeba spłacić w ciągu 9 miesięcy.
Zmienne oprocentowanie, uzależnione od ilości rat oferuje Lukas Bank. Maksymalnie można otrzymać czterokrotność miesięcznego dochodu, ale najpierw trzeba przedstawić zaświadczenie z zakładu pracy i dwa dokumenty tożsamości. W niektórych przypadkach bank żąda poręczenia kredytowego małżonka kredytobiorcy. Oprocentowanie wynosi od 16,5 % przy 3 ratach do 17,5 % przy 9 ratach.
Podobnie jak w innych bankach, w PKO BP także najkorzystniejsze kredyty są dla osób, które posiadają w nich konta osobiste. Pożyczyć można minimum 1 tys. zł, a maksimum 5 tys. zł. Całość trzeba spłacić w ciągu 9 miesięcy, a prowizja od jego udzielenia przekracza 5 %.
Jeśli jednak ktoś już ma kredyt wakacyjny, albo spłaca inne pożyczki konsumpcyjne, może skorzystać z innej oferty PKO BP, szybkiego serwisu kredytowego. Jak nas zapewnił dyrektor Tomasz Urbański, jest to produkt na miarę naszych czasów. - Dzięki niemu można spłacić inne kredyty i udokumentowane zobowiązania finansowe, także debety kart kredytowych. Zamiast płacić kilka rat w różnych terminach i wysokościach, można płacić tylko jedną ratę miesięczną, co oznacza, że budżet jest mniej obciążony. Na dodatek na spłatę mamy 60 miesięcy i może to być kredyt w innej walucie.
Kredyt w biurze podróży
Można także otrzymać kredyt bezpośrednio w biurze podróży, gdzie wykupujemy wczasy albo wycieczkę. Warto jednak w tych przypadkach uważnie przeczytać umowę, by nie okazało się, że kredyt jest droższy niż w banku. Zwykle biura podróży współpracują z bankami, ale pobierają dodatkową prowizję za załatwienie sprawy. Oprócz pieniędzy na zapłacenie za wyjazd, klient otrzymuje kartę kredytową, dzięki której może dokonywać zakupów w wybranych sklepach. Jeszcze łatwiej otrzymać kredyt wakacyjny w bankach internetowych. Wystarczy wypełnić formularz i czekać na pieniądze. Zanim jednak podpiszemy umowę, warto ją dokładnie przeczytać. Bo zwykle dowiadujemy się, jakie są podstawowe warunki otrzymania pieniędzy, ale rzadko zwracamy uwagę na inne koszty, którymi kredyt jest obciążony.
Czym bank
chce zaskoczyć?
- Ustawa o kredycie konsumenckim dokładnie określa, że w umowie musi być jasno określony koszt kredytu - tłumaczy Eliza Błaszkiewicz, płocki rzecznik praw konsumenckich. - Klient musi od razu wiedzieć, ile pożycza, a ile będzie musiał oddać. To podstawowa sprawa przy wyborze banku. Trzeba pamiętać też o tym, w jakim terminie ma być spłacony, bo im krótszy jest jego termin, tym niższe koszty kredytu. Nie można pominąć wysokości ewentualnych odsetek karnych, które nie wchodzą w koszty kredytu. To ma ogromne znaczenie, bo nawet przez zwykłe zapomnienie, może będziemy musieli je płacić.
Biorąc kredyt z banku należy zwrócić uwagę na opłatę przygotowawczą i wybrać ten, który ma najniższą. Bo klient ma 10 dni na to, by odstąpić od umowy bez żadnych skutków i bez podania przyczyn, ale ta opłata zostaje wtedy w banku.
Rzadko kto zwraca uwagę na sposób zabezpieczenia kredytu, tymczasem bywa i tak, że bank uzależnia udzielenie kredytu od podpisania weksla in blanco. Jeśli jest taka sytuacja, to po spłaceniu kredytu koniecznie trzeba zażądać zwrotu weksla i natychmiast go zniszczyć. Nie powinno się go zostawiać na pamiątkę, bo jeśli trafi w niepowołane ręce, może być wykorzystany niezgodnie z naszą wolą.
- W umowie kredytowej powinny być dokładnie wyszczególnione dodatkowe opłaty, jakie poniesiemy, jeśli nasz kredyt zostanie przeterminowany - dodaje pani rzecznik. - Bank powinien nas poinformować, że w przypadku czynności windykacyjnych zapłacimy, na przykład 10 zł za to, że ktoś do nas zadzwoni, albo wyśle list. Wtedy do karnych odsetek doliczane są także te koszty i powinny one być wyszczególnione w umowie. Jeśli nie ma, to bank nie ma prawa ich żądać. I tu konieczna jest ważna uwaga. Dług oddany jest wtedy, gdy wpłynie na rachunek wierzyciela. Nie jest ważne, kiedy wpłacimy, ale kiedy znajdzie się w banku. Dlatego warto płacić z wyprzedzeniem, by potem nie było niespodzianek.
Terminowa spłata rat ma także znaczenie w przypadku coraz częstszych promocji bankowych. Bank ustala koszt kredytu na 1800 zł, do ręki dostajemy 1500 zł, ale proponuje nam, że spłacimy tylko 1600 zł, jeśli wszystkie raty będą zapłacone w terminie. W takiej sytuacji szczególnie trzeba pilnować dat spłaty, żeby potem nie okazało się, że nie tylko musimy oddać cały koszt kredytu, ale także karne odsetki.
Najlepiej korzystać z usług własnego banku, bo wtedy nie musimy myśleć o spłacie, bank odbierze sobie sam pieniądze z naszego konta i nie grożą nam karne odsetki. Można skorzystać z karty kredytowej, ale tak czy inaczej, za wakacje trzeba zapłacić. I dlatego planując wyjazd, trzeba się napracować, by wybrać najlepszy i najtańszy sposób zdobycia pieniędzy.
Jola Marciniak
Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze