Doskonale wiedzą o tym dyrektorzy otwieranych obecnie domów pomocy społecznej, powstających z myślą o zagwarantowaniu opieki ludziom starym. Mają oni poważne problemy z zasiedleniem tych placówek.Dlaczego? Rodziny nie chcą zdecydować się na umieszczenie tam swoich bliskich osób. Nawet wtedy, gdy nie są im w stanie zagwarantować właściwej, całodobowej opieki.A takie przypadki nie są rzadkością. Zdarza się bowiem, że ojciec czy matka są pozostawiany w domu tylko dlatego, że ich emerytura lub renta stanowi bardzo ważne źródło dochodu dla domowego budżetu. Często jest to główny powód, zmuszający pracowników socjalnych z gminnych lub miejskich ośrodków pomocy społecznej, znających doskonale środowisko, do podjęcia bezpośredniej interwencji. – Sam kiedyś razem z pracownikiem socjalnym interweniowałem. Była bowiem taka sytuacja, że córka za wszelką cenę chciała zatrzymać ojca, pomimo że nie miała żadnych warunków gwarantujących mu godziwą opiekę. Mieszkali dosłownie w lepiance. Mimo tłumaczeń, że w Domu Pomocy Społecznej będzie miał lepsze warunki i opiekę lekarską, nie chciała zgodzić się na naszą propozycję. Po dwóch tygodniach ojciec sam przyjechał z prośbą, aby przyjąć go do naszej placówki – powiedział Marek Gałecki, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Koszelewie. W tym domu, jednym z trzech zajmujących się opieką nad ludźmi starszymi w powiecie płockim, problem nadmiaru wolnych miejsc właściwe nie istnieje. Dom funkcjonuje od wielu lat i tu w przeciwieństwie do innych jest lista oczekujących na przyjęcie. Obecnie przebywa tu stu pięćdziesięciu pensjonariuszy. – Jest to z pewnością spowodowane czasem funkcjonowania domu. Ale nie można tylko na tym bazować. Konieczne jest wychodzenie do społeczeństwa z informacją o tym, w jaki sposób pomagamy naszym mieszkańcom. Z pewnością jednak w obecnym czasie lepszym rozwiązaniem jest utrzymanie tych domów, które już są. Te, które powstałyby w najbliższym czasie, mogą borykać się z jeszcze większymi problemami w zdobyciu pensjonariuszy – powiedział Marek Gałecki.Inaczej sytuacja wygląda w przypadku nowo otwieranych oddziałów dla osób starszych. Tu znacznie trudniej jest znaleźć chętnych. Przykładowo kilka miesięcy trwa już zasiedlanie Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie, w którym docelowo główny profil opieki ma być ukierunkowany na opiekę nad ludźmi starymi. Razem będzie tu także funkcjonował oddział dla ludzi niepełnosprawnych intelektualnie. – Zauważyliśmy wzrost zainteresowania społecznego taką formą opieki. Podjęliśmy działania zezwalające nam na zwiększenie zakresu opieki w takim kierunku. Wystąpiliśmy do wojewody mazowieckiego o uzyskanie zgody. Miejsca takie mamy w nowym pawilonie. Stopniowo przybywa tam pensjonariuszy, ale kosztuje nas to bardzo wiele zabiegów i starań. Poinformowałam wszystkie Centra Pomocy Rodzinie funkcjonujące na terenie województwa mazowieckiego. Przekazaliśmy informacje o tym, że w Brwilnie są wolne miejsca dla osób starszych. Szczególnie zależało mi, aby informacja ta dotarła do środowiska warszawskiego, w którym czas oczekiwania na miejsce w domu pomocy społecznej o takim profilu trwa około dwóch lat. Działania muszą być wszechstronne – powiedziała Natalia Kalinowska – Witek, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Płocku. Z czego mogą wynikać problemy ze znalezieniem chętnych? Zdaniem dyrektor Kalinowskiej – Witek składa się na to wiele przyczyn. Z pewnością nie bez znaczenia jest coraz gorsza sytuacja materialna rodzin. Renta czy emerytura zwłaszcza wtedy, gdy stanowi jedyny dochód w rodzinie, bardzo się przydaje. – Ale są i sytuacje odwrotne. Jest to co prawda niewielki procent, ale zdarza się, że rodziny majętne, które mogłyby zapewnić opiekę swoim rodzicom, oddają ich do domu starców.Na początku nie było dobrzeTak ocenia sytuację sprzed kilku miesięcy dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Szczutowie. Placówka została uruchomiona przed trzema miesiącami. W dniu otwarcia domu było piętnastu pensjonariuszy. Kilka tygodni później było trzydziestu czterech. Obecnie jest siedemdziesięciu. A obiekt jest przygotowany dla stu pięćdziesięciu osób. – W pewnym momencie był absolutny zastój. Nie wiem, jak rozwinęłaby się dalej sytuacja, gdyby nie ogólnopolska kampania informacyjna. Pierwsze jej efekty już widać. Jest mnóstwo telefonów, przyjeżdżają chętni, którzy chcą u nas przebywać. Chociaż nadal jest wiele miejsc wolnych – powiedziała Jolanta Łęcka, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Szczutowie. Zdaniem dyrektor Łęckiej, wpływ na małe zainteresowanie ma także brak w tym regionie tradycji takich placówek. – Poza tym najbliższe, okoliczne miejscowości to tereny typowo rolnicze. Wiadomo, jak wygląda na wsi sytuacja materialna rodzin. Renta czy emerytura często pozwala utrzymać się rodzinie.Ludzie boją się przychodzić do domów opieki społecznej, bo obawiają się, że mają zbyt małe dochody, aby mogli w nich przebywać. Jak powiedziała Jolanta Łęcka, wielokrotnie dzwoniący pytają, czy to prawda, że trzeba mieć bardzo wysoką emeryturę. – Tłumaczę, że nie. Zgodnie z ustawą na koszty związane z pobytem pobierane jest siedemdziesiąt procent dochodu miesięcznego. Może to być także zasiłek z pomocy społecznej – powiedziała Jolanta Łęcka.Placówka w Szczutowie, podobnie jak i inne domy pomocy społecznej, jest dofinansowana z dotacji budżetu wojewody. Miesięcznie na osobę przekazywana jest kwota tysiąca stu dziewięćdziesięciu złotych. Czy przy obecnych problemach związanych ze znalezieniem chętnych domy pomocy społecznej o takim profilu pomocy są potrzebne? Zdaniem dyrektor Kalinowskiej – Witek tak: - Nie należy postrzegać roli tych placówek w ten sposób, że tu trafiają wyłącznie ludzie odrzuceni przez rodzinę. Są sytuacje takie, że pomimo najszczerszych chęci dzieci nie są w stanie zaopiekować się rodzicami. Wiadomo, że ludzie w starszym wieku najczęściej mają różnego rodzaju dolegliwości zdrowotne i potrzebna jest pomoc, opieka przez cały czas. Ostatnio miałam do czynienia z takim przypadkiem. Była u mnie kobieta, która pracuje w Płocku. Jej matka mieszka samotnie na południu Polski. Nie chce się tu przenieść. Jedynym rozwiązaniem jest dom pomocy społecznej. Z myślą właśnie o pomocy ludziom starszym, którym z różnych powodów najbliżsi nie mogą pomóc, powstały takie placówki. Przykre są tylko te sytuacje, w których rodzina nie może, nie chce pomóc i nie chce także umożliwić, aby ich najbliższym mógł pomóc ktoś inny. Starym i chorym ludziom należy się opieka. Jeśli nie zapewnią jej najbliżsi, najlepszym rozwiązaniem są domy pomocy społecznej, choć i ich standard mógłby się poprawić. rad Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze