Z c?rk? i synem robi?am zakupy w markiecie. Oczy moje nie mog?y si? napatrze? na pi?kn? dekoracj? ?wi?teczn?. Szcz??liwi, jak w innym ?wiecie, spacerowali?my przez godzin? wybieraj?c produkty na ?wi?teczne prezenty.Nadesz?a chwila zap?aty, niedu?a kolejka do kasy, syn ze swoim w?zkiem dokona? zap?aty i przeszed? przez kas?, nast?pnie c?rka z naszego w?zka wyj??a zakupy na ta?m?. Gdy z pustym w?zkiem przechodzi?a ko?o kasjerki, w??czy? si? sygna? – alarmu. Kasjerka, ruchem r?ki wezwa?a ochron?, podszed? pan i poprosi? c?rk? na kontrol? osobist?. Nie pozwoli?am jej odej?? samej. Ochroniarz na oczach t?umu gapi?w wprowadzi? nas do pokoju, kt?ry przypomina? cel? dla bandyty: bez okna, biurko na ?rodku i 2 krzes?a. Do pokoju wesz?o dw?ch m??czyzn dobrze zbudowanych, uzbrojonych w tel. kom?rkowe i kr?tkofal?wki. My dwie kobiety zdenerwowane, nie wiedz?ce o co chodzi i trzech m??czyzn. Natychmiast jeden wzi?? torebk? osobist? c?rki, obejrza? i kaza? wszystko wyj?? na biurko. By?y tam: portmonetka, dokumenty, bilet miesi?czny, czapka, r?kawiczki, parasolka, chusteczki i pi?? ma?ych cukierk?w. Ponownie wzi?li si? do pracy: macanie dok?adne przedmiot?w, ogl?danie, otwieranie, jeden z pan?w tak dok?adnie ogl?da? torebk? z wyj?ciem podszewki, ?e zaproponowa?am mu wyrwanie podszewki. Po p?? godziny ci??kiej pracy, bezradni nie znale?li jak twierdzili „skradzionej rzeczy”. Syn, czekaj?c tak d?ugo, wszed? do tego? pokoju i zaproponowa? przechodzenie przez bramk? sygnalizacyjn? z ka?d? rzecz? z torebki pojedynczo. I zn?w na oczach t?umu klient?w, Bogu ducha winni, uczestniczyli?my w tej farsie. C?rka przechodzi?a po kolei: z portmonetk?, z parasolk?, z dokumentami, z pust? torebk? (nie by?o sygna?u), z r?kawiczkami – w??czy? si? sygna?. Co si? okaza?o? W r?kawiczce, kupionej w „REAL” W?oc?awek, noszonej prawie miesi?c by? w ?rodku pasek czarny, magnetyczny, kt?ry powinien by? wyrwany przy zap?acie przez kasjerk?. Jak si? okaza?o, pasek by? te? na parasolce, ale parasolka by?a przemoczona i nie dzia?a?. Trudno sobie wyobrazi?, gdyby mia?a spodnie przed praniem, z przylepionym paskiem magnetycznym! Godzina grozy, poni?enia, pos?dzanie o kradzie? zosta?a zako?czona g?upim u?miechem trzech pan?w z ochrony, s?owem „przepraszamy”. Pragn? przestrzec ludzi, kt?rzy robi? zakupy w wielkich marketach. Rzeczy pochodz?ce stamt?d, szczeg?lnie odzie?, nale?y natychmiast wypra?, ukryty pasek magnetyczny nie b?dzie dzia?a?, bo nieuczciwa praca kasjerek doprowadza do sytuacji, ?e wczoraj zakupione i zap?acone r?kawiczki dzi? okazuj? si? kradzione. Dlaczego w markecie AUCHAN nie ma przechowalni baga?y, tak jak jest gdzie indziej. A mo?e kierownictwo marketu zastanowi si? nad tym, ?eby wpuszcza? klient?w przez bramk? magnetyczn?? Nie by?oby w?wczas sytuacji, ?e z uczciwych obywateli – klient?w robi si? z?odziei. Wychodz?c po godzinnym przes?uchaniu pomy?la?am, ?e to jest naprawd? inny ?wiat w „AUCHAN”, ale ju? nie pi?kny. Strach i przera?enie nie przyprowadz? mnie, ani mojej rodziny do tego marketu, na pewno d?ugo. Mieszkanka Gostynina
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze