Nie chcemy mieszkać na gnoju, mówią mieszkańcy Cekanowa, którzy mają działki budowlane w pobliżu starego wyrobiska cegielni. Decyzją władz ma ono bowiem być w części zrekultywowane odpadami z oczyszczalni ścieków.To budzi zastrzeżenia i obawy osób, które w pobliżu mają już wybudowane domy lub też w najbliższym czasie planują rozpocząć budowę. – Nie rozumiem dlaczego akurat chcą rekultywować takimi odpadami. Pod oknem będę miał najpierw smród, a potem nie wiadomo co. Ciekawe jeszcze, co tam tak naprawdę przywiozą i czym będą rekultywowali to miejsce? – mówił dzwoniący do redakcji czytelnik. O to, jaką część będą stanowiły odpady z oczyszczalni, zapytaliśmy wójta gminy Słupno Stefana Jakubowskiego. – W tej sprawie odsyłam do decyzji wydanej dla mieszkańców w starostwie. Jeżeli ktoś nie zgadza się z tym, może odwołać się od decyzji. Odpady przywożone do tego wyrobiska będą stanowiły tylko niewielki procent, są badane i z pewnością nie będą stanowiły żadnego zagrożenia dla mieszkańców . Jak powiedział nam Stefan Jakubowski sami zainteresowani rekultywacją wyrobiska proponowali tu inne możliwości np.: - chcieli nam sprowadzić między innymi z Warszawy celulozę. Na to nie wyraziliśmy zgody. Czyli nieuzasadnione są obawy, że wyrazilibyśmy zgodę na zasypanie tego miejsca czymkolwiek, zwłaszcza szkodliwym dla ludzi i środowiska. Wysuszone odpady komunalne z oczyszczalni ścieków w Płocku i Słupnie, które ostatecznie trafią do wyrobiska w Cekanowie, mają być wywożone w odpowiednich proporcjach z ziemią 1/3 lub 2/3. – Wszystkie osoby zainteresowane, mieszkające w pobliżu wyrobiska, zostały poinformowane o tym, w jaki sposób to miejsce będzie rekultywowane. Celowo wydłużyłam czas zgłoszeń, zanim zostanie wydana ostateczna decyzja. Był na to czas kilku miesięcy. I nikt nie pojawił się w tej sprawie. Dopiero po wydaniu decyzji – powiedziała Janina Kawałczewska, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Płocku. Jej zdaniem nie ma żadnego zagrożenia dla mieszkańców ani środowiska w takim sposobie rekultywacji. Właściciele cegielni zostali zobowiązani do zasypania wyrobiska, uprzątnięcia terenu i ustabilizowania gleb. – Jedyny problem i niebezpieczeństwo może tkwić w tym, co faktycznie będzie wywożone do wyrobiska. Mamy nadzieję, że tu do sprawy właściciele podejdą rzetelnie – powiedziała Janina Kawałczewska. Docelowo w miejscu obecnego wyrobiska, którego powierzchnia obejmuje dziewięć hektarów i ma średnio około ośmiu metrów głębokości ma być zasadzony las. rad Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze