Reklama

Z redakcyjnego dyżuru 262-55-88 - Jak to z zębem bywało

30/04/2003 14:23
W przypadku pana Ryszarda Z. z Płocka, dość nieprzyjemnie i boleśnie. Na dodatek wyjaśnienie całej sprawy, która miała swój początek pod koniec 1999 roku, trwa już kilka lat. Dokładnie szóstego września 1999 roku, pan Ryszard Z. zgłosił się w godzinach porannych do gabinetu stomatologicznego.- Po nieprzespanej nocy, ze stanem zapalnym dziąsła, bolącym zębem, przy którym widoczny był pęcherzyk ropy, z niecierpliwością czekałem na otwarcie gabinetu. Pani stomatolog spóźniła się trzydzieści minut. Ale dla niej nie miało znaczenia, że lekceważy pacjenta. Dowiedziałem się, że ona tu rządzi - powiedział Ryszard Z. W trakcie dalszej rozmowy pacjent dowiedział się, że pomimo bólu, nie zostanie przyjęty, ponieważ nie był wcześniej zarejestrowany. - Zasugerowałem, że bólu i stanu zapalnego nie planowałem wcześniej. Jest to sytuacja nagła, niezależna ode mnie. I chyba miałem prawo do skorzystania z pomocy lekarskiej, do udzielenia której zobowiązuje przysięga Hipokratesa. Po co ona jest składana? - powiedział Ryszard Z. W efekcie stomatolog obejrzała ząb, wykonała zabieg. Poinformowała pacjenta, że w razie bólu ma zgłosić się do gabinetu. Jeśli wszystko będzie dobrze, nie ma potrzeby zgłaszania się ponownie do gabinetu. Komplikacje pojawiły się w grudniu. Pojawił się znów silny ból zęba, który nie ustępował nawet po wzięciu leków przeciwbólowych. Szóstego grudnia 1999 roku, Ryszard Z. ponownie zgłosił się do gabinetu Anny B. - Specjalnie poszedłem rano, żeby być pierwszym. W gabinecie dowiedziałem się, że nie zostanę przyjęty, ponieważ znów nie jestem zarejestrowany. Może mi wyznaczyć wizytę na styczeń 2000 roku. Ponieważ nie było pacjentów, zwróciłem się z prośbą, aby obejrzała chociaż, co się dzieje z zębem. Usłyszałem od pani doktor, że mam wyjść i nie marnować cennego czasu - powiedział Ryszard Z. Pomoc uzyskał w innym gabinecie, gdzie usunięto dwa zęby nie nadające się do leczenia. Za rok, może dwa... Sprawa znalazła epilog w Okręgowej Izbie Lekarskiej, do której Ryszard Z. skierował skargę na takie traktowanie pacjenta. W piśmie skierowanym do rzecznika odpowiedzialności zawodowej (w tym czasie funkcję tę pełnił Włodzimierz Figatowski), żądał wyjaśnienia dlaczego dochodzi do podobnych sytuacji i czy lekarz, który odmawia przyjęcia pacjenta ponosi jakiekolwiek konsekwencje. Tu znów zaczęły się schody. Odpowiedź miała być, według zapewnień ówczesnego rzecznika, przygotowana w ciągu dwóch tygodni. Okazało się jednak, że termin został przekroczony i to o dobrych kilka miesięcy. Do Okręgowej Izby Lekarskiej skarga od Ryszarda Z. wpłynęła w lutym 2000 roku. - Do listopada nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Wtedy skierowałem pismo do Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie. W ciągu miesiąca otrzymałem odpowiedź, że sprawa została ponownie skierowana do rozpatrzenia w Płocku - powiedział Ryszard Z. Sprawa miała być ponownie zbadana, a informacje o jej rozwiązaniu przekazane do Naczelnej Izby Lekarskiej. Ryszard Z. dowiedział się, że na jej rozpatrzenie OIL ma trzy miesiące. Ale jeżeli w tym czasie nie uda się wyjaśnić wszystkich spornych kwestii może być przedłużona na kolejne. - W moim przypadku mam wrażenie, że będzie przedłużana w nieskończoność - mówił Ryszard Z. Czy odmowa przyjęcia pacjenta powinna skutkować ukaraniem lekarza? Bogdan Gotowicki nie chciał komentować. - Trzeba poczekać na orzeczenie sądu lekarskiego - powiedział. W piśmie, które Ryszard Z. otrzymał od rzecznika odpowiedzialności zawodowej, 7 grudnia 2001 roku możemy przeczytać: “ [...] odmowa przyjęcia pacjenta Ryszarda Z. narusza artykuł 7 kodeksu etyki lekarskiej, który stanowi, iż w szczególnie uzasadnionych przypadkach, a takim mógł być remont gabinetu, lekarz może nie podjąć lub odstąpić od leczenia chorego, z wyjątkiem przypadków nie cierpiących zwłoki. Nie podejmując lub odstępując od leczenia, lekarz powinien wskazać choremu inną możliwość uzyskania pomocy lekarskiej. [...] Wyjątkowym przypadkiem był ból zęba , a pacjentowi nie została udzielona konieczna pomoc stomatologiczna, jak też pacjent nie został poinformowany o innej możliwości skorzystania z pomocy lekarskiej. Lekarzowi został postawiony zarzut o naruszenie art. 7 kodeksu etyki lekarskiej. [...] Po terminie składania wyjaśnień i o ile potwierdzą się ostateczne zarzuty, będzie skierowany wniosek do sądu lekarskiego o ukaranie lekarza”. Postępowanie wyjaśniające zakończyło się w maju ubiegłego roku. Kiedy można spodziewać się ostatecznego rozstrzygnięcia? Jak powiedział nam Bogdan Gotowicki, rzecznik odpowiedzialności zawodowej w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Płocku, 15 maja br. ma zapaść wyrok w Sądzie Lekarskim. Ryszard Z. ma nadzieję, że to już naprawdę ostatni z terminów wyznaczanych w tej sprawie. rad
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości