Reklama

Z pami?tnika bezrobotnej - W poszukiwaniu pracy i godno?ci

15/11/2001 12:49
Do czasu , gdy problem nie dotyka nas samych, nie zdajemy sobie sprawy jak bolesny jest dla milion?w ludzi. O takiej przecie? skali mo?na m?wi?.Przez kilkana?cie lat pracowa?am w szkole w charakterze nauczyciela i w?a?nie pierwszy rok reformy edukacji zaowocowa? wr?czeniem wym?wie?. Zosta?am zwolniona z pracy i pozostawiona sama sobie. Nagle ca?y ?wiat leg? w gruzach i wszystko wyda?o si? szare i brzydkie. By?am wtedy oczywi?cie przekonana, i? maj?c dyplom magistra i ?yczliwy stosunek do ca?ego ?wiata, nie zostan? zepchni?ta na margines naszej rzeczywisto?ci. W kr?tkim jednak czasie musia?am zrewidowa? sw?j pogl?d. Pierwsze kroki po utracie pracy skierowa?am do Urz?du Pracy. Wiele s?ysza?am wcze?niej negatywnych wypowiedzi na temat pracy tej instytucji, jednak nie do ko?ca dawa?am im wiar?. Wiedzia?am przecie?, jakie emocje im towarzysz?. Nie zrazi?y mnie wcale biurokratyczne procedury, bo s? one wsz?dobylskie i trzeba si? z tym liczy? na ka?dym kroku. Przerazi? mnie natomiast stosunek pracownik?w UP do osoby bezrobotnej. Brak zrozumienia i nie?yczliwe podej?cie do petenta powoduje u niego odczucia obywatela gorszej kategorii. Wra?enie to mia?am wielokrotnie. Nie do??, ?e sama utrata pracy sprawi?a pogorszenie warunk?w bytowych, destabilizacj?, frustracj? i przygn?bienie, to ka?dy kontakt z pracownikami instytucji, kt?ra powinna mi pomaga?, pog??bia jeszcze moje z?e samopoczucie. Przez pierwszy rok zg?asza?am si? raz w miesi?cu, by potwierdzi? tzw. gotowo?? do pracy w tej cz??ci, gdzie wszelkie narzekania na opiesza?o?? pracownik?w nie mog?y mie? miejsca. To wszak za spraw? ?askawo?ci pa?, kt?re obs?ugiwa?y osoby z prawem do zasi?ku, mia?am na czynsz. Tak wi?c musia?am grzecznie sta? i nie marudzi?, gdy nagle k??biasta kolejka mia?a dziesi?ciominutowy zast?j. Kiedy wreszcie ku uciesze sfrustrowanych i zniecierpliwionych bezrobotnych ruszy?a naprz?d, okazywa?o si?, ?e by?a to przerwa na zwyk?e pogaduszki kole?e?skie. A co tam, nie pracuj?, to niech sobie czekaj?. Kiedy pewnego razu, pani stoj?ca przede mn? zajrza?a do pokoju, gdzie przez d?ugi czas nie przyjmowano nast?pnej osoby z kolejki, otrzyma?a reprymend? i spojrzenie m?wi?ce, gdzie jest jej miejsce w szeregu. Kobieta by?a inteligentna, szybko si? dostosowa?a. Na ka?de prozaiczne pytanie, cho?by „jak wype?ni? dokument”, b?d? „czy s? jakie? oferty pracy”, odpowied? by?a osch?a i odpychaj?ca. Mia?am wra?enie, ?e us?ysza?am” daj mi ju? ?wi?ty spok?j!” Spokoju jednak da? tym paniom nie mog?am, bo wymagaj? one ode mnie aktywno?ci w poszukiwaniu pracy- czyli regularnego zg?aszania si? w pok. nr...,gdzie otrzymywa?am za ka?dym razem t? sam? negatywn? odpowied?. Nie ?udz? si? ju? wcale, ?e otrzymam z UP jak?kolwiek posad?. Nie maj?c odpowiednich znajomo?ci, gor?czkowo biega?am po szko?ach i przer??nych zak?adach pracy z nadziej?, ?e w ko?cu gdzie? nie odprawi? mnie z kwitkiem. Odpowiednie wykszta?cenie i ch?ci do pracy, to za ma?o by nie wyrzucono mego podania do ?mieci. Powinno?ci? ka?dego UP, jak to bywa na ca?ym ?wiecie, jest organizowanie szkole? w celu przekwalifikowania osoby bezrobotnej. Rynek pracy wymaga pewnej elastyczno?ci i ja to rozumiem. Tak wi?c ochoczo zacz??am o takowe kursy dopytywa?. Okaza?o si? jednak, ?e s? organizowane, ale nie jest to takie proste. Nie ka?dy mo?e by? szcz??ciarzem i dosta? si? na szkolenie. Mnie si? uda?o. By?am w si?dmym niebie. Po uko?czeniu kursu, rado?? moja nie trwa?a d?ugo, bo jak si? dowiedzia?am, nic on nowego nie wnosi w moje bezrobotne ?ycie. Nawet ci, kt?rzy mnie na niego skierowali i zosta?y na ten cel wydane pieni?dze z kasy Urz?du Miasta, nie maj? jego uczestnikom nic do zaproponowania. Pytam zatem, po co marnotrawi? pieni?dze, kt?re mog? by? du?o lepiej zagospodarowane. Nadal pozosta?y z?udzenia o lepszym jutrze, o spotkaniu z ?yczliwym cz?owiekiem, kt?ry w ko?cu poda nam pomocn? d?o?, tzn. b?dzie mia? lepsze uk?ady. W ci?gu dw?ch lat w UP zaproponowano mi dwa razy prac?. Jednak by?a to czysta fikcja, poniewa? zg?aszaj?c si? do pracodawcy okazywa?o si? ,i? jest ona nieaktualna. Pracownik urz?du t?umaczy? si? tym, ?e pracodawca nie powiadomi? w por? o dezaktualizacji oferty. To ?mieszne i ?wiadczy przecie? o lekcewa?eniu cz?owieka, je?li wysy?aj? go na rozmow? o pracy w miejsce oddalone o kilkadziesi?t kilometr?w, nie upewniaj?c si? wcze?niej, czy sprawa jest aktualna. Jest to notoryczna praktyka tych?e urz?dnik?w. Praktykowane jest r?wnie? proponowanie pracy, niezgodne z wykszta?ceniem i mo?liwo?ciami danej osoby. Nauczycielowi matematyki lub j?zyka polskiego proponuje si? prac? w nauczaniu j?z. angielskiego. Niech si? „g??b” martwi i ?a?uje, ?e si? nie uczy? j?zyk?w obcych. Kiedy nie wykazuj? zainteresowania ofert? niezgodn? z moimi mo?liwo?ciami, pracownik wyra?a swoje oburzenie, a ja czuj? si? jak nygus z pod budki z piwem. Wszystko to, jak s?dz? po to, by pracuj?cy w tej instytucji wykaza? si? aktywno?ci? zawodow?. Nikt przecie? mu nie zarzuci, ?e nic nie robi. Pragn? na koniec nadmieni?, i? te s?owa pe?ne rozgoryczenia, nie s? objawem mego egoizmu. Potwierdzi? je mo?e chyba ka?dy, kto mia? nieszcz??cie znale?? si? w mojej sytuacji. Poczucie godno?ci, to slogan, kt?ry trzeba zostawia? przed drzwiami wej?ciowymi do tej instytucji. Nie znalaz?am w niej ani poszanowania ani te? pracy. BANITKA
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości