Reklama

Wysyp rzutów karnych

07/02/2018 09:11
Występująca w piłkarskiej ekstraklasie Wisła Płock w ostatnim meczu sparingowym spotkała się z Arką Gdynia. Mecz zakończył się wynikiem 2: 2, po golach José Kanté i Kamila Bilińkiego oraz Patryka Kuna i Mateusza Szwocha.
Dla Wisły Płock był to ostatni sparing w okresie przygotowawczym. Pojedynek rozpoczął się od niewykorzystanego w 12. min przez José Kanté rzutu karnego. Na 0: 1 w 27. min trafił Patryk Kun, w 52. min wyrównał strzałem głową José Kanté, w 64. min z karnego pokonał bramkarza Wisły Mateusz Szwoch, a ponownie z karnego wyrównał Kamil Biliński.
Wisła Płock: Thomas Dähne – Cezary Stefańczyk (70. Patryk Stępiński), Igor Łasicki (70. Alan Uryga), Adam Dźwigała (70. Bartłomiej Sielewski), Arkadiusz Reca (70. Paul Pîrvulescu) – Damian Szymański (70. Maksymilian Rogalski), Dominik Furman (70. Damian Rasak) – Konrad Michalak (70. Damian Piotrowski), Semir Štilić (70. Oskar Zawada), Giorgi Merebashvili (70. Jakub Łukowski) – José Kanté (70. Kamil Biliński).
Po meczu trener Jerzy Brzęczek powiedział: – W ostatnim meczu przed rozgrywkami ligowymi fragmenty spotkania były naprawdę dobre. Niestety, zbyt łatwo straciliśmy bramki. Zapamiętamy przede wszystkim tę sytuację z 1. min, gdy Arka stworzyła 100 proc. sytuację, w której skutecznie interweniował nasz bramkarz. Później mieliśmy kilka sytuacji, w tym niewykorzystany rzut karny, i tylko kwestią czasu było, że zdobędziemy bramkę. Jeden błąd sprawił, że Arka prowadziła, bo my nie wykorzystaliśmy swoich szans. W II połowie po bramce Kanté wyrównaliśmy i wydawało się, że znów mamy wszystko pod kontrolą. Tym razem także wystarczyła chwila dekoncentracji, a sędzia podyktował rzut karny i przegrywaliśmy 1: 2. W 70. min dokonaliśmy zmian, ale widać było wyraźnie, że weszli zawodnicy niezaaklimatyzowani. Ostatecznie w końcówce stworzyliśmy sytuację, po której był rzut karny i mecz zakończył się remisem.
Podsumowując, trener dodał: – Mieliśmy dobre fragmenty gry, ale zbyt łatwo traciliśmy bramki. W okresie przygotowawczym nasze mecze były niezłe, ale zdarzały nam się momenty dekoncentracji. To są te elementy, nad którymi powinniśmy jeszcze popracować.
Brzęczek zapewnił, że skład, w jakim wyszli zawodnicy na ostatni sprawdzian, nie jest tym, w jakim drużyna zagra w piątek na inaugurację rundy wiosennej. – Mamy jeszcze kilka dni do pierwszego meczu, a w piłce wszystko się może zdarzyć. Na pewno trzon drużyny widzieliśmy w I połowie, ale to nie znaczy, że w takim ustawieniu wyjdziemy na murawę w piątek – powiedział Jerzy Brzęczek.
W poniedziałek drużyna weszła w ostatni mikrocykl, będzie teraz pracować nad detalami, taktyką, stałymi fragmentami gry, a w pierwszych dniach także nad motoryką. – Weszliśmy na ostatnia prostą, przed nami pierwszy mistrzowski mecz. Jest pewna nerwowość, większa niewiadoma, ale przecież obie drużyny startują z podobnego pułapu. Zdajemy sobie sprawę, że przyjeżdża do nas wielka firma, objawienie tych rozgrywek, drużyna, która będzie walczyć o czołowe lokaty w ekstraklasie – dodał szkoleniowiec.

Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości