Reklama

Wystawa. Płocka Galeria Sztuki - Malarz odchodzącego świata

18/12/2000 14:29
Z twórczością Dudy Gracza płocczanie zetknęli się dotąd dwa lub trzykrotnie, z okazji wystaw zbiorowych: wystawy profesorów Europejskiej Akademii Sztuki, czy prezentacji dzieł inspirowanych biblią. Tak szerokiej i reprezentatywnej dla głośnego artysty ekspozycji jeszcze w Płocku nie było.By zmieścić aż 99 prac, komisarz wystawy Czesław Kłak dokonał śmiałej aranżacji wnętrza galerii, konstruując tekturowe ściany i przegrody, na których doskonale prezentują się prace. Ale nie tylko w tym celu. Duda Gracz nie lubi wieszania obrazów pod sznurek, ani ostrego, jarzeniowego oświetlenia. W przypadku płockiego wernisażu okazało się, że półtony i półcienie znakomicie wydobywają wszystkie niuanse obrazów. Artysta nazywa je prowincjonalno-gminnymi. Prawo obywatelstwa zyskały tu „Kresy Polskie 2000”, czyli pejzaż ulubionych wyjazdów na plenery, w których od lat Duda Gracz uczestniczy: Na Południu wieś Brzegi w Tatrach, na Wschodzie, za Biłgorajem piaszczyste Nadrzecze z Domem Służebnym Polskiej Sztuce Słowa, Muzyki i Obrazu, stworzonym tam przez aktorów: Alicję Jachewicz i Stefana Szmidta. Dalej, na Północ jest Święta Góra Grabarka i wreszcie, pomiędzy rodzinną Częstochową a Wieluniem, w samym środku Polski jest wieś Kamion nad Wartą. Są jeszcze pejzaże z okolic Łagowa, z wymarłymi wsiami „gdzie na dwadzieścia chałup cztery kominy kurzą i wieś Ponik, na skraju Puszczy Goleniewskiej. - Hasłem plenerów – była zawsze odchodząca wieś polska i tam, na naszych oczach, rzeczywiście marniała – wyznaje artysta w katalogu, świadom, że maluje świat, który już nie istnieje: Maluję rekonstrukcję tego, co przemija, odchodzi, rozpada się: byłe ulice, stare kościołki, resztki chałup, fragmenty pejzażu. Świat, który go uformował, z którym się identyfikuje, wpisany w polską tradycję i w polską sztukę. Już ta deklaracja artystyczna świadczy, że Duda Gracz odszedł daleko od swej wczesnej twórczości, która krytycy odczytywali dosyć powierzchownie, poprzez zawartą tam aktualną anegdotę, czy tylko krytykę „wad i przywar socjalizmu”, jak komentowano cykle: „Tańce polskie”, „Portrety polskie” czy „Dialogi polskie”. Wśród postaci zapełniających obrazy z ostatnich lat jest coraz mniej ludzi realnych. Zastąpili je: bardzo stare staruszki, łysi staruszkowie, chłopy w sukmanach i baby w zapaskach pomieszane z umarlakami, strzygami, anielicami, zgrzybiałym ułanem”, szlachciankami i huzarami. Ten baśniowo-symboliczny sztafaż, położony laserunkowo, nasycony światłem i kolorem, oddaje perfekcyjnie nastrój miejsca i chwili. A chociaż Duda Gracz posługuje się często ostrą, drastyczną deformacją, eksponując brzydotę, to przyjrzawszy się bliżej jego obrazom, dostrzeżemy tam rodzaj przymierza między ekspresjonizmem i symbolizmem, o wyraźnie romantycznej genezie i głębokim związku z tradycją, co czyni go artystą prawdziwie polskim. Przyglądając się obrazom Dudy Gracza nie sposób nie zauważyć zdumiewającej biegłości rysunku, który artysta zaczynał w „Szpilkach”, ukończywszy Wydział Grafiki w Krakowie. Urzeka kolorystyka prac, ale metaforyczne przesłanie każdy musi odczytywać sam. Po trzydziestu latach pracy twórczej, artysta wrócił do akwareli. Kilka z nich prezentowanych na wystawie, to prawdziwe perełki, choćby „Brzegi – Źródło, czy Brzegi – Strumień”. Pytany o wzory, Duda Gracz wskazuje na warsztat Breugla, Boscha i Vermera, ale także Beksińskiego oraz Linkiego, z którym startował w serii rysunków dla „Szpilek”. - Czas zweryfikuje, czy to co robię, jest ważne – twierdzi artysta, zawsze wierny sobie, niezależny od metod, sposobów i konwencji, lekceważący aktualne mody i kierunki w sztuce. Lena Szatkowska Fot z katalogu
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości