W sobotę wieczorem w Słupnie zderzyły się dwie osobówki - toyota i mercedes. - Na zdarzenie, chwilę po jego wystąpieniu najechał, przejeżdżający tamtędy, ratownik z naszej jednostki – druh Michał Dylicki – informuje na swojej stronie OSP Słubice.
Na miejscu działali już świadkowie zdarzenia, którzy wezwali służby ratunkowe. Przekazali, że w samochodach byli tylko kierowcy.
- Kobieta kierująca toyotą znajdowała się w pojeździe świadków, była przytomna i kontaktowa, uskarżała się na ból głowy w wyniku uderzenia. Druga z osób poszkodowanych, to mężczyzna, który znajdował się na siedzeniu pasażera w mercedesie, był on przytomny i kontaktowy, posiadał niewielkie rany i zadrapania, uskarżał się na ból głowy po uderzeniu, lecz jego stan wskazywać mógł na to, iż znajduje się pod wpływem alkoholu lub środków odurzających – czytamy na stronie strażaków ze Słubic.
Reklama
Informują dalej, że mężczyzna - według relacji świadków - chciał opuścić pojazd po zdarzeniu. Twierdził, iż był tylko pasażerem pojazdu. Nie pozwolili mu na to świadkowie zdarzenia.
- Kierującą toyotą zaopiekowali się świadkowie zdarzenia, natomiast opiekę nad mężczyzną objął druh Michał. W międzyczasie wyłączył on również pracujący cały czas silnik toyoty i obok udzielania pomocy poszkodowanemu obserwował sytuację z pojazdami – relacjonują strażacy z OSP Słubice.
Na miejscu wypadku szybko pojawił się patrol Policji, a także zastępy z JRG nr 3 i OSP w Słupnie oraz Zespół Ratownictwa Medycznego.
- Jest to druga taka sytuacja w tym roku, kiedy to druh Michał Dylicki najechał na zdarzenie drogowe i podjął działania. Poprzednie zdarzenie miało miejsce w lutym tego roku na drodze wojewódzkiej 575 pod Dobrzykowem – dowiadujemy się na stronie OSP Słubice.
To dowód na to, że strażacy, nie tylko ochotnicy, są w stałej gotowości i podejmują działania w każdym czasie i w każdym miejscu.
Fot. OSP Słubice
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze