Reklama

Wymęczony sukces

25/11/2003 18:27
Ostatni mecz ligowy rundy wiosennej miał dać odpowiedź, w którym miejscu jest płocka drużyna Czy zwycięstwa to przypadek, czy efekt zbudowania solidnego zespołu. Jednak niestety, mecz takiej odpowiedzi nie dał. Wisła miała ogromne szczęście. Tym razem goście strzelali, a płocczanie zdobywali bramki.
Oczywiście dziś już mało kto nie pamięta, że styl zwycięstwa pozostawiał wiele do życzenia. Nie da się ukryć, że Wisła bardzo chciała po raz pierwszy w swojej historii na własnym boisku wygrać z Odrą Wodzisław. I najważniejsze jest, że się udało, a fakt, iż gol padł po pierwszym strzale na bramkę przeciwnika, jest już mało ważny.
Tuż po gwizdku sędziego rozpoczynającego spotkanie, piłkarze “strajkowali” Polegało to na rozgrywaniu przez 30 sek. piłki na własnym boisku najpierw przez piłkarzy Odry, a potem przez gospodarzy. Dopiero po minucie mecz się rozpoczął.
Choć to Wisła była faworytem, to od pierwszych minut piłkarze Odry poczynali sobie coraz śmielej. W 5 min. szansę na zdobycie gola miał Marek Sokołowski, a w 24 min. po rzucie wolnym z 11 m Wojciech Górski strzelił prosto w Jakuba Wierzchowskiego.
W 28 min. Dariusz Gęsior dojrzał uwalniającego się od obrońców Ireneusza Jelenia, który z piłką pobiegł w kierunku bramki i pewnie pokonał Marcina Bębna. Była to dokładnie pierwsza sytuacja, jaką stworzyli piłkarze Wisły i od razu gol, co oczywiście bardzo ucieszyło kibiców.
Chwilę później ponownie chciał pokonać Wierzchowskiego W. Górski, ale ten, choć z trudem, wybił piłkę. W 30 min. bardzo mocnym strzałem z około 25 m popisał się Dariusz Romuzga, zaś w 35 min. Gęsior, po akcji na polu karnym, strzelił tuż nad poprzeczkę.
Na przerwę wszyscy schodzili nieco zaniepokojeni, bo Odra stwarzała groźne sytuacje, tyle że nie miał ich kto wykończyć celnym strzałem. Inna sprawa, że w doskonałej formie był Wierzchowski, który nie zamierzał dać się zaskoczyć. Dobrze bronił w bramce i na przedpolu, nie pozwalając zawodnikom gości na strzał do siatki.
Po przerwie goście zaczęli jeszcze bardziej “cisnąć”, opanowali połowę boiska Wisły, ale ich starania kończyły się na rozegraniu piłki. Gdy przychodziło do strzału na bramkę, wyczyniali takie cuda, jakby nie chcieli zdobyć gola.
W 56 min. goście stworzyli chyba najgroźniejszą sytuację na polu karnym Wisły. Gdyby Łukasz Masłowski wystartował ułamek sekundy wcześniej do piłki, pewnie Odra cieszyłaby się z remisu, a tak kibice nagrodzili oklaskami wspaniałą interwencję Wierchowskiego.
Podopieczni trenera Ryszarda Wieczorka jeszcze kilka razy próbowali pokonać Wierzchowskiego. W 67 min. strzał Marcina Nowackiego odrobinę zaskoczył płockiego bramkarza, ale piłka trafiła prosto w niego. W 77 min. z kilku metrów strzelał Marcin Radzewicz, który miał także szansę zdobyć gola w 79 min. Na nic jednak zdały się te starania.
I tak broniąca się przez wiele minut płocka Wisła, w 90 min., już w doliczonym czasie gry, wyprowadziła ostatnią kontrę. Gęsior znów dojrzał Jelenia, razem rozgrywali przez pół boiska piłkę, by ostatecznie Jeleń wpakował ją do siatki. Ten gol to już siódme trafienie napastnika Wisły, który bardzo chciał się pokazać w tym meczu jako skuteczny strzelec. Kilka dni wcześniej trener reprezentacji Paweł Janas powołał jego i Marcina Wasilewskiego do kadry narodowej seniorów .Dla Irka była to nagroda za występ w meczu z Białorusinami w eliminacjach olimpijskich. Jeleń jako jeden z nielicznych piłkarzy młodzieżówki walczył od pierwszej do ostatniej minuty.
Po meczu trener Ryszard Wieczorek nie krył rozczarowania poczynaniami swojej drużyny. - Przyjechaliśmy wygrać, dążyliśmy do tego przez cały mecz, to my dyktowaliśmy warunki, ale skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Niestety, za wrażenie artystyczne punktów się nie daje. Brakowało Nosala, czyli bardziej doświadczonego zawodnika niż Radzewicz czy Masłowski, którzy z tylu sytuacji nie potrafili zdobyć bramki. Albo my nie trafialiśmy, albo bronił Wierzchowski, rozkładałem ręce z bezradności, bo nie miałem więcej atutów.
Zadowolony był trener Mirosław Jabłoński, którego drużyna zdobyła komplet punktów: - Dziś Odra zagrała ze trzy klasy lepiej niż z Polonią, widać było ich determinację. W I połowie stworzyli więcej sytuacji. Cieszę się, że wytrzymaliśmy ten napór, skontrowaliśmy i zdobyliśmy gola.
Trener Jabłoński wraz z całym sztabem szkoleniowym Wisły ma powody do zadowolenia. VI miejsce w tabeli na półmetku rozgrywek to bardzo dobry wynik. Teraz będzie można spokojnie przygotowywać się do rundy rewanżowej, wiosennej. Czasu jest mnóstwo, bo rozgrywki rozpoczną się dopiero 14 marca. W kolejnych numerach TP będziemy informować czytelników o planach drużyny i oczywiście o wzmocnieniach, na które najbardziej chyba czekają kibice. Najważniejsze jednak jest to, że Wisła ma zespół, który trzeba tylko uzupełnić.
Wisła: Wierzchowski - Wasilewski, Branfiłov, Janus, Januszewski, Romuzga, Gąsior, Gevorgyan (86 Jakubowski), Kobylański (79 Ekwueme), Peszko (61 Matusiak), Jeleń.
Odra: Bęben - Grzyb, Cios (71 Jankowski), Sablik, R. Górski, Sokołowski, Kwiek (71 Jarosz), W. Górski, Radzewicz, Nowacki, Masłowski.
żółte kartki: Branfiłov, Januszewski, Romuzga oraz R. Górski, W. Górski, Masłowski
czerwona: Romuzga
widzów: ok. 3,5 tys.
Pozostałe wyniki:
Górnik Polkowice - Świt Nowy Dwór 1:0, Górnik Zabrze - Polonia Warszawa 1:0, Groclin Grodzisk - Widzew Łódź 2:0, Legia Warszawa - Dospel Katowice 12:0, Wisła Kraków - Lech Poznań 4:2, Amica Wronki - Górnik Łęczna 3:2.

Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości