Tuż przed pojedynkiem z Górnikiem Łęczna, podczas spotkania dziennikarzy z trenerem i nowymi zawodnikami, wszyscy zapewniali, że to będzie dobra runda rewanżowa. Po ostatnim spotkaniu kontrolnym ze Zniczem Pruszków mało kto spodziewał się, że to może być prawda. Okazało się, że płocczanie są dobrze przygotowani i mają zamiar spełnić zadania, które zostały przed nimi postawione. Pierwszy cel już zrealizowali: opuścili strefę spadkową. Kiedy w 10 min. boisko musiał opuścić Adam Majewski, wydawało się, że może być ciężko. Na dodatek szybko do wszystkich dotarła niezbyt optymistyczna wiadomość, że kontuzja płockiego piłkarza jest z tych groźnych. Mówi się o zerwaniu więzadeł, co oznacza dłuższe wykluczenie z gry. Ale na szczęście to nie podcięło skrzydeł piłkarzom Wisły, a wprost przeciwnie. Kiedy Adam Majewski był znoszony z murawy na noszach, Daniel Koczon ruszył do ataku. W 14 min. pięknym strzałem pokonał Sergiusza Prusaka, a z ponad dwóch i pół tysiąca gardeł wyrwał się okrzyk radości. Nafciarze prowadzili 1:0. Szybko okazało się, że to nie koniec powodów do radości. Goście wykonywali rzut rożny, na szczęście nie wykorzystali sytuacji, za to szybko przejęli piłkę zawodnicy Wisły. Łukasz Masłowski uruchomił Koczona, który ograł stojących mu na drodze obrońców i wpakował piłkę do siatki, co znów wzbudziło radość kibiców. Jeszcze nie wybrzmiały okrzyki pochwalne na cześć drużyny i Koczona, kiedy w 29 min. spotkania rzut rożny wykonywał Marcin Nowacki. Piłka poszybowała na głowę Rafała Grzelaka, który pewnie umieścił ją w siatce. Marcin Nowacki, przed meczem z Górnikiem, na pytanie, dlaczego wybrał Wisłę Płock, odpowiedział prosto. – Otrzymałem z Płocka najbardziej konkretną propozycję. A ponieważ na pozycji ofensywnego rozgrywającego w Wiśle była luka, to Janowi Złomańczukowi bardzo zależało na tym piłkarzu i kontrakt został podpisany. Prezes Jerzy Ożóg podkreślał, że o Nowackiego klub starał się już pół roku temu, ale wtedy szans na transfer nie było. Już w pierwszym meczu Marcin pokazał, że warto było na niego poczekać. I połowa w wykonaniu nafciarzy była rewelacyjna. Zagrali pewnie, bez kompleksów, od początku spotkania wiedzieli, o co grają i jak mają to spotkanie wygrać. Realizowali założenia taktyczne, przygotowane przez J. Złomańczuka. Przed rozpoczęciem rundy rewanżowej trener Górnika Tadeusz Łapa tłumaczył, że jego podopieczni nawiążą walkę o awans do ekstraklasy. Wydaje się, że po tym spotkaniu, musiał zejść na ziemię i nieco zweryfikować swoje marzenia. II połowa była nieco inna, już nie taka rewelacyjna w wykonaniu płockich piłkarzy, może więc nie warto o niej wspominać. Dodajmy tylko, że w 53 min. Kamil Oziemczuk, który wszedł na boisko kilka minut przed zakończeniem I połowy, wpisał się na listę strzelców i odrobinę zmniejszył rozmiary porażki. Bez wątpienia bohaterem spotkania był Daniel Koczon, który zdobył dwie bramki. Przypomnijmy, że 16 sierpnia 2009 roku, w Łęcznej, w pierwszym meczu tego sezonu, Wisła pokonała Górnika 3:0. Wszystkie trzy gole strzelił wówczas D. Koczon. W sobotę dodał jeszcze do tej listy dwie bramki i bez wątpienia bramkarzowi gości ten piłkarz będzie śnił się po nocach. – Dziś zrobiliśmy pierwszy krok, by odrobić to, co zawaliliśmy jesienią - powiedział płocki napastnik, schodząc z boiska po meczu. I rzeczywiście, Wisła wygrywając z Górnikiem, także dzięki korzystnym dla płockiego zespołu innym wynikom, opuściła strefę spadkową. Oby na zawsze, bo kibice nie czekają teraz na nic innego, tylko na wspinanie się po ligowych szczebelkach. Może drużyna nie zdąży włączyć się do walki o awans do ekstraklasy, ale pokaże, że jest budowana i praca idzie w dobrym kierunku. – Runda jesienna nauczyła nas pokory - mówił przed meczem prezes klubu. – Dlatego niczego nie obiecujemy. Wiemy, że drużyna jest dobrze przygotowana, ale boisko zweryfikuje nasze marzenia, pokaże, czy potrafimy wygrywać i zdobywać punkty. Zostało 14 meczów do rozegrania i 42 pkt. do zdobycia. Wszyscy wszystkich meczów nie wygrają. My teraz postanowiliśmy, że zapłacimy naszym piłkarzom za wynik końcowy sezonu, nie za wygrane mecze. Ciekawe, czy piłkarze zdecydują się podnieść pieniądze z murawy. Po pierwszym meczu wydaje się, że marzy im się dobra runda rewanżowa.
.aa_box {
text-align: center;
width: 100%;
min-height: 300px;
/* background-color: rgb(190, 190, 190); */
padding: 10px 0 10px 0;
}
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze