Drużyna piłkarek ręcznych Jutrzenki Płock po dwóch wygranych spotkaniach we własnej hali w sobotę wybrała się na pierwszy mecz wyjazdowy do Jarosławia, skąd także przywiozła komplet punktów. Na razie jest niepokonana i mamy nadzieję, że tak będzie do końca sezonu.
Jutrzenka w dwóch pierwszych swoich spotkaniach pokonała: Wesołą Warszawa 23:13 i Roxę Lublin 32:9. Trzeci mecz od początku zapowiadał się ciekawie i dość tajemniczo. Wieści z obozu rywala nie było zbyt wiele, ale pojawiła się wiadomość, że w barwach ekipy Jarosławia zagra wielokrotna reprezentantka kraju – Sabina Kubisztal, prywatnie żona Michała Kubisztala.
Gospodynie zagrały bardzo dobre spotkanie i sprawiły płocczankom spore problemy, ale płocka drużyna to nie nowicjuszki, tylko doświadczone piłkarki, które nie zamierzały poprzestać na zwycięstwach w swojej hali. I choć pojedynek był zacięty, ze zwycięstwa cieszyły się podopieczne Jarosława Krzemińskiego, które pokonały rywalki 20:19.
Pierwsze minuty spotkania były bardzo wyrównane, dziewczyny walczyły o każdą piłkę i każdy metr boiska. Do 8 min. było 2:1 dla zawodniczek z Jarosławia, a w 13 już 8:2 dla Jutrzenki. Ale to wcale nie oznaczało, że rywalki złożyły broń, bo choć trudno było im zmniejszyć różnicę bramek, bardzo się starały.
W 25 min., po trafieniu Pauliny Salamandry, Jutrzenka prowadziła 13:5 i można było wysnuć wniosek, że jest po meczu, bo na przerwę płocczanki schodziły z 6-bramkowym zapasem goli, wygrywając 14:8. Kibice obserwujący pojedynek przestali liczyć na emocje.
I tu się mylili. W 41 min. płocczanki prowadziły 18:11 i wydawało się, że dowiozą zwycięstwo do końca, ale wtedy ujawnił się talent Sabiny Kubisztal, która przypomniała swoje najlepsze czasy. Broniła nieprawdopodobnie – odbiła między innymi trzy rzuty karne, była nie do pokonania w sytuacjach sam na sam. Dołączyła do niej środkowa rozgrywająca – Natalia Majerczyk, która tylko w drugiej części zdobyła osiem bramek.
Trudno się dziwić, że w szeregi płockiej drużyny wkradła się nerwowość, a co za tym idzie – ich prowadzenie zaczęło wyraźnie topnieć. W 54 min., po kolejnym golu Majerczyk było już tylko 17:20, ale szansę na podwyższenie prowadzenia z rzutu karnego miała Katarzyna Homonicka. Kubisztal wyszła z tej akcji obronną ręką, a jej drużyna zdobyła 18. bramkę.
Ale to lepszym szczęście sprzyja. Jutrzenka w ostatnich minutach straciła tylko jednego gola i choć nie odpowiedziała żadnym, dowiozła 1-bramkową przewagę. Rywalki musiały być bardzo złe, że zabrakło im czasu na wyrównanie, które było tak blisko.
Jutrzenka: Pietrzak, Chodań – Pawłowska 2, Suarez Ramos, Zaremba, Homonicka 1, Salamandra 3, Stasiak 2, Woźnica, Krysiak 7, Rędzińska 5. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze