Reklama

Wygrali, co mieli wygrać

02/12/2014 11:37
Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock wygrali na wyjeździe z mistrzem Turcji Besiktasem Mogaz HT 33:30 (15:14) w siódmej kolejce grupy B Ligi Mistrzów. Płocczanie mieli przebłyski dobrej gry, ale pewnie o przebiegu spotkania będą chcieli szybko zapomnieć. – Zwycięzców się nie ocenia – powiedział żartem po meczu prezes klubu Robert Raczkowski.
Mistrzowie Turcji byli rywalami Orlen Wisły w 1. kolejce rozgrywek Ligi Mistrzów, 27 września. Beniaminek nie sprostał wtedy walce z doświadczoną płocką ekipą, która dominowała na parkiecie przez całe spotkanie. Podopieczni trenera Manolo Cadenasa w 51. min prowadzili nawet 27:14, ale w końcówce przeciwnicy zdołali odrobić straty i pojedynek zakończył się zwycięstwem Orlen Wisły 28:19 (13:7). Wówczas Turcy grali w osłabionym składzie.
29 listopada w rewanżowym, wyjazdowym pojedynku na parkiecie wystąpili m.in.: Vedran Zrnić (były zawodnik Orlen Wisły) oraz Ivan Ninčević i Ozan Arifoglu – najskuteczniejsi piłkarze Besiktasa. Jak się okazało, Turcy dokładnie przeanalizowali grę płockiej drużyny. Początkowo Orlen Wisła prowadziła, w 8. min wygrywała 5:3, ale gospodarze szybko doprowadzili do wyrównania. Największa w tym zasługa Ozana Arifoglu, który rzucił kolejne cztery bramki i po jego akcjach w 11. min był remis 6:6, a kiedy koledzy włączyli się do walki, w 15. min Besiktas objął prowadzenie 9:8.
Trener Manolo Cadenas wziął czas i płoccy piłkarze, przynajmniej do 17. min pokazywali, że są skuteczniejszą drużyną, bo prowadzili 11:9. Potem nastąpił ciąg kolejnych strat piłki, nietrafionych kontr i błędów oraz znakomitych obron Yunusa Ozimusula. Nieliczna grupka płockich kibiców przecierała oczy ze zdumienia, że ich zespół gra tak fatalnie.
Jednak doświadczenie Orlen Wisły wzięło górę i płocczanie kontrolowali wynik. W 21. min prowadzili 13:10, ale potem pozwolili zaprezentować umiejętności bramkarzowi Ozimusulu i w 27. min był remis 14:14. I tylko dzięki bramce Nemanji Zelenovicia goście schodzili do szatni z 1-bramkową przewagą.
Po przerwie wcale nie było lepiej. W 38. min gospodarze prowadzili 19:18, ale jak się okazało, było to ostatnie prowadzenie zespołu Besiktasu. Od tego momentu, mimo kolejnych błędów, płocczanie zaczęli kontrolować grę na parkiecie. W 40. min wygrywali 21:19, a w 45. min już 25:21.
W bramce coraz lepiej spisywał się Marcin Wichary, dzięki czemu jego koledzy powiększali przewagę nad gospodarzami. W 51. min doprowadzili do wyniku 29:22 i była to największa różnica w tym spotkaniu.
7-bramkowa przewaga chyba usatysfakcjonowała płocką drużynę, bo przestała ona grać. Gospodarze wykorzystali ten przestój i dzięki dwóm golom Tolgi Ozbara i trzem Senola Boyara w 55. min było 27:30.
Ale Orlen Wisła już była pewna wygranej. W 57. min doprowadziła do wyniku 27:33 i w końcówce, kiedy już było wiadomo, że 2 punkty pojadą do Płocka, straciła jeszcze trzy bramki.
Po powrocie piłkarzy Orlen Wisły czeka 3 grudnia ligowy mecz z Nielbą Wągrowiec, a 6 grudnia w Orlen Arenie płocczanie podejmą FC Barcelonę.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości