Reklama

Po wydarzeniach przedmeczowych w Schaffhausen

30/11/2016 11:09
Wstyd, wstyd, wstyd!
Mecz 8. kolejki rozpoczął się z 20-minutowym opóźnieniem. Powodem było odpalenie rac na trybunach przez płockich kibiców. Delegat EHF, który poprosił po meczu prezesa Artura Zielińskiego o wyjaśnienia, nie krył zażenowania tą sytuacją. Niewykluczone, że klub poniesie konsekwencje finansowe.
Po meczu prezes nie chciał się wypowiadać na temat wybryku kibiców. – Miałem już pierwsze spotkanie z przedstawicielami EHF. Dla nich ta sytuacja była zupełnie niezrozumiała. Nie wiedzieli, jak to możliwe, że mecz został opóźniony z przyczyn pozaboiskowych. Na razie nie wiem, czy będą jakieś konsekwencje – powiedział.
Najbliższe dni wyjaśnią, czy klub poniesie konsekwencje bezprecedensowego wydarzenia, czy pójdzie ono w niepamięć. Teoretycznie EHF może nie zareagować na wybryk płockich kibiców, ale jest to mało prawdopodobne. Tuż po meczu, w nieoficjalnych rozmowach padały różne możliwe kary dla klubu. Warto o nich napisać, bo przecież większość siedzących na trybunie widziała, kto schowany pod sektorówką odpalił race. Całe szczęście, że włączyły się tylko systemy przeciwpożarowe i nie doszło do podpalenia hali.
Najgorsza z możliwych kara to wykluczenie z rozgrywek Ligi Mistrzów. Choć drastyczna, jest możliwa, biorąc pod uwagę reakcję Szwajcarów odpowiedzialnych za organizację spotkania. Mniej drastyczne, ale równie dolegliwe może być nieprzyznanie w przyszłym sezonie dzikiej karty, która uniemożliwi start w europejskich rozgrywkach. Kibice mogą otrzymać „zakaz stadionowy”. Do tej pory nie było przypadku, by nie pozwolono kibicom piłki ręcznej dopingować swojej drużyny. Ostatecznie klub będzie musiał zapłacić karę, zgodnie z przepisami, od 5 do 100 tys. euro. Tak czy inaczej, był to wstyd na całą Europę.
Pikanterii dodaje fakt, że wyjazd grupy kibiców, sprawców zdarzenia w hali, częściowo sponsorowali piłkarze ręczni Orlen Wisły. Trudno ich winić za to, że chcieli być niesieni falą dopingu, tak się jednak nie stało. To gospodarze, choć nie tak liczni jak w płockiej hali, mieli głośniejszy i skuteczniejszy doping.
W BBC Arenie nie ma klasycznych ochroniarzy, byli jedynie przewodnicy wskazujący drogę na sektory. Nikomu nie przyszło do głowy, że kibice mogą wejść do hali w innym celu niż pomoc drużynie. W spokojnej, przyjaznej Szwajcarii, gdzie idąc po ulicy ludzie się pozdrawiają i uśmiechają słysząc rozmowę w obcym języku, było nam wstyd, że doszło do takiego zdarzenia.
Bardzo przykro zakończyła się wyprawa na mecz jednego z najbardziej znanych płockich kibiców. Na portalu społecznościowym napisał: „Chciałbym podziękować „pirotechnikom” odpalającym race w BBC ARENA. Zafundowaliście mi kontrolę pirotechniczną, kontrolę osobistą z pobieraniem próbek z ciała i ubrania!!!! Cud, że mnie puścili do Polski! Brawo Wy. To wszystko dzięki Wam!!!!” Nie chcemy, by nas mogło spotkać podobne kontrolowanie na lotniskach.
Bez względu na kary nałożone przez EHF, sprawy nie można zamieść pod dywan. Nie chcę jako kibic być utożsamiana z grupą nieodpowiedzialnych ludzi, którzy jednym głupim wybrykiem zniszczyli nam opinię w Europie, a co gorsza uniemożliwią nam doping podczas wyjazdowych meczów. Konsekwencje powinny zostać wyciągnięte także w Płocku, by taka sytuacja nie miała miejsca już nigdy więcej.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości