Pierwsze bociany są już w Radziwiu, przyleciała też para do Duninowa, ale aż kilkanaście sztuk tych pięknych ptaków jest w Płocku! Przebywają w “bocianim szpitalu” w płockim ogrodzie zoologicznym, ponieważ są to ptaki po różnego rodzaju wypadkach.- Żaden dziki, zdrowy i w pełni silny bocian, nie pozwoli człowiekowi wziąć się na ręce. Ptaki przynoszone do nas przez ludzi, wymagają opieki lekarskiej. Z ich skrzydeł wyjmujemy często śrut, są też takie okazy, które przeżyły zderzenie z drutami wysokiego napięcia, albo też jesienią nie przeszły kwalifikacji na wielkich “bocianich sejmach”. Przez pobratymców były okaleczane, osłabione i bez pomocy ludzi czekałaby je niechybna śmierć - opowiada Aleksander Niweliński - dyrektor płockiego ogrodu zoologicznego. W ogrodzie przebywa obecnie około 20 sztuk bocianów, choć zdarzały się czasy, że ich liczba przekraczała trzydziestkę. Przechodzą tu rehabilitację. Te, które dochodzą do siebie, wracają na wolność. Większość pozostaje jednak na “dożywociu”, zamieszkując ogrodowe tereny przy stawach. - W naszym stadku bocianów łączą się też pary hodowlane. Mamy przychówek, dzięki czemu populacja bocianów rośnie w siłę - twierdzi dyrektor. Każdej wiosny pracownicy ogrodu czekają, aż bociany same, z własnej woli, zadomowią się na najwyższej latarni w zoo, gdzie przygotowano prawdziwe bocianie gniazdo. Na razie ptaki nad nim jedynie przelatują, a swoje domostwa budują same na niebezpiecznych słupach wysokiego napięcia. Kto jednak zrozumie bociany... BeeS Fot. DarO
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze