Reklama

Wspomnienie o Annie Gradowskiej. Bez Niej nie byłoby w Płocku kolekcji secesji

30/12/2020 13:01

Pochodziła z pobliskiego Bodzanowa i chociaż kolejne lata nauki, a potem pracy zawodowej zaprowadziły ją do różnych miast, zawsze chętnie wracała do rodzinnego domu. W Płocku uczęszczała do Liceum im. Reginy Żółkiewskiej, później jako studentka historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim, wzmocniła związki naukowe z miastem, pisząc pracę magisterską o nagrobkach renesansowych w tutejszej katedrze. Pracując od 1959 roku w Dziale Malarstwa Polskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie zaczęła realizować pierwsze  samodzielne wystawy w różnych mniejszych muzeach polskich (m.in. w Kielcach, Łowiczu, Częstochowie, Włocławku, Grudziądzu, Olsztynie, Zabrzu) oraz opracowywała katalogi z nimi związane. W tym czasie chętnie też odwiedzała Płock i pomagała w organizowaniu wystaw malarstwa swojemu koledze ze studiów Marianowi Sołtysiakowi – kierownikowi miejscowego muzeum. 

Lubiła podróżować. W 1962 roku, będąc w Londynie wraz z mężem Michałem Gradowskim, też historykiem sztuki, późniejszym profesorem, pierwszy raz zetknęła się z secesją. Na studiach nauczyciele akademiccy pomijali w swoich wykładach secesję, traktując ją mało poważnie. Obiekty secesyjne uważano za „niemodne rupiecie”, a od strony politycznej można było usłyszeć określenia „burżuazyjne brzydactwo” i kicz. W Victoria and Albert Museum małżonkowie Gradowscy dojrzeli piękno secesji w wyrobach ze srebra, cyny, szkła i ceramiki. Szczególne wrażenie zrobiły na nich szkła Tiffany’ego i braci Daum oraz prace graficzne i malarskie Aubrey’a Beardsley’a.
Po powrocie do ojczyzny pani Gradowska postanowiła zorganizować w Płocku pierwszą wystawę secesji w Polsce. Zanim udało się przekonać do pomysłu ówczesnych decydentów, musiało odbyć się wiele spotkań, czyniono wiele zabiegów, a nawet forteli. Najważniejsze, że do secesji przekonał się wspomniany Marian Sołtysiak, a kiedy do grona zwolenników wystawy dołączył prof. Stanisław Lorentz, wielki autorytet i nestor muzealnictwa polskiego – po czterech latach starań, w 1967 roku, wystawa czasowa Secesja w Polsce stała się faktem. Środowisko naukowe, muzealnicy, zwiedzający okrzyknęli ją sukcesem. Zanim jednak można było oficjalnie rozpocząć jej kolekcjonowanie, odbyły się kolejne spotkania, gdzie protestowano przeciw specjalizacji secesji. Głos Anny Gradowskiej bagatelizowano, mówiąc: Pani Haniu, my wszyscy znamy pani pasje secesyjne, ale to za wąski temat, by mógł stanowić profil dużego muzeum. Po spotkaniu dyrektor Marian Sołtysiak zakomunikował swojej koleżance w cztery oczy: Wiesz Hanka, będziemy zbierać etnografię i dokumentację ruchów komunistycznych, tak jak oni tego chcą. Nie możemy sprzeciwiać się, bo to byłby polityczny błąd. Ale secesję też będziemy zbierać, pod warunkiem, że ty się tym zajmiesz na serio. Nie będzie ona wprawdzie stanowić profilu muzeum, ale może to być jedna ze specjalizacji w Dziale Sztuki.
Anna Gradowska z ochotą włączyła się w te działania. Jeździła po całej Polsce gromadząc obiekty secesyjne, które często stały zakurzone w kątach mieszkań, niedoceniane przez ich właścicieli. Z miesiąca na miesiąc powiększał się zbiór secesyjnego rzemiosła, w którym swych reprezentantów znalazły wyroby najważniejszych wytwórni francuskich czy austro-węgierskie, a wkrótce także mniejszych firm europejskich. W ten sposób powstał trzon kolekcji, która rozrosła się w największy zbiór sztuki art nouveau w Polsce i do dziś pozostaje wizytówką płockiego muzeum.
Od czasu wystawy związki A. Gradowskiej z Płockiem jeszcze bardziej się zacieśniły. W muzeum zaczęła sprawować funkcję konsultanta, natomiast w 1972 roku została kierownikiem działu sztuki i historii. W tym też czasie przeniosła się ze swoimi synami do Płocka. Mieszkała w Wieży Zegarowej Zamku Książąt Mazowieckich, który w tym czasie stawał się siedzibą muzeum, zaś każdą wolną chwilę poświęcała instytucji pracując nie tylko naukowo, ale i fizycznie pomagając w urządzaniu nowej ekspozycji. Po otwarciu pierwszej w kraju stałej wystawy sztuki secesyjnej pojawiły się także wyrazy uznania władz państwowych i społeczeństwa, czego wyrazem było przyznanie Złotego Krzyża Zasługi oraz wybór na „Najpopularniejszą Osobę Roku 1973” w województwie warszawskim.
Okazją do poszerzenia zainteresowań i wiedzy naukowej był kolejny wyjazd zagraniczny. W 1973 roku w ramach wymiany kulturalnej Anna Gradowska spędziła kilka tygodni we Francji odwiedzając między innymi główne ośrodki art nouveau  – Paryż i Nancy, gdzie między innymi odwiedziła słynną wytwórnię szkieł secesyjnych „Daum” i spotkała się z potomkami jej założycieli. Owocem pobytu były artykuły w specjalistycznych czasopismach i wydawnictwach, a przede wszystkim pierwsza samodzielna publikacja „Sztuka Młodej Polski”.
Wkrótce wyruszyła w kolejną podróż. Tym razem ze względów rodzinnych udała się do dalekiej Wenezueli. Jeszcze w 1973 roku znów opuściła nasze miasto, jak się okazało - tym razem na zawsze. Pod koniec lat siedemdziesiątych rozpoczęła pracę na stanowisku kuratora Działu Sztuki Europejskiej (od średniowiecza do współczesności) w Museo de Bellas Artes (Muzeum Sztuk Pięknych) w Caracas. Niedługo potem zaczęła wykładać na Uniwersytecie Centralnym w Caracas, jako profesor katedry Principios Criticos de las Artes Plasticas (Podstaw Krytyki Artystycznej) na Wydziale Sztuki. Otrzymała złoty medal zasługi. Jako reprezentant Wenezueli występowała na wielu sympozjach i kongresach międzynarodowych, została również desygnowana komisarzem i zarazem kuratorem reprezentacji kraju na Biennale w Wenecji. Dzięki jej staraniom w latach 1992-1993 zorganizowano wystawę „Magna Mater”, prezentowaną w związku z 500-leciem odkrycia Ameryki. Podjęty na wystawie oraz towarzyszącym jej sympozjum temat związków pomiędzy ikonografią  chrześcijańską, przyniesioną na tamte ziemie przez Hiszpanów z zakorzenionymi w tamtejszej ikonografii tradycjami wierzeń przedkolumbijskich wywołał zainteresowanie w międzynarodowych kręgach zawodowych. 
W 2002 roku przeniosła się na stałe do Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, gdzie oddawała się malarstwu i pisarstwu. Przez wszystkie te lata pracowała naukowo, publikowała, brała udział w konferencjach. Własną twórczość prezentowała na wystawach „Polish Canadian Art Fusion” w Port Moody. Była również pedagogiem. Zmarła 11 grudnia 2020 roku. 
W swoich wspomnieniach napisała: Chciałam zostawić jakiś ślad mego życia w Płocku i wierzyłam, że secesja jest celem właściwym. I rzeczywiście była. Pani Gradowska zostawiła ślad, a jej wiara, że cel jest właściwy, okazała się prorocza. Dziś można śmiało stwierdzić, że bez Anny Gradowskiej kolekcja secesji w Płocku nie zaistniałaby, a samo muzeum nie byłoby taką samą instytucją.

Leonard Sobieraj
fot. archiwum MMP

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości