„Niewielu jest w Polsce instruktorów teatralnych, którzy swą wiedzę i umiejętności reżyserii realizują w praktyce, nie tylko w prowadzonych przez siebie zespołach, ale są również wykładowcami, a tym samym wychowawcami przyszłych pokoleń” – napisała we wstępie do wydanych w 1985 r. „Inspiracji” Ewy Różbickiej – Urszula Ambroziewicz.Obie były znakomitymi instruktorami i pedagogami. Urszula odeszła wcześniej. Ewę Różbicką pożegnali w styczniowy poranek tego roku, na cmentarzu na Wólce Węglowej w Warszawie jej liczni uczniowie, którzy odwiedzali ją do przedostatnich dni. Unieruchomiona przez wyniszczającą chorobę, wciąż uczyła, słuchała, pomagała w rozumieniu poezji i teatru. Związana była z Płockiem i województwem płockim (Kutno, Sierpc) przez pięć lat, a i później po odejściu do Wojewódzkiego Domu Kultury w Ciechanowie kontakty nie zostały zerwane. Powracała na każdy konkurs recytatorski jako jurorka i pedagog, obserwujący rozwój młodych ludzi, w których zainwestowała swoją wiedzę i wrażliwość. Ci, którzy się z nią zetknęli, twierdzą dzisiaj, że dała im paszport do kariery artystycznej. – „Ludzie chętnie się z nią spotykali i czekali na to spotkanie, aby dzięki niej dowiedzieć się czegoś nowego o sobie” – uważa Tadeusz Bystram, reżyser – jeden z płockich uczniów Ewy. Było ich więcej: Karol Woźniak - animator kultury, artysta rzeźbiarz Marek Sobociński, Antoni Romaszewski – malarz, poetki Małgorzata Płoszewska i Danuta Palmowska – wdzięczni również za to, że w trudnych latach siedemdziesiątych, w przeciwieństwie do innych pedagogów, nie ukrywała przed młodymi ludźmi złych stron tego świata. Z wiedzy Ewy, jej doświadczenia aktorskiego i reżyserskiego korzystali także słuchacze wydziału teatralnego Studium Kulturalno-Oświatowego w Ciechanowie. Po roku spędzonym w tej szkole lub po dyplomie wybierali wymarzoną szkołę aktorską. Dziś znani są z ekranów telewizyjnych i filmowych, jak choćby Artur Żmijewski, Robert Gonera, Justyna Sieńczyłło. Odwiedzał Ewę w domu do ostatnich dni Michał Żebrowski, odtwórca głównej roli w „Panu Tadeuszu”, „Ogniem i mieczem” i „Wiedźminie”, by wzbogacać swój warsztat aktorski. Była instruktorem w całej Polsce. Mimo wieku i choroby spotkać ją można było na wszystkich imprezach teatralnych i recytatorskich w kraju. Zawsze przywoziła ze sobą wykonawców, którzy w konkursowych przeglądach otrzymywali nagrody i wyróżnienia. Sama nieustannie się doskonaliła. Ciągle poszukiwała repertuaru, czytała książki, śledziła nowości wydawnicze. W przepastnej torbie dźwigała za dużo materiałów repertuarowych, tomików poezji, które kupowała za własne pieniądze, by podarować recytatorce, w której dostrzegła talent. Uczyła rozumieć tekst poetycki w sposób klarowny – o czym to jest, czego chce postać, co z tego wynika. Ci, którzy z Ewą Różbicką zetknęli się w płockim Studium Nauczycielskim, gdzie wykładała kulturę mowy, twierdzą, że już po pierwszym czytaniu tekstu wróżyła przyszłą osobowość. Franciszek Dorobek, dyrektor WDK w Płocku w opinii zawodowej napisał o Ewie tak: „Wybitna siła fachowa w dziedzinie teatru, nieszablonowa w codziennej pracy”. Nie przywiązywała wagi do pieniędzy, strona materialna była dla niej nieistotna. Mogła jeść byle co, śmiać się, dowcipnie, w dwóch słowach określając charakter osoby, ale była to kpina przyszłego przyjaciela. I ludzie mieli do niej zaufanie, jeśli się nawet rozpierzchli, wracali po radę, wsparcie, czasami, by powierzyć najgłębsze tajemnice. W Płocku zapamiętałam ją w scenerii ciasnego, małego pokoju na piętrze, w obecnym Młodzieżowym Domu Kultury. Wtedy była to poradnia metodyczna, w której Ewa prowadziła zajęcia recytatorów, a oni znajdowali ją tam o każdej porze, często przynosząc kanapki na kolację, o której Ewa najczęściej zapominała. W swoim warszawskim mieszkaniu, w którym wychowała dwie córki, uczyła do ostatnich chwil. Niedowidząc i nie opuszczając łóżka rozmawiała o poezji, o interpretacji wierszy, o świecie na którym chciała pozostać przez 80 lat. I tak się stało. Lena Szatkowska Fot. archiwum
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze