Reklama

Wspólny wysiłek mieszkańców Płocka

31/03/2015 11:04
Pierwszy raz o Sandrze Szelągowskiej napisaliśmy w maju 2012 roku. Dzień po swoich 14 urodzinach, 2 sierpnia 2010 roku, Sandra miała tak ciężki atak, że została przewieziona do szpitala. Lekarze uznali, że konieczny jest przeszczep wątroby. Niestety po operacji nie zdołano jej wybudzić i do dziś jest w śpiączce.
Po półrocznej tułaczce po szpitalach i ośrodkach mama zdecydowała zabrać Sandrę do domu. Jej córka cały czas jest pod opieką lekarzy, lecz kobieta uważa, że nie wierzą oni w jej wybudzenie. Woziła córkę wszędzie tam, gdzie obiecywano jej pomoc, ale sytuacja jest trudna. Sandra wymaga opieki przez całą dobę, a w żadnej placówce pielęgniarki nie mogą poświęcić tyle czasu jednemu pacjentowi. Pani Ewa codziennie sama zajmuje się swoją córką, jej toaletą i ćwiczeniami. Sandra jest coraz wyższa i cięższa. – Siłowo już nie daję rady, jestem wykończona – tłumaczyła kobieta. – Jestem jednocześnie pielęgniarką, lekarzem i rehabilitantką.
Barierą była suma – 35 tys. zł – za taką kwotę Sandra mogłaby pojechać na turnus rehabilitacyjny. To jedyna szansa na wybudzenie dziewczyny. Historią zainteresowała się posłanka Elżbieta Gapińska. Osobiście zbierała pieniądze podczas Jarmarku Tumskiego, a na początku roku wraz z grupą przyjaciół wystawiła w płockim Teatrze Dramatycznym „Szopkę Noworoczną”, która zgromadziła komplet publiczności. Resztę pieniędzy udało się zebrać podczas ostatniej akcji w Galerii Wisła, gdzie płocczanie wrzucali datki i licytowali. Dziś cała suma jest już na koncie dziewczyny.
Najważniejsze teraz jest znalezienie miejsca, w którym Sandra mogłaby otrzymać pomoc. – Jesteśmy bardzo wdzięczne za pomoc, nie spodziewałyśmy się, że uda się zebrać tak dużą sumę. Bardzo dziękujemy wszystkim, zwłaszcza Elżbiecie Gapińskiej, która potrafiła namówić tylu ludzi, by włączyli się do akcji. Nie wierzyłam, że kiedykolwiek będziemy dysponować pieniędzmi, wystarczającymi na turnus rehabilitacyjny – mówi mama Sandry.
Znaleźć ośrodek rehabilitacyjny nie jest łatwo. Najpierw mowa była o ośrodku w Warszawie, ale pobyt kosztuje 9 tys. zł miesięcznie, a jest tylko pół godziny rehabilitacji dziennie. – Staram się pracować z córką trzy godziny dziennie, więc raczej z tej oferty zrezygnujemy. Dowiedziałam się o Nowym Gacnie koło Bydgoszczy, gdzie mogłabym być z Sandrą cały czas, a tam przez cztery godziny dziennie zajmują się pacjentem. Czas oczekiwania na miejsce jest długi, ale pewnie zdecydujemy się na pobyt właśnie tam. W ośrodku jest nowoczesny sprzęt, więc myślę, że to będzie najlepsze miejsce.
Pani Ewa cały czas podkreśla, jak bardzo jest wdzięczna wszystkim, którzy poświęcili swój czas, by pomóc jej córce. – Obiecuję, że zrobię wszystko, byśmy jak najszybciej wyjechały. Może uda się już latem, wspaniale byłoby móc wyjechać wózkiem na spacer do parku. Tu w domu takiej możliwości nie mam – dodaje.
Nadzieja na wybudzenie Sandry znów odżyła. Jest szansa, że rehabilitacja przyniesie skutek. – Mamy pieniądze na rehabilitację, to duży krok do przodu, ale i ogromna odpowiedzialność. Mam nadzieję, że następne wieści będą bardziej optymistyczne – kończy rozmowę pani Ewa.
Sandra jest podopieczną Fundacji „Zdążyć z pomocą”, gdzie w banku BPH na koncie o numerze 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615 ma subkonto: „17177 Sandra Szelągowska”. Każdy grosz jest cenny – ułatwi zakup leków i umożliwi kontynuację fachowej rehabilitacji, która będzie potrzebna także po wybudzeniu dziewczyny.
Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości