Reklama

Wspólna zabawa

13/05/2004 17:15
- Jesteśmy spokojni o wynik - powiedział przed meczem Jan Krzysztof Bielecki, honorowy członek Reprezentacji Artystów Polskich.
- Ostro trenowaliśmy przez ostatnie tygodnie, dwa razy dziennie, regularnie. Oprócz tego były narady taktyczne w teatrze, po prostu nie możemy tego przegrać.
Trenerem drużyny Skoczków Narciarskich był podobnie jak przed rokiem Jerzy Engel. - W tym roku wyglądają zdecydowanie lepiej. Widać, że przygotowywali się do tego meczu. Ale piłka jest dla nich tylko sportem uzupełniającym. Muszę powiedzieć, że jest to wspaniała grupa, którą prowadzi się z wielką przyjemnością.
Reprezentacja Artystów istnieje już od kilku lat. W Płocku gościliśmy ją między innymi w 2000 roku, podczas turnieju halowego organizowanego przez redakcję Tygodnika Płockiego. Zespół jest zgrany i nic dziwnego, że zdołał pokonać skoczków 1:0 po bramce Macieja Kubicy.
Skoczkowie są drużyną dopiero od roku. Twórcą był Apoloniusz Tajner i Adam Małysz. Trener Tajner nie wierzył, że z zawodników, którzy są indywidualistami, można zrobić drużynę. - Przed rokiem stał się cud, że zdołaliśmy ich namówić do przyjazdu. Teraz chcieli przyjechać wszyscy. Musieliśmy ograniczyć liczbę zaproszeń do 40, a chętnych było 60. Po pierwszym meczu nastąpiła niesamowita integracja w naszym środowisku, weszliśmy w sezon jako przyjaciele, choć oczywiście na skoczni rywalizowaliśmy.
Najbardziej obleganą osobą, z którą wszyscy chcieli się fotografować, a od rozdawania autografów bolały go ręce, był oczywiście Adam Małysz - Taka impreza to dla nas wielka przyjemność, bo możemy coś zrobić dla płockiego sportu i dla młodzieży. Dla nas taki mecz to zabawa, ja lubię grać w piłkę, lubię też rozdawać autografy. To należy do moich obowiązków.
Mecz był sensacją tego sezonu i co tu dużo mówić, widowiskiem. Zabawa była przednia, bo nic tak nie cieszy jak nieudane zagranie mistrza. A takie się zdarzały. Zresztą wszystkie: i te udane, i te mniej celne, nagradzane były oklaskami. A po końcowym gwizdku było jeszcze sporo czasu na rozmowy, gratulacje i życzenia sukcesów na przyszłość. Teraz Adam Małysz i jego koledzy ze skoczni są także przyjaciółmi płockich kibiców, którzy mogli ich oklaskiwać na żywo.
Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości