- Jesteśmy spokojni o wynik - powiedział przed meczem Jan Krzysztof Bielecki, honorowy członek Reprezentacji Artystów Polskich.
- Ostro trenowaliśmy przez ostatnie tygodnie, dwa razy dziennie, regularnie. Oprócz tego były narady taktyczne w teatrze, po prostu nie możemy tego przegrać.
Trenerem drużyny Skoczków Narciarskich był podobnie jak przed rokiem Jerzy Engel. - W tym roku wyglądają zdecydowanie lepiej. Widać, że przygotowywali się do tego meczu. Ale piłka jest dla nich tylko sportem uzupełniającym. Muszę powiedzieć, że jest to wspaniała grupa, którą prowadzi się z wielką przyjemnością.
Reprezentacja Artystów istnieje już od kilku lat. W Płocku gościliśmy ją między innymi w 2000 roku, podczas turnieju halowego organizowanego przez redakcję Tygodnika Płockiego. Zespół jest zgrany i nic dziwnego, że zdołał pokonać skoczków 1:0 po bramce Macieja Kubicy.
Skoczkowie są drużyną dopiero od roku. Twórcą był Apoloniusz Tajner i Adam Małysz. Trener Tajner nie wierzył, że z zawodników, którzy są indywidualistami, można zrobić drużynę. - Przed rokiem stał się cud, że zdołaliśmy ich namówić do przyjazdu. Teraz chcieli przyjechać wszyscy. Musieliśmy ograniczyć liczbę zaproszeń do 40, a chętnych było 60. Po pierwszym meczu nastąpiła niesamowita integracja w naszym środowisku, weszliśmy w sezon jako przyjaciele, choć oczywiście na skoczni rywalizowaliśmy.
Najbardziej obleganą osobą, z którą wszyscy chcieli się fotografować, a od rozdawania autografów bolały go ręce, był oczywiście Adam Małysz - Taka impreza to dla nas wielka przyjemność, bo możemy coś zrobić dla płockiego sportu i dla młodzieży. Dla nas taki mecz to zabawa, ja lubię grać w piłkę, lubię też rozdawać autografy. To należy do moich obowiązków.
Mecz był sensacją tego sezonu i co tu dużo mówić, widowiskiem. Zabawa była przednia, bo nic tak nie cieszy jak nieudane zagranie mistrza. A takie się zdarzały. Zresztą wszystkie: i te udane, i te mniej celne, nagradzane były oklaskami. A po końcowym gwizdku było jeszcze sporo czasu na rozmowy, gratulacje i życzenia sukcesów na przyszłość. Teraz Adam Małysz i jego koledzy ze skoczni są także przyjaciółmi płockich kibiców, którzy mogli ich oklaskiwać na żywo.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze