Reklama

Wróciliśmy do restauracji. W weekend w niektórych lokalach brakowało wolnych miejsc

26/05/2020 13:03

Od 18 maja działają znowu lokale gastronomiczne. Rząd zdjął kolejną koronawirusową blokadę. Czy tęskniliśmy za dobrą kawą, czy też smacznym posiłkiem na płockiej starówce? W weekend otwarte były praktycznie wszystkie lokale. Na ogródkach pojawili się pierwsi goście. Większość właścicieli odetchnęło z ulgą, że powoli wraca normalność. Kilka lokali jednak zniknęło z płockiej mapy restauratorskiej. Zmienione zostały szyldy, zmieniono też profile serwowanej kuchni. Nie ma już Krepsiaków z naleśnikami, będzie tu od środy kuchnia meksykańska. Art Deco zmieniło się z kolei w Al Dente… Wszyscy bez wyjątku podkreślają, że pandemia koronawirusowa i towarzyszące jej obostrzenia bardzo mocno odbiły swoje piętno na branży restauratorskiej. Wielu z nich liczy straty. Trzeba jednak iść dalej, cieszyć się, że znów można przyjmować gości, choć do normalności jeszcze daleko.

Zgodnie z przepisami Głównego Inspektoratu Sanitarnego, które weszły w życie równocześnie z łagodzeniem restrykcji związanych z pandemią koronawirusa, przy jednym stoliku w lokalu mogą siedzieć tylko osoby pozostające w jednym gospodarstwie domowym. W innym przypadku przy stoliku powinny siedzieć pojedyncze osoby, chyba że odległości między nimi wynoszą min. 1,5 m i nie siedzą oni naprzeciw siebie. Wyjątkiem są stoliki, w których zamontowano przegrody, np. z pleksi, pomiędzy osobami. To wszystko jednak zalecenia, a nie nakazy. Trudno też kontrolować pod tym kątem gości restauracji, na których się tyle czasu czekało. Tak samo trudno w lokalach zobaczyć ludzi w maseczkach, ale w końcu przyszli tu coś zjeść.
W przeciwieństwie do kelnerów, którzy przyjmują zamówienia w rękawiczkach i maseczkach. W Saloniku Babci Krysi obsługa ma nawet maseczki dopasowane kolorystycznie do całego uniformu. – Cieszymy się, że znów działamy. Wrócili do nas stęsknieni goście – mówi Malwina Więckiewicz, manager Saloniku Babci Krysi. Oczywiście są ograniczenia, bo obecnie można w lokalu przyjąć mniej gości niż wcześniej. Ci, dla których zabrakło w niedzielę wolnych miejsc przy stolikach, cierpliwie czekali na swoją kolej. To dobry znak, zwłaszcza po ostatnich trudnych miesiącach, które przez pandemię koronawirusa zamroziły działalność lokalu. To już jednak przeszłość. Na gości czeka obecnie nowy ogródek. Będą też kolejne atrakcje, nie tylko kulinarne, ale też kulturalne.

Na Starówce nie ma już Art Deco
W zamian mamy Al Dente. Lokal serwuje kuchnię włoską, czyli pizzę, makarony, owoce morza. Ta kuchenna rewolucja nie jest spowodowana niszczycielską siłą koronawirusa. – Zmiany planowaliśmy od dawna. Otwarcie nowego lokalu miało się odbyć jeszcze przed ogłoszeniem pandemii – mówi Beata Konopińska, właścicielka lokalu. Życie napisało jednak swój scenariusz i pierwsi goście w lokalu ze zmienioną formułą mogli zjeść włoski posiłek praktycznie dwa miesiące później w niedzielę, 24 maja. – To był trudny czas. Ważne, że jest już za nami. Odnotowaliśmy sięgające 70% straty. Ratowały nas jedynie zamówienia posiłków na telefon na dowóz – opowiada Beata Karpińska.
Na rynku gastronomicznym działa od 20 lat i w tym czasie nie pamięta tak trudnej sytuacji dla restauratorów, jak podczas obecnej pandemii. – Obserwuję sytuację w kraju. Wiele lokali poupadało. Na rządowe wsparcie tarczy antykryzysowej mogli liczyć tylko ci, którzy nie zalegali z żadnymi opłatami. Nie zalegamy, a i tak tych pieniędzy jeszcze nie ma – tłumaczy. A co z klientami? Przychodzą, ale dość nieśmiało, jakby dalej stosując się do hasła „zostań w domu”. – Normalność może wrócić w chwili, gdy ludzie nie będą się bali o pracę. Obecnie wolą sami w domu zrobić obiad. A my już strat też nie odrobimy, choćby z powodu braku imprez kulturalnych na starówce czy w amfiteatrze, no i oczywiście festiwali – dodaje restauratorka. Nie bez znaczenia jest też fakt, że płocka starówka w weekendy zamiera do północy, gdy w innych miastach takich jak Toruń czy Bydgoszcz dopiero zaczyna tętnić życiem. No cóż… Od lat nie da się ukryć, że Płock to specyficzne miasto…
W Browarze Tumskim ciągle kalkulują, ile osób może być na ogródku, a ile na sali.

Reklama


Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie.  W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-05-27 06:56:54

    "Nie bez znaczenia jest też fakt, że płocka starówka w weekendy zamiera do północy, gdy w innych miastach takich jak Toruń czy Bydgoszcz dopiero zaczyna tętnić życiem. No cóż… Od lat nie da się ukryć, że Płock to specyficzne miasto…" A jednym z powodów jest to, że lokale zamykają kuchnie o 23 i o 24 wypraszają gości...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości