71-letnia Irena K. przez dwa ostatnie lata tułała się po Płocku. Po śmierci męża nie mogła znaleźć miejsca w mieszkaniu, w którym panoszyła się rodzina jej współmałżonka. Była na tyle bezradna, a zarazem zdeterminowana, że opuściła mieszkanie. Dzięki interwencji „TP” powróci do niego, a jej opiekunka deklaruje, iż poradzi sobie z ewentualnymi niechcianymi gośćmi.Gdzie może podziać się samotna, starsza kobieta bez dachu nad głową? Irena K. pomieszkiwała gdzie się dało, na różnych stancjach, gdzie bywało niebezpiecznie, a ostatnio na działkach. Ale jak długo można tam wytrzymać zimą?
W swoim życiu wspólnie z mężem mieszkali w kilku miejscach, wreszcie otrzymali mieszkanie komunalne przy ul. Sienkiewicza. Zapowiadało się, że tam małżonkowie K. dożyją swoich dni. Niestety, mąż Ireny K. zameldował w tym lokalu swojego kuzyna, a kiedy zmarł, zaczęły się awantury. Kobieta nie była w stanie wytrzymać tego, że do mieszkania wciąż zachodziła rodzina współmałżonka, a obecność kuzyna nie pozwalała na spokojne życie. W jedną torbę zapakowała więc swój dobytek, po czym zrzekła się mieszkania, oddając do administracji klucze.
Gdy szukając pomocy zjawiła się w redakcji „TP”, razem z opiekunką, która postanowiła jej pomóc, mieszkała w barakowozie na działkach przy ul. Szpitalnej. Chciała powrócić do mieszkania na Sienkiewicza.
Dzięki szybkiej reakcji wydziału mieszkaniowego w Urzędzie Miasta Płocka i Społecznej Komisji Mieszkaniowej jej marzenie zostanie spełnione. Wprawdzie opuszczone mieszkanie przy Sienkiewicza zostało w międzyczasie zaproponowane innym lokatorom, ale ponieważ się na nie nie zdecydowano, lokal pozostał wolny. Irena K. wróciła do niego po 2 latach. Jest szczęśliwa, ma nadzieję, że wreszcie będzie miała święty spokój. Opiekująca się nią Krystyna J. obiecuje, że nie dopuści do powtórzenia się sytuacji sprzed 2 lat. Tym bardziej, że kłopotliwy kuzyn jest już wymeldowany.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze