Chociaż wiele mówi się o zwolnieniach i rosnącym bezrobociu w pewnych branżach w Polsce (i na całym świecie), od podróży i turystyki po handel detaliczny, produkcję, budownictwo i inne, niewiele dyskutowano o wpływie koronawirusa na branżę tłumaczeń ustnych. Chociaż w przeszłości występowały recesje i spadki aktywności gospodarczej, obecna sytuacja jest zupełnie inna ze względu na niebezpieczny składnik zdrowia publicznego.
Nie ma wątpliwości, że prawdziwymi bohaterami tego kryzysu są lekarze, pielęgniarki i inni krytyczni pracownicy pierwszej linii. Nie wspominając o odważnych pracownikach, którzy zaopatrują supermarkety, utrzymują łańcuch dostaw żywności i co tydzień zbierają nasze śmieci. Wielu innych „niezbędnych” pracowników również wspiera gospodarkę. Mimo to nie uzyskują uznania, na jakie zasługują (lub płacą) za poświęcenie swojego zdrowia i dobrego samopoczucia, zarówno jak ich rodzin.
Jednymi z najczęściej pomijanych „niezbędnych” pracowników podczas obecnej pandemii byli tłumacze języków obcych (i języka migowego). We wszystkich sprawach, od przesłuchań przed sądem imigracyjnym, wizyt lekarskich i prawie każdej interakcji z lokalnymi i federalnymi służbami rządowymi, profesjonalny tłumacz ustny jest często niezbędny. Jest to szczególnie ważne teraz, gdy ludzie się boją, a wokół krąży tyle dezinformacji.
W przeszłości branża usług językowych była stosunkowo odporna na kryzysy gospodarcze, szczególnie te, które były albo wystarczająco duże, by wytrzymać zawirowania finansowe, albo te, które miały bardziej zróżnicowanych klientów, rynki i źródła przychodów. Dywersyfikacja biznesowa dostawców usług językowych (LSP) - na przykład oferowanie wielu usług, wielu języków i obsługa zarówno sektora komercyjnego, jak i administracji - pozwala wielu z nich przetrwać przysłowiowe burze gospodarcze.
Branża nauczyła się również, jak ważne jest konserwatywne zarządzanie fiskalne, a nawet tymczasowe obniżanie celów marży zysku brutto, aby przetrwać niepewność gospodarczą, ponieważ branża zawsze była przyzwyczajona do „uczty lub głodu” w branży. W rezultacie branża usług językowych jest często postrzegana jako „odporna na recesję”, wynikająca z jej sukcesów podczas ostatniej Wielkiej Recesji pod koniec XXI wieku.
Postęp technologiczny w ciągu ostatniej dekady zrewolucjonizował usługi tłumaczeniowe. Nowe technologie, takie jak platformy internetowe, umożliwiają użytkownikom szybkie połączenie się z tłumaczem, często bez konieczności planowania z góry. W konsekwencji rozwiązania tłumaczenia przez telefon (OPI) i zdalnej interpretacji wideo (VRI) stały się bardziej powszechne, ponieważ zapewniają tańsze rozwiązanie i większą elastyczność planowania. Pomimo tych postępów i wzrostu wykorzystania (szczególnie w określonych sektorach), wielu tłumaczy nadal podróżowało do klientów, aby świadczyć swoje usługi.
Od szpitali po sale rozpraw w całym kraju, tłumacze ustni stali się wszechobecną częścią regularnego, pełnoetatowego personelu ze względu na duże zapotrzebowanie. Często można je było spotkać podczas umówionych spotkań w kancelariach prawniczych, bankach, gabinetach lekarskich, imprezach społecznych, konferencjach i nie tylko. Jednak pomimo tego, że tłumacze ustni stali się „niezbędnymi” dostawcami, a nawet mając możliwość świadczenia tych usług zdalnie, wpływ koronawirusa na branżę tłumaczeń ustnych nadal stwarzał wiele problemów i wpływał na wiele miejsc pracy.
Jednymi z największych odbiorców usług tłumaczeń przysięgłych jest administracja publiczna. Gdy tylko rząd zaczął wydawać obowiązkowe nakazy „pozostania w domu”, praca zniknęła z dnia na dzień. Doprowadziło to do utraty przychodów z tytułu usługodawców w zakresie tłumaczeń ustnych, a zatem również dla tłumaczy kontraktowych, z którymi współpracują. Wiele biur tłumaczeń zwolniło pracowników, a ich działalność spadła o 70% lub więcej . Wiele z tych firm może nawet nie przetrwać ekonomicznego wpływu, jaki wywołał ostatni kryzys.
Z drugiej strony, inni dostawcy usług językowych (LSP), którzy wykonują tłumaczenia pisemne online, byli w stanie utrzymać swoją działalność, a niektórzy nawet prosperowali, w zależności od różnorodności źródeł przychodów i typów klientów.
Ostatecznie koronawirus przejdzie do historii, gospodarka zacznie się odbudowywać, a tłumacze będą mogli wrócić do pracy na pełny etat. Jest jednak prawdopodobne, że korzystanie z tłumaczenia ustnego przez telefon i tłumaczenia online znacznie się rozwinie i przejmie jeszcze większy udział w rynku od tradycyjnych dostawców usług tłumaczy na miejscu. Ile z tych mniejszych firm tłumaczeniowych przetrwa wpływ koronawirusa na branżę tłumaczeniową, dopiero się okaże.
Wreszcie, branża usług językowych wykazała się odpornością i szybkim dostosowywaniem się do nowych technologii. Niezależnie od tego, czy chodzi o tłumaczenia online, czy wspomagane komputerowo (CAT), branża językowa nieustannie poszukuje kolejnej rewolucyjnej technologii, aby sprostać zmieniającym się potrzebom klientów. Dlatego wpływ koronawirusa na branżę tłumaczeniową może bardzo dobrze stworzyć nowe możliwości innowacji.

Biuro Tłumaczeń 123tlumacz.pl jest liderem we wdrażaniu nowych technologii, które zapewniają klientom lepszą i bardziej wydajną obsługę, przy wyższej jakości, a nawet obniżonych kosztach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zgadzamy się z napisanym artykułem. Branża tłumaczeń jest specyficzna i ten trudny dla wszystkich czas również tutaj odgrywa znaczącą rolę. Zaobserwowaliśmy jednak, że tłumaczenia przysięgłe u nas nadal odgrywają dużą rolę, pomimo pandemii. Czy to znaczy, że społeczeństwo mimo wszystko sprowadza auta z niemiec? ;) Pozdrawiamy, www.verby.pl
Zgadzamy się z napisanym artykułem. Branża tłumaczeń jest specyficzna i ten trudny dla wszystkich czas również tutaj odgrywa znaczącą rolę. Zaobserwowaliśmy jednak, że tłumaczenia przysięgłe u nas nadal odgrywają dużą rolę, pomimo pandemii. Czy to znaczy, że społeczeństwo mimo wszystko sprowadza auta z niemiec? ;) Pozdrawiamy, www.verby.pl